Są bohaterowie literaccy, którzy starzeją się razem z nami. Kiedy byliśmy dziećmi, wydawali się niemal naszymi rówieśnikami. Potem nagle odkrywamy, że mają już więcej lat niż nasi rodzice, a niekiedy nawet niż dziadkowie. Jak to możliwe, że Miś Uszatek, który przecież jeszcze przed chwilą życzył nam dobrej nocy, dziś może pochwalić się historią starszą od nas?
Za postacią małego misia z klapniętym uszkiem stał Czesław Janczarski. Poeta, pisarz i tłumacz. Człowiek, który potrafił mówić do dzieci bez protekcjonalnego tonu i bez tej odmiany dorosłej mądrości, która zakłada, że dziecko mało co rozumie. Janczarski urodził się 2 września 1911 r. w Hruszwicy na Wołyniu, w okolicach Równego. W tym roku przypada więc 115 rocznica jego urodzin.

Czesław Janczarski. Fot. Public domain
Janczarski należał do pokolenia, którego dzieciństwo i młodość przypadły na czasy wielkich przemian. Wojen i niepokojów. A jednak z jego twórczości dla najmłodszych nie emanuje ciężar historii. Jest w niej raczej próba ocalenia prostoty i tego, co w życiu najpiękniejsze. Domu z kawałkiem pachnącego ciasta, przyjaźni, zabawy, rozmowy i zwykłego dnia. Może właśnie dlatego Miś Uszatek przetrwał i się nie zestarzał.
Janczarski nie stworzył superbohatera. Uszatek nie latał, nie ratował świata przed kosmitami, nie posiadał tajemniczej technologii ani supermocy. Miał za to przyjaciół, przeżywał małe kłopoty, czasem się mylił, czasem czegoś nie wiedział, a czasem udzielał prostych, zwyczajnych rad.
Pierwsza książka o jego przygodach, «Przygody i wędrówki Misia Uszatka», ukazała się w 1960 r. To oznacza, że w 2026 r. mija 66 lat od jej wydania.

Okładka książki «Przygody i wędrówki Misia Uszatka». Wydawnictwo «Nasza księgarnia»
Sama postać Uszatka pojawiała się nieco wcześniej w czasopiśmie «Miś», którego Janczarski został redaktorem naczelnym w 1957 r. Ogłoszono konkurs i imię bohatera wybrały dzieci. Było w tym coś niezwykle demokratycznego. Oto dorosły pisarz wymyślił misia, ale to dzieci zdecydowały, jak będzie miał na imię. Gdyby takie wydarzenie odbyło się dzisiaj Uszatek prawdopodobnie zostałby znanym influencerem z ogromnymi zasięgami. Miałby kanał, konto społecznościowe i zapewne współpracę reklamową z producentem miodu. Na szczęście w jego czasach wystarczył papier, ołówek i dziecięca wyobraźnia.
Po książce nadeszła telewizja. W 1975 r. rozpoczęto produkcję lalkowego serialu o Misiu Uszatku w łódzkim Se-Ma-Forze. Przez lata powstały 104 odcinki, a nasz miś stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich bohaterów dziecięcej wyobraźni.
W 2025 r. minęło więc 50 lat od rozpoczęcia produkcji serialu. Łza kręci się w oku. Kto pamięta dawne dobranocki, ten zna także ich niezwykły rytuał. Wieczór miał swój porządek. Najpierw kolacja, potem może kąpiel, piżama, jeszcze ostatnia próba negocjacji z rodzicielami w sprawie przedłużenia dnia o pięć minut i wreszcie całus i bajka na dobranoc.
Nie było możliwości przewinięcia odcinka, sprawdzenia kolejnego sezonu ani obejrzenia wszystkiego naraz. Trzeba było czekać. Dzisiaj mamy dostęp do niemal wszystkiego natychmiast. A jednak to oczekiwanie było czyś niezwykłym, a nagroda za nie smakowała ogromnie.
Uszatek należał do świata cierpliwości. Do świata, w którym książka miała okładkę, telewizor miał kilka kanałów, a bajka kończyła się wtedy, kiedy kończyła się dobranocka. Dziecko nie musiało wybierać spośród setek animacji.
Wystarczył jeden miś, kilka postaci i historia, która nie udawała, że życie jest nieustającą przygodą. Może dlatego po latach pamiętamy nie tyle konkretne fabuły, ile atmosferę. Klapnięte uszko. Charakterystyczny wygląd misia. Zajączka, Prosiaczka i innych mieszkańców jego świata. Spokojny rytm opowieści. I ten moment, kiedy bajka się kończyła, a człowiek wiedział, że trzeba iść spać.
Czesław Janczarski nie doczekał największego rozkwitu telewizyjnej popularności swojego bohatera. Zmarł 19 maja 1971 r. w Warszawie, mając niespełna 60 lat. W 2026 r. przypada 55 rocznica jego śmierci. To taki szczególny paradoks literatury. Autor odchodzi, a jego bohater zaczyna żyć własnym życiem. Czesław Janczarski pozostawił po sobie ogromny dorobek. Pisał wiersze, prozę, tłumaczył, pracował w wydawnictwach i radiu, tworzył dla dzieci przez dziesięciolecia. Miś Uszatek stał się jednak jego najbardziej trwałym i rozpoznawalnym znakiem towarowym.
Wielu pisarzy marzy o tym, by pozostawić po sobie dzieło, które przetrwa wszelkie mody, zmiany w języku i rewolucję technologiczną. Janczarskiemu udało się stworzyć coś jeszcze trudniejszego. Bohatera, który przetrwał zmianę całego sposobu życia.
Uszatek narodził się w epoce papierowych książek i czarno-białych telewizorów, a bez większego trudu, lekką, kosmatą stopą przeszedł do świata kolorowego ekranu i internetu. Jego największą supermocą okazała się więc nie odwaga, szybkość ani spryt, ale odporność na czas. I może właśnie tego najbardziej potrzebuje współczesny człowiek. W świecie, który nieustannie przyspiesza, Miś Uszatek pozostaje istotą do zadań specjalnych, czyli od rzeczy prostych. Nie spieszy się. Nie krzyczy. Nie musi być pierwszy. Nie rozpycha się łokciami. Nie próbuje zostać sławny. Nie buduje marki osobistej. Ma klapnięte ucho, sporą nadwagę i kompletnie mu to nie przeszkadza.
Jest w tym coś niemal filozoficznego. Bo może dorosłość polega między innymi na tym, że zaczynamy doceniać rzeczy, które jako dzieci uważaliśmy za oczywiste. Ciepło domu. Czyjąś obecność. Opowieść przeczytaną przed snem. Trzymanie się za rękę. Przyjaciela, który przyjdzie z pomocą, kiedy mamy problem. Spokój wieczoru. I zwykłe poczucie, że jutro też będzie dobry, zwyczajny dzień. Taki pełen dziecięcej naiwności, że ludzie nie będą rzucać się sobie do gardeł i obrzucać się błotem.
Czesław Janczarski pisał dla dzieci, ale nie pisał wyłącznie o dzieciństwie. Pisał o świecie, w którym warto być dobrym, pamiętać o innych i umieć przyznać się do błędu. To wartości może niezbyt widowiskowe, za to zaskakująco ważne.
Dlatego 115. rocznica urodzin autora, 55. rocznica jego śmierci, 66 lat od wydania pierwszej książki o Uszatku i ponad pół wieku od narodzin jego telewizyjnej legendy nie są tylko datami do wpisania w kalendarz. Są pretekstem, żeby na chwilę się zatrzymać. Przypomnieć sobie, że zanim świat nauczył nas przewijać, przyspieszać i oglądać jeszcze tylko jeden odcinek, istniał pewien miś, który po prostu opowiadał swoją historię. Potem mówił dobranoc. I chyba właśnie dlatego tak trudno było nam wtedy zasnąć.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Okładka książki «Miś Uszatek». Wydawnictwo «Nasza księgarnia», 2011 r.
P. S. od redakcji: Przypominamy Państwu, że Stowarzyszenie Wołyński Rajd Motocyklowy z siedzibą w Kazimierzu Dolnym wraz Fundacją Dobroczynną «Nasz Cel» z siedzibą w Hruszwicy Pierwszej oraz Gminnym Przedszkolem nr 1 im. Czesława Janczarskiego w Kurowie zaprasza do udziału w Międzynarodowym Konkursie im. Czesława Janczarskiego (pod tym linkiem można znaleźć regulamin konkursu). Konkurs jest realizowany w dwóch odsłonach: poetyckiej oraz ilustratorskiej.