Jeden z oficerów więziony w Starobielsku powiedział «Zostaną po nas tylko guziki».
Przed domem sołtysa Huty Stepańskiej Marcela Lipińskiego stał maszt, na którym powiewała flaga państwowa. Dom niczym nie wyróżniał się od pozostałych, był wprawdzie nowy, ale kryty słomą. Czerwona tabliczka z napisem «Sołtys» informowała, kto w nim mieszka.
Anastazja Chorąża wywożona z całą rodziną 13 kwietnia 1940 r. na Sybir w ramach drugiej deportacji (pierwsza rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 r.), zeskoczyła z wozu przed samym wyruszeniem z Huty Stepańskiej. Pobiegła do domu, aby zabrać białą sukienkę ślubną.
Babcia moja, urodzona* Bronisława z domu Janicka, razem z mężem urodzonym Ludwikiem, poszli do kościoła w Hucie Stepańskiej. Po mszy świętej ks. Czaban zapytał: «Po co tu przyszliście?» Ich obecność nie była mu miła, nie mógł liczyć od nich na dobre słowo.
Jeden z bliskich mojemu sercu świaszczenników opowiadał mi ciekawą historię, która wydarzyła się naprawdę. A było to tak.
Szkoła w Wyrce mieściła się w domach prywatnych Marceliny Boreckiej i Bronisława Piotrowskiego zwanego Pietrołaj, który w tym celu wybudował drugi dom. Uczniów jednak było tak wielu, że nie mieścili się w klasach.
Antoni Chorążyczewski (1907 – 17 lipca 1943) z Huty Stepańskej, idąc za namową żony Antoniny i najnowszą, przedwojenną modą, rozpoczął remont.
Horodziec przed II wojną światową wyróżniał się spośród sąsiednich wsi. Sprawił to rozległy majątek ziemski i reprezentacyjny pałac. Historia miejscowości związana z pradawnym zamczyskiem sięga korzeniami aż do początku chrześcijaństwa na Rusi.
Z wielkim smutkiem i żalem przyjąłem informację o śmierci Feliksa Trusiewicza (urodził się w listopadzie 1922 r. – zmarł 12 października 2019 r.). Łączyła nas przyjaźń telefoniczna. Traktował mnie jak syna i tak się do mnie zwracał. Było to dla mnie wielkim wyróżnieniem.
Ludzie u kresu życia wracają do wspomnień, przywołują wydarzenia dawne, które stają się jakby dopiero co przeszłymi. Budzi się w Nich potrzeba bycia przy bliskich, którzy odeszli tak dawno, ale z myśli nie zniknęli nigdy.