Warto czytać, czyli krótka rozprawa na temat tego, że książka nie służy tylko do tego, aby ją podstawić pod nogę kiwającego się stołka.
Żyjemy w czasach, w których człowiek potrafi w ciągu minuty sprawdzić pogodę na drugim końcu świata, zamówić obiad, obejrzeć filmik z kotem grającym na pianinie i jeszcze pokłócić się na śmierć i życie z nieznajomym w internecie.
Trudno więc się dziwić, że książka dla wielu osób wydaje się wynalazkiem równie nowoczesnym, jak koło garncarskie. Leży sobie spokojnie na półce, zbiera kurz i czeka na lepsze czasy. Czasem jednak zostaje wezwana do wykonania ważnej misji, czyli podparcia chwiejącego się stołka. Trzeba przyznać, że niektóre, zwłaszcza tzw. cegły, rzeczywiście sprawdzają się w tej roli. Problem w tym, że to trochę tak, jakby fortepian wykorzystywać do suszenia skarpet.
Wielu ludzi twierdzi, że nie ma czasu na czytanie. To bardzo ciekawe twierdzenie, zwłaszcza że ci sami ludzie potrafią godzinami oglądać filmiki, na których ktoś obiera ziemniaki albo testuje dwadzieścia rodzajów gum do żucia. Kiedy jednak na horyzoncie pojawia się książka, nagle okazuje się, że doba jest za krótka.
Można odnieść wrażenie, że samo otwarcie powieści wymaga nadludzkiego wysiłku i przygotowań porównywalnych z wyprawą na Mount Everest. Tymczasem książki mają pewną niezwykłą cechę. Pozwalają zajrzeć tam, gdzie normalnie nie sięgamy. Dzięki nim możemy podróżować bez biletu, poznawać ludzi sprzed setek lat i przeżywać przygody, nie ruszając palcem w bucie.
Co więcej, nie trzeba przy tym wyważać otwartych drzwi, bo wszystko zostało już dla nas przygotowane. Autor wykonuje ogrom pracy, a czytelnik otrzymuje gotowy bilet do świata wyobraźni.
Oczywiście nie każdy od razu zostanie molem książkowym. Są osoby, które na widok grubej książki ujawniają wszelkie objawy ciężkiej choroby. Przeraża liczba stron, przypisów i rozdziałów, brak kolorowych obrazków i wielość kompletnie niezrozumiałych słów. Potencjalny czytelnik zapomina, że czytanie nie jest egzaminem. Nikt nie rozdaje punktów za liczbę przeczytanych stron.
Zarówno śmieszne jak i straszne jest jednak to, że wiele osób uważa książki za nudne, choć nigdy nie dało im prawdziwej szansy. To trochę tak, jakby stwierdzić, że nie lubi się lodów, ponieważ kiedyś spróbowało się jednej gałki o smaku szpinaku. Takie podejście prowadzi często do sytuacji, w której człowiek chodzi na skróty. Zamiast samodzielnie poznawać świat, zadowala się krótkimi streszczeniami, opracowaniami i urywkami informacji. Gdzieś tam liznął wiedzy i na tym skończył. Trochę wie i już ma poczucie, że zjadł wszystkie rozumy.
Książki uczą również cierpliwości. W świecie natychmiastowych informacji i błyskawicznych odpowiedzi jest to umiejętność niemal egzotyczna. Dobra powieść nie odsłania wszystkich kart od razu. Trzeba poczekać, pomyśleć, czasem wrócić do wcześniejszego rozdziału. To nie sprint, lecz spacer.
I właśnie dlatego wielu czytelników odkrywa, że podczas lektury może na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Bez biletu lotniczego, bez walizki i bez kolejek do odprawy. Nie oznacza to oczywiście, że każda książka jest arcydziełem. Są takie, przy których człowiek ma ochotę rzucić wszystko w diabły i wrócić do oglądania seriali. Ale podobnie jest z filmami, muzyką czy jedzeniem. Fakt, że trafimy na kiepską zupę, nie oznacza jeszcze, że należy zrezygnować z obiadu do końca życia.
Czytanie rozwija także wyobraźnię i słownictwo. Dzięki niemu łatwiej formułować myśli, rozumieć innych ludzi i dostrzegać różne punkty widzenia. To szczególnie ważne dziś, gdy niektórzy gotowi są iść w zaparte, nawet jeśli fakty wyraźnie przeczą ich opiniom.
Książki także uczą pokory. Pokazują, że świat jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać po przeczytaniu kilku komentarzy w mediach społecznościowych. Dlatego warto czytać. Nie po to, by imponować znajomym liczbą przeczytanych tomów, ani po to, by tworzyć na półce dekorację pasującą do koloru zasłon. Warto czytać, ponieważ książki poszerzają horyzonty, pobudzają wyobraźnię i pozwalają lepiej rozumieć świat.
A jeśli przy okazji zdarzy się w domu kiwający stołek, zawsze można znaleźć inne rozwiązanie. Żal skazywać dobrą książkę na rolę dodatku do mebla. W końcu została napisana po to, by ktoś ją przeczytał, potknął się o jej treść a nie po to, by podtrzymywała nogę stołu i milcząco patrzyła na upadek intelektualny homo sapiens.
***
Czekać na lepsze czasy, czyli wstrzymywać się z działaniem, odkładać plany na później.
Książka cegła oznacza książkę o bardzo dużej objętości, która zazwyczaj jest ciężka i gruba.
Nie ruszać palcem w bucie, a więc wykazywać całkowity brak działania, lenistwo, niepodejmowanie żadnego wysiłku.
Wyważać otwarte drzwi, czyli niepotrzebnie zajmować się sprawą, która została już dawno wyjaśniona, załatwiona.
Mól książkowy oznacza osobę, która bardzo dużo czyta i poświęca mnóstwo czasu na lekturę.
Iść w zaparte, a więc uporczywie i konsekwentnie zaprzeczać czemuś, trwać przy swojej opinii.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG