Rodzina Piotra Fryza, prezesa Polskiego Centrum Kultury i Edukacji im. prof. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu, pochodzi ze wsi Ihrowica w obwodzie tarnopolskim. Mój rozmówca opowiada o swoich korzeniach, wyzwaniach, z którymi jego rodzina musiała się zmierzyć w czasie II wojny światowej, i trudnej adaptacji do sowieckiej rzeczywistości.
Fryzowie i Migałowie
«Mój pradziadek ze strony ojca miał na imię Jakub Fryz, a prababcia – Katarzyna Migała. Była to polska rodzina katolicka, która mieszkała w Ihrowicy (dziś wieś w rejonie tarnopolskim obwodu tarnopolskiego – aut.). W czasach Cesarstwa Austro-Węgierskiego pradziadek pracował jako leśniczy w Kielcach, a następnie został wysłany do pracy w okolicach Zbaraża. Tutaj ożenił się z moją prababcią, której rodzina również pochodziła z Kielc.
Następnie Jakub i Katarzyna Fryzowie przeprowadzili się do Ihrowicy, gdzie pracowali we własnym gospodarstwie. Mieli duże pole. Pradziadek i prababcia zmarli jeszcze przed rozpoczęciem II wojny światowej i spoczywają na cmentarzu w Ihrowicy» – mówi Piotr Fryz.
Jakub i Katarzyna Fryzowie wychowywali piątkę dzieci, w tym Grzegorza Fryza, dziadka pana Piotra: «Był dobrym cieślą, budował mosty i kładki. Ponadto naprawiał dachy w domach i robił meble. We wsi znali go jako dobrego gospodarza i często zwracali się do niego o pomoc. Przed II wojną światową dziadek wykonał dach w cerkwi greckokatolickiej w Ihrowicy. Fryzowie byli katolikami. Razem z innymi Polakami ze wsi chodzili do miejscowego kościoła. Choć większość ludności Ihrowicy stanowili Ukraińcy, mieszkali tam również Polacy i Żydzi».
Na początku lat 20. XX w. Grzegorz Fryz ożenił się z Anną Migałą: «Wśród sześciorga dzieci mój ojciec Dymitr był najmłodszy. Przed wojną zaczął chodzić do szkoły w Ihrowicy. Uczył się i polskiego, i ukraińskiego. W rodzinie oczywiście mówiło się po polsku».
«Domu dziadka nikt nie dotknął»
«W 1944 r. ojciec został powołany do Armii Czerwonej. Był na froncie w Polsce, na Węgrzech i w Niemczech. Wrócił z drobnymi obrażeniami. W grudniu 1944 r. w Ihrowicy miały miejsce tragiczne wydarzenia, podczas których, z tego co rozumiem, ojca nie było we wsi, ponieważ był w wojsku» – kontynuuje Piotr Fryz.
Pod koniec 1944 r. przedstawiciele władz radzieckich dyżurowali w Ihrowicy i okolicznych wsiach. Po kilka osób pilnowali porządku we wsi zasiadając w klubie. 24 grudnia tego samego roku zaatakowali ich upowcy, którzy zabili wszystkich z wyjątkiem jednego, który został ranny. Następnie rozpoczęli antypolską akcję.
«Domu dziadka nikt nie dotknął. Być może uratował go fakt, że był dobrym stolarzem. W domu dziadka ukrywali się nasi pozostali krewni. Z kolei brat babci, Stanisław Migała, który mieszkał daleko od nas, wraz z rodziną zginął jako jeden z pierwszych» – kontynuuje pan Piotr.
Po wojnie Fryzowie nie wyjechali do Polski: «Babcia chorowała i nie mogła pojechać do Tarnopola na dworzec kolejowy. Nie przetrwałaby tej drogi. Tak więc moja rodzina została w Ihrowicy. Natomiast krewni ze strony Migałów, podobnie jak wielu innych Polaków, wszyscy wyjechali za Bug. Do nas z kolei przybywali Łemkowie i Bojkowie z Polski».
Przeprowadzka do Tarnopola
«Po powrocie z II wojny światowej ojciec przez jakiś czas pracował w sklepie. Później ożenił się z moją mamą, Stefanią Tiutiunnyk. Mama urodziła się w 1932 r. Pochodziła z ukraińskiej greckokatolickiej rodziny z Ihrowicy. Mój dziadek ze strony matki miał na imię Illia Tiutiunnyk, babcia – Maria. Mama poszła do szkoły jeszcze za Polski, a skończyła ją już w sowieckiej Ukrainie. Moi rodzice Dymitr i Stefania pobrali się w 1952 r. w Ihrowicy, ale później przenieśli się do Tarnopola. Tam w 1954 r. urodziłem się ja, a w 1961 r. – moja młodsza siostra Lubow» – mówi Piotr Fryz.

Rodzina Tiutiunnyków
Rodzina Fryzów mieszkała wtedy na ulicy Gajowej w mieszkaniu u krewnych, ale była zameldowana w miejscowości Biła koło Tarnopola: «Mnie, jak się urodziłem, również zameldowano w Biłej. Moja mama pracowała w kawiarni, a następnie w papierni w Tarnopolu. Ojciec pracował w zakładzie mleczarskim w Tarnopolu. Ludzie dali ojcu przydomek «Maślanka». Potrafił dokładnie określić zawartość tłuszczu w produktach mlecznych, był dobrym specjalistą. Następnie pracował jako bednarz, robił w zakładzie mleczarskim beczki na masło i pudełka na różne sery. W domu wszystkie okna i drzwi ojciec zrobił sam. Myślę, że miał zdolności do tego rzemiosła po ojcu».
«Kiedy ojciec pracował w zakładzie mleczarskim, zaproponowano mu wybór: będzie czekał dwa lata w kolejce na mieszkanie lub dostanie pomoc i zacznie budować swój własny dom sam. Postanowił budować się samodzielnie» – zaznacza Piotr Fryz.
Po szkole mój rozmówca pracował w różnych miejscach, a na początku lat 70. wstąpił do Technikum Kolejowego w Czerniowcach: «Przez dwa lata uczyłem się tam, a potem do akademika przyszła milicja i zabrała mnie do wojska. Wcześniej ignorowałem wezwania, ponieważ nie miałem wielkiej ochoty na służbę w radzieckiej armii. To był prawdziwy dramat. Noc spędziłem w punkcie poborowym, a potem zostałem wysłany pociągiem z przesiadką w Kijowie i Charkowie do Wołgogradu. W stolicy znowu próbowałem uciec, ale zostałem złapany, po czym wyjaśniono mi, jak mam kochać Ojczyznę. Zostałem sierżantem, a rok później wysłano mnie na budowę Kolei Bajkalsko-Amurskiej».

Podczas służby w armii
«Po służbie w wojsku i ukończeniu technikum w Czerniowcach chciałem zostać w tym mieście, ale los chciał inaczej, dlatego w latach 80. wróciłem do Tarnopola. Przez jakiś czas pracowałem w lokomotywowni. W 1984 r. urodził się mój syn Artur» – mówi pan Piotr.

Podczas nauki w Technikum Kolejowego w Czerniowcach
W latach 80. kilka razy jeździł do Polski, a w 1989 r. po raz pierwszy wyjechał do Argentyny do pochodzącej z Ihrowicy ciotki Stefanii Tiutiunnyk. «Do Ameryki Łacińskiej wyjechała jeszcze w 1928 r. Wyszła za mąż za Włocha, a jej dzieci nie mówiły już po ukraińsku, tylko po hiszpańsku. Potem jeszcze dwa razy byłem w Buenos Aires, gdzie oni mieszkali» – wspomina Piotr Fryz.

Rodzina w Argentynie

Piotr Fryz w Argentynie
Polskie towarzystwo
«Tarnopol miał potężną grupę osób polskiego pochodzenia. Mój ojciec znał wielu z nich, ja też ich znałem. Często spotykali się w swoich domach. Do kościoła jeździliśmy do Krzemieńca lub Hałuszczyniec. Na święta czasami zapraszano księdza do Tarnopola, by odprawił u kogoś w domu mszę świętą. Znałem język polski z domu rodzinnego. Mieliśmy też porządną bibliotekę polskich książek. Na nich się wychowywałem» – mówi pan Piotr.
«Kiedyś w Tarnopolu spotkałem Henryka Strońskiego, który kierował Polskim Towarzystwem Kulturalno-Oświatowym Obwodu Tarnopolskiego. Zaprosił mnie, bym dołączył do tej organizacji. Już była zarejestrowana i miała własne pomieszczenie. Pomysł na stworzenie polskiego stowarzyszenia w Tarnopolu powstał u najbardziej aktywnych miejscowych Polaków w 1986 r. Wówczas już organizowali spotkania we własnych mieszkaniach, a następnie przez kilka lat gromadzili się w Domu Kultury «Tekstylnyk». Oficjalnie organizacja została zarejestrowana dopiero w 1995 r., ja dołączyłem do niej w 2007 r.

Początek działalności w polskim towarzystwie
Henryk Stroński planował wyjechać do Polski na stale, dlatego w 2010 r. zostałem wybrany na prezesa towarzystwa. Podczas wyborów była obecna Emilia Chmielowa, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oraz inni poważni goście» – wspomina mój rozmówca.
«Przez jakiś czas pracowałem jeszcze w Tarnopolu w branży turystycznej, ale później całkowicie skupiłem się na sprawach stowarzyszenia» – mówi Piotr Fryz.

Uroczyste spotkanie z okazji Święta Niepodległości Polski w 2015 r.

Złożenie wieńców w Podhorcach

W Kostiuchnówce

Porządkowanie Cmentarza Mikulinieckiego w Tarnopolu

Msza w Ihrowicy
W 2020 r. Polskie Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe Obwodu Tarnopolskiego zmieniło nazwę na Polskie Centrum Kultury i Edukacji im. prof. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu, wybierając na patrona wybitnego filozofa i teologa, byłego rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, pochodzącego z Małej Berezowicy w obwodzie tarnopolskim.

Piotr Fryz na XXXVI Koleżeńskim Zjeździe Byłych Mieszkańców Ziemi Tarnopolskiej
Do głównych kierunków działalności Polskiego Centrum w Tarnopolu należą nauczanie dzieci, młodzieży i dorosłych języka polskiego, pielęgnowanie kultury polskiej, porządkowanie polskich cmentarzy w obwodzie tarnopolskim oraz wspieranie miejscowych Polaków.

Członkowie Polskiego Centrum Kultury i Edukacji im. prof. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu na obchodach Święta Niepodległości Polski. 12 listopada 2023 r. Piotr Fryz pierwszy od prawej strony. Zdjęcie Walerego Smyrnowa

Podczas obchodów Święta Niepodległości Polski w Polskim Centrum w Tarnopolu. 12 listopada 2023 r. Piotr Fryz pierwszy od lewej. Zdjęcie Walerego Smyrnowa
Serhij Hładyszuk
Na głównym zdjęciu: Piotr Fryz, 2023 r.
Fot. Serhij Hładyszuk.
Pozostałe zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Piotra Fryza.
