Okres międzywojenny był dla Wołynia czasem rozwoju gospodarczego i kulturalnego. Również te niepełne 20 lat można śmiało nazwać okresem rozkwitu krajoznawstwa i turystyki wołyńskiej. Świadczy o tym miesięcznik «Ziemia Wołyńska».
Przed wybuchem II wojny światowej w Łucku ukazywał się miesięcznik «Ziemia Wołyńska» – drukowany organ Okręgu Wołyńskiego Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Pierwszy numer ukazał się w styczniu 1938 r., ostatni – w lipcu 1939 r., dalsze wydawanie periodyku przerwała wojna. Kilka numerów wydano jako połączone, w sumie ukazało się 16 zeszytów. Normalnie «Ziemia Wołyńska» liczyła 16 stron, w wypadku podwójnych numerów – 24 strony. Jak można zauważyć, począwszy od nr 3 za rok 1938, redakcja prowadziła ciągłą numerację stron. W sumie w okresie tych dwóch niepełnych lat do czytelników trafiło 277 stron (172 strony – pierwszy rocznik, 105 – drugi).

Pierwsze dwa numery «Ziemi Wołyńskiej»
Wydaje się, że to stosunkowo niewiele, ale jakie ciekawe i różnorodne materiały «Ziemia Wołyńska» oferowała swoim czytelnikom! Choć podtytuł brzmiał: «Miesięcznik poświęcony sprawom krajoznawczym i kulturalnym», tak naprawdę pismo obejmowało znacznie szerszy zakres zagadnień.
Miesięcznik był dość bogato ilustrowany rysunkami i zdjęciami, a wśród współautorów «Ziemi Wołyńskiej» znaleźli się szanowani naukowcy z Warszawy, Poznania i Krakowa oraz miejscowi badacze, a nawet licealiści.
Należy też zaznaczyć, że «Ziemia Wołyńska» nie była pismem komercyjnym, ale popularyzatorskim, dość przystępnym cenowo, bo roczna prenumerata kosztowała zaledwie 3 zł, a osobny numer – 30 groszy. Aby sobie wyobrazić siłę nabywczą złotego w tamtym czasie, powiedzmy, że była to cena dwóch kilogramów mięsa. Przeciętna płaca w przemyśle w Polsce kształtowała się na poziomie około 150–250 zł miesięcznie, rolnicy zarabiali znacznie mniej – około 40 zł.

Strona z reklamami w miesięczniku
Inicjatorami powstania «Ziemi Wołyńskiej» byli wołyńscy naukowcy i miłośnicy historii lokalnej, członkowie Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Właśnie oni utworzyli komitet redakcyjny pisma. Są to: archeolog i kustosz muzealny Jan Józef Fitzke, profesor Bolesław Glodt z Kowla, referendarz w urzędzie wojewódzkim Tadeusz Gumiński, nauczyciel łuckiego gimnazjum Stanisław Hertel, zawodowy konserwator Zbigniew Rewski. Na czele administracji stanęła Maria Niczkówna, działaczka ruchu harcerskiego na Wołyniu. Redakcja mieściła się w Łucku, przy Alejach Bolesława Chrobrego 15 (obecnie prospekt Woli).

Stopka redakcyjna «Ziemi Wołyńskiej»
Przewodniczącym komitetu redakcyjnego «Ziemi Wołyńskiej» był doktor Julian Nieć. Choć niemal całe swoje życie naukowe spędził w Łucku, jego nazwisko pozostaje prawie nieznane większości mieszkańców Wołynia. Warto zatrzymać się nad tą postacią nieco dłużej, gdyż pod wieloma względami to on decydował o obliczu czasopisma.

Julian Nieć (po prawej) i Jan Józef Fitzke (po lewej). Koniec lat 30
Urodził się 13 października 1908 r. w Rzeszowie w rodzinie lekarza i społecznika Teofila Niecia. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1933 r. obronił w tej uczelni doktorat filozofii w zakresie historii.
Przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel w krakowskim gimnazjum, wkrótce potem przeniósł się do Łucka, gdzie w lipcu 1934 r. został mianowany dyrektorem Biblioteki Publicznej. Młody naukowiec stał się jednym z najaktywniejszych uczestników lokalnego życia kulturalnego. Współpracował z Muzeum Wołyńskim, w grudniu 1934 r. był jednym ze współzałożycieli Wołyńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, członkiem wielu organizacji społecznych. Publikował dużo tekstów naukowych, jednym z głównych tematów jego zainteresowań była historia Wołynia. Na krótko przed wybuchem II wojny światowej zakończył pracę habilitacyjną o XVIII-wiecznym szlachcicu wołyńskim Michale Wielhorskim.
Plany naukowca pokrzyżowała jednak wojna. W sierpniu 1939 r. porucznik rezerwy Julian Nieć został zmobilizowany do 24 Pułku Piechoty stacjonującego w Łucku. W jego szeregach brał udział w działaniach wojennych. 29 września w bitwie pod Dzwolą porucznik Nieć został ciężko ranny w głowę i 1 października 1939 r. zmarł w szpitalu w Szczebrzeszynie. Przypomnijmy, że jego kolega i przyjaciel Jan Józef Fitzke został zamordowany przez sowietów w Katyniu.
Wróćmy jednak do «Ziemi Wołyńskiej». Zakres tematyczny pisma był niezwykle różnorodny. Obejmował przede wszystkim artykuły o charakterze czysto naukowym, akademickim, poświęcone m. in. archeologii, geologii, architekturze, historii, muzealnictwu. Są też teksty popularnonaukowe: opracowania etnograficzne, opowieści o miejscowościach czy ciekawych obiektach. Na łamach pisma reprezentowane są także gatunki, które można już nazwać publicystyką: różnorodne wspomnienia, opowieści o wybitnych postaciach związanych z Wołyniem, opisy podróży.
Z łamów «Ziemi Wołyńskiej» możemy dowiedzieć się także o życiu kulturalnym Łucka, zwłaszcza o teatrze. Na szczególną uwagę zasługuje dział zawierający przegląd książek i artykułów poświęconych Wołyniowi. Autorzy nie tylko opowiadają w nim o nowościach, ale także przedstawiają krótką (a czasem dość obszerną) recenzję.
Niezwykle interesująca dla badaczy jest końcowa rubryka pisma, która najpierw nosiła tytuł «Kronika organizacyjna», a następnie «Ruch turystyczno-krajoznawczy». Czytelnik może się w niej zapoznać z jednostkami strukturalnymi Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego na Wołyniu, a także z licznymi inicjatywami, które udało się zrealizować jego członkom.
Patrząc z perspektywy historycznej widzimy, że w 1939 r. charakter artykułów «Ziemi Wołyńskiej» nieco się zmienił. Redakcja zaczęła poświęcać więcej miejsca nie publikacjom czysto naukowym, bo w Polsce było wówczas dość wyspecjalizowanych czasopism naukowych, ale artykułom bardziej dostępnym dla szerokiego grona czytelników.
Można jednak powiedzieć, że zarówno pierwszy, jak i drugi rocznik tego pisma to po prostu prawdziwa gratka dla miłośników historii. Nasza redakcja postanowiła podzielić się tym skarbem z Czytelnikami, a także uzupełnić go wynikami własnych poszukiwań.
Zapraszamy zatem do wędrówki po «Ziemi Wołyńskiej». Mamy nadzieję, że będzie to dla Ciebie, drogi Czytelniku, przydatne i atrakcyjne.
Anatol Olich