Na Wołyniu byli zamożni chłopi, nawet pomieszczyki się trafiały, choć niezbyt często. Większość to biedota, żyjąca z dnia na dzień. I właśnie z tej biedoty wywodził się gajowy, który udawał wielkiego pana leśniczego.
Mamo, mamo, Cyganie jadą! Józio, to łap kaczki i zaganiaj kury! Kasia leć powiedzieć sąsiadom. Olaboga mamo, Zosia sąsiadki mówiła, że Cyganie jadą, a ja ci zapomniałam powiedzieć. To choć szybko zbierać pranie z płotu, a dziadkowi powiedz, żeby nie odchodził od kołyski, niech pilnuje Czesia! Brakowało jeszcze, żeby biły dzwony kościelne na alarm.
Stanisław Grzegorz hr. Worcell, marszałek szlachty guberni wołyńskiej, właściciel Stepania z przyległymi 23 wsiami, był dla wołyńskiej szlachty wzorem do naśladowania. W Stepaniu do dziś zachował się wzniesiony przez niego grobowiec.
Wołyń bez Żydów byłby jak stepańskie łąki bez Horynia – wydawało się, że będą na zawsze cząstką tej ziemi. On płynie, a Ich już nie ma.
Michał Sawicki wisiał w swojej stodole, uwiązany za nogi i podciągnięty do góry w otwartych wrotach. Bolszewicy dobrze się bawiąc czekali, kiedy wreszcie powie, gdzie jest jego złoto.
Nie było bardziej wyczekiwanych świąt w całej okolicy, jak uroczyste odpusty przy cudownym obrazie Matki Boskiej Kazimierzeckiej.
Józef Sawicki miał wielkie plany. Poprzez nieznane Towarzystwo Zamorskie kupił tanio bilet na statek do Ameryki. Pożegnany przez rodzinę i całą wieś pojechał do Gdańska.
Samul przybył do Sosznik z okolic Kielc, tj. z Centrali. Spieniężyli tam razem z bratem kawałek pola i obie rodziny przyjechały na Wołyń.
Ognisk nie rozpalano w dzień, żeby dym przez przypadek nie zdradził miejsca obozu dezerterów. Wieczorem gotowano jedzenie. Jednego razu w przyniesionej nocą wodzie znalazła się wielka żaba-ropucha. Zupa miała rybi smak, rano odkryli, jaka była tego przyczyna.
W zakolu Horynia, tuż przy kolonii Sunia, blisko «Skuczyszcza», leżał w wodzie przewrócony wielki dąb. Jego konary przegradzały rzekę, prawie do połowy szerokości. Różne rzeczy, płynące rzeką, zatrzymywały się na tym naturalnym sicie.