Przed domem sołtysa Huty Stepańskiej Marcela Lipińskiego stał maszt, na którym powiewała flaga państwowa. Dom niczym nie wyróżniał się od pozostałych, był wprawdzie nowy, ale kryty słomą. Czerwona tabliczka z napisem «Sołtys» informowała, kto w nim mieszka.
Anastazja Chorąża wywożona z całą rodziną 13 kwietnia 1940 r. na Sybir w ramach drugiej deportacji (pierwsza rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 r.), zeskoczyła z wozu przed samym wyruszeniem z Huty Stepańskiej. Pobiegła do domu, aby zabrać białą sukienkę ślubną.
Babcia moja, urodzona* Bronisława z domu Janicka, razem z mężem urodzonym Ludwikiem, poszli do kościoła w Hucie Stepańskiej. Po mszy świętej ks. Czaban zapytał: «Po co tu przyszliście?» Ich obecność nie była mu miła, nie mógł liczyć od nich na dobre słowo.
Szkoła w Wyrce mieściła się w domach prywatnych Marceliny Boreckiej i Bronisława Piotrowskiego zwanego Pietrołaj, który w tym celu wybudował drugi dom. Uczniów jednak było tak wielu, że nie mieścili się w klasach.
Horodziec przed II wojną światową wyróżniał się spośród sąsiednich wsi. Sprawił to rozległy majątek ziemski i reprezentacyjny pałac. Historia miejscowości związana z pradawnym zamczyskiem sięga korzeniami aż do początku chrześcijaństwa na Rusi.
Z wielkim smutkiem i żalem przyjąłem informację o śmierci Feliksa Trusiewicza (urodził się w listopadzie 1922 r. – zmarł 12 października 2019 r.). Łączyła nas przyjaźń telefoniczna. Traktował mnie jak syna i tak się do mnie zwracał. Było to dla mnie wielkim wyróżnieniem.
Ludzie u kresu życia wracają do wspomnień, przywołują wydarzenia dawne, które stają się jakby dopiero co przeszłymi. Budzi się w Nich potrzeba bycia przy bliskich, którzy odeszli tak dawno, ale z myśli nie zniknęli nigdy.