«Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz». Czy coś więcej jednak zostanie?
Zastanawiam się nad tym myśląc o zmarłej kilka dni temu Jadwidze Gusławskiej z Krzemieńca.
Cóż, że ciało zamienia się w proch, kiedy Pani Jadwiga, będąc wzorem aktywności i zaangażowania, zostawia po sobie niezwykły dorobek duchowy, którym zapisze się w mojej pamięci na zawsze. Chcę spisać w tym momencie spontanicznie to, co najbardziej utkwiło mi w myślach z czasu, kiedy u niej mieszkałam jako nauczycielka skierowana przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą do pracy przy Towarzystwie Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu.
Pani Jadwiga przygarnęła mnie ze swojej życzliwości, ponieważ z jej domu było niedaleko do budynku szkoły. Udostępniła mi jeden z dwóch pokoi, a w nim łóżko, na którym spało już sporo osób przede mną i po mnie potem też, jako że ta dobra kobieta nie pierwszy raz kogoś wspierała i gościła: koleżankę po operacji, znajomego malarza, śpiewaków, którzy przyjechali uświetnić «Dialog Dwóch Kultur», harcerzy przybyłych z misją sprzątania polskich grobów, a ostatnio uchodźcę wojennego. Co miała, tym się dzieliła.
Czułam się w tym pokoju jak w galerii malarstwa, ponieważ na ścianach wokół łóżka wisiały obrazy. Pani Jadwiga bardzo mi dogadzała, gotowała obiady. Najlepiej pamiętam naleśniki z serem zwijane w kopertę i drożdżowe kulebiaki. Próbowała mnie częstować słoninką, ale to mi nie odpowiadało. Chyba w każdym przyzwoitym domu ukraińskim musi być zapas słoniny.
Kiedy pod deskami za kościołem bezdomnej suczce urodziło się w zimie dziesięć piesków i nikt nie chciał ich wziąć, to Pani Jadwiga przygarnęła jedną biedulkę, chociaż miała już cztery koty i sporo pracy z nimi. Z drugiej strony mówiła, że ma dla kogo wstawać rano i się mobilizować.
Imponowała mi aktywnością i zaradnością. Chociaż miała problemy z poruszaniem się, uszkodzenia w kolanach i prawie 80 lat, to zorganizowała dla uczniów polskiej szkoły wycieczkę krajoznawczą, a potem jeszcze wycieczkę dla dorosłych. Była przecież przewodnikiem po Ukrainie. Potrafiła dopiąć wszystko na ostatni guzik, przewidzieć, zorganizować noclegi, posiłki, autokar.
Szczególnie dbała o wychowanie dzieci i młodzieży, o ich patriotyzm, interesowała się poziomem i organizacją uroczystości z okazji polskich świąt państwowych oraz jakością nauczania języka polskiego.
Pamiętam ją jako osobę niezwykle zaangażowaną społecznie. Starała się uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach Krzemieńca, które służyły jego rozwojowi. Chodziła na spotkania dotyczące budowy we współpracy z Polską domu dla niepełnosprawnych, na zebranie z artystami malarzami, a nawet zabrała mnie na spotkanie Proswity.
Na jej prośbę sprawdzałam nawet poprawność językową na karcie dań w nowej kawiarni artystycznej w Krzemieńcu, ponieważ miała być też wersja polska. Za każdym razem przychodziła na wykłady «Dialogu Dwóch Kultur». Pisała do «Monitora Wołyńskiego» w odcinkach Kronikę Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego i zawsze dawała mi kolejne części do sprawdzenia.
Chcąc dać dobry przykład młodzieży, uczestniczyła w dyktandach polskich i odnosiła w nich sukcesy. Mobilizowała młodzież do udziału w polskich konkursach recytatorskich i sama znała na pamięć wiersze Juliusza Słowackiego.
Minęło już siedem lat, od kiedy nie pracuję w Krzemieńcu. Boleję nad tym, że w tym czasie udało mi się odwiedzić Panią Jadwigę tylko raz. Zapraszała mnie znowu, ponieważ planowała zorganizować wycieczkę do kościoła Świętej Doroty w Sławucie. Wojna przeszkodziła.
Chciałabym odwiedzić Krzemieniec jeszcze kiedyś i zobaczyć znowu te miejsca, o których wtedy czytałam w przewodniku napisanym przez Panią Jadwigę. Przepisałam go na komputerze i miałyśmy plany, żeby opracować kolejne, ulepszone wydanie z moimi fotografiami.
Pani Jadwiga to kobieta, która stanowiła dla mnie wzór. Podziwiałam ją za inteligencję, zaangażowanie i zaradność w każdej sytuacji. Krzemieniec bez niej już nie będzie taki sam.
Dorota Prążyńska,
nauczycielka języka polskiego
skierowana do Krzemieńca przez ORPEG w latach 2015–2017
Fot. Serhij Hładyszuk