Biografia Ewy z Wendorffów Felińskiej jest dość dobrze zbadana przez historyków. Także w swoich pismach matkę upamiętnił syn, Święty Zygmunt Szczęsny Feliński. Natomiast własna spuścizna piśmiennicza Ewy Felińskiej pozostaje dla wielu swoistą białą plamą.
Pisać bohaterka tego tekstu zaczęła dosyć późno, mimo to zostawiła po sobie sporo utworów. Ewa Felińska jest m.in. autorką powieści obyczajowych: «Wigilia Nowego Roku» (1847), «Hersylia» (1849), «Pomyłka» (1851), «Pan deputat» (1852) oraz «Siostrzenica i ciotka» (1853). Te utwory mają pewną wartość literacką, lecz w spuściźnie pisarskiej Ewy Felińskiej osobliwe miejsce zajmują pamiętniki, mianowicie «Wspomnienia z podróży do Syberii, pobytu w Berezowie i w Saratowie» (1852) oraz «Pamiętniki z życia Ewy Felińskiej».
Ostatnia pozycja wyszła drukiem w Wilnie w 1856 r. Nie jest to łatwy orzech do zgryzienia, chociażby z tego powodu, że w III tomach «Pamiętników» łącznie jest prawie 1300 stron. Autorka opisała w swoim dziele dziesięć lat życia: od zamążpójścia w 1811 r. do 1821 r. Pracę nad ciągiem dalszym przerwała jej śmierć w Wojutynie 1859 r.
Nie jest to typowe dla tej epoki kobiece pamiętnikarstwo intymne, bo autorka przeważnie bardzo skąpo opisuje własne emocje i przeżycia. Natomiast w jej «Pamiętnikach» znajdziemy szczegółowe opisy życia codziennego szlachty na Litwie i na Wołyniu z przełomu XVIII i XIX wieku.
Z tych opisów możemy wywnioskować, że Ewa była pilną obserwatorką. Na kartkach książki zobrazowane są małe dworki szlacheckie i duże dwory magnackie, cały wachlarz charakterów ich mieszkańców. Felińska odtworzyła też atmosferę tych czasów, zostawiając barwne opisy balów, różnych zabaw, m.in. przedstawień teatralnych i deklamacji wierszy, co było w tamtych czasach popularną rozrywką wśród obywateli. Opisuje też życie i stan włościan – tak materialny, jak i moralny. Nie brakuje też wizerunków miast i wsi Wołynia i Litwy.
Dodatkowej wartości jej wspomnieniom dodaje fakt, że spisywała je w celu, aby «pisać prawdę bezwzględną, nie przekształconą wpływami miłości własnej, nie ubarwioną wypadkami zmyślonymi dla podniesienia wrażeń».
I chociaż czytelnik nie znajdzie w książce specjalnych rewelacji, jest to interesujący dokument epoki dla badaczy historii i kultury końca XVIII – początku XIX w. «Pamiętniki z życia Ewy Felińskiej» były dość popularne w swoim czasie, o czym świadczyć może fakt, że parę lat po ich wydaniu, po wyczerpaniu nakładu, wznowiono ich druk. Warto też wspomnieć, że rękopis pierwszych rozdziałów pozytywnie ocenił Józef Ignacy Kraszewski, który mieszkał w sąsiedztwie, i to właśnie jego wsparcie zmotywowało Ewę do kontynuacji pracy nad książką.

Strona tytułowa i spis treści III tomu pierwszego wydania «Pamiętników z życia Ewy Felińskiej», Wilno, 1856 r.
«Pamiętniki» rzucają światło nie tylko na życie towarzyskie w tamtych czasach, ale też na osobowość autorki.
Chyba całkowitą niespodzianką dla współczesnego czytelnika staje się sam początek książki, czyli pierwsze zdania z I rozdziału pt. «Po ślubie». Uderza różnica, wprost nawet przepaść, w odbieraniu świata przez kobietę XIX wieku i kobietę XXI wieku. Czy ktoś z nas jest w stanie wyobrazić sobie, że wchodząc w związek małżeński, współczesna panna wypowie tak kategoryczne słowa: «Otoż jestem mężatką. Los mój zlał się na zawsze z losem człowieka, dotąd mi obcego, osobistość moja niby zginęła, całkiem utonęła w jego osobistości. Przybrałam inne nazwisko odrzekając się swego, inną rodzinę wzięłam za swoją, inne niebo za ojczyznę, inne poślubiłam interesa, uciekając od wszystkiego, co dotąd składało żywioły mego istnienia. Uroczysta chwila w życiu kobiety, zaprzanie się siebie bez granic»?
Mąż Ewy Wendorff, Gerard Feliński, miał charakter, jeżeli można tak powiedzieć, nieco niespokojny. Znaczną część I tomu «Pamiętników» zajmuje opisanie konfliktu Gerarda z marszałkiem szlachty, którego Ewa nie nazywa po imieniu. Feliński spoliczkował go w obronie honoru swego przyjaciela. Ta historia mogła się skończyć dla męża Ewy długimi latami więzienia, tylko dzięki jej roztropności i męstwu został uratowany od wyroku. Wiele mówi fakt, że cała ta akcja odbywała się w pierwszych dniach po ślubie.
To wcale nie był przypadek, bo na kartach III tomu na czytelnika czeka nowy pojedynek, w którym uczestniczył Gerard Feliński. Miał charakter zapalczywy i nie zawsze panował nad emocjami. Nie chodzi tu wyłącznie o sferę emocjonalną, ponieważ w sprawach majątkowych Feliński też nie zawsze kierował się zdrowym rozsądkiem.
Chyba Ewa była świadoma wad męża, ale na próżno w «Pamiętnikach» szukać wyrzutów w jego stronę. Możemy też się domyślać, że i w powszednim życiu nigdy nie wytykała mężowi jego błędów.
Potwierdzają to też słowa Zygmunta Szczęsnego, syna Ewy i Gerarda Felińskich, zapisane w wydanych w 1897 r. «Pamiętnikach ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, arcybiskupa warszawskiego»: «Trudno przypuścić, by przez ciąg dwudziestoletniego pożycia swego z mężem nie miała nic do zniesienia od niego, zwłaszcza, że ojciec był prędkiego i wrażliwego charakteru. Nigdy jednak ani przed nami, ani przed najbliższymi przyjaciółmi nie wspominała o tym, co najmniejszy cień na pamięć zmarłego rzucić by mogło. Lubiła, przeciwnie, opowiadać nam te zwłaszcza zdarzenia, w których odwaga, szlachetność lub wspaniałomyślność ojca najkorzystniej się wykazywały, gdyż chciała, by w sercach naszych pamięć tylko cnót jego wyryła się jak najgłębiej, wciąż rozbudzając cześć i przywiązanie dla niego».
Czworo najstarszych z dziesięciorga dzieci Felińskich zmarło w pierwszych latach życia. Po śmierci męża w 1833 r. nasza bohaterka pozostała z sześciorgiem dzieci, sparaliżowaną matką i upadającymi majątkami. Mimo to zdołała dać dzieciom dobre wykształcenie i wychowała ich na porządnych ludzi. Czekały na nią zesłanie na Syberię, skonfiskowanie całego mienia, przymusowe rozstanie z ukochanymi dziećmi, śmierć córki i wnuka. Wszystko to nie załamało mężnej kobiety.
Była to osoba niepospolita, odważna, niezbyt podobna do powszechnie obowiązującego wizerunku «słabej płci». Być może właśnie ze względu na nieugiętość charakteru w organizacji podziemnej Ewa Felińska miała pseudonim «Skała».
Anatol Olich