Ludzie zajmujący się polityką, zwłaszcza tą poważną, a zagraniczną w szczególności, muszą wielokrotnie gryźć się w język, aby jakimś nieprzemyślanym słowem nie popełnić, delikatnie rzecz ujmując, gafy.
Sto lat temu, 17 września 1924 r. powstał Korpus Ochrony Pogranicza (KOP). Przez dokładnie piętnaście lat, do agresji ZSRR na Polskę w 1939 r., strzegł polskiej wschodniej granicy.
«Moi rodzice pochodzili z polskich katolickich rodzin. Zawsze mieliśmy wiarę. Modliliśmy się tylko po polsku. Do dziś modlę się po polsku» – powiedziała Franciszka Holik ze Zdołbunowa. Jest członkinią miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej. Jej rodzinna historia jest związana z dzisiejszym obwodem żytomierskim.
23 marca 1940 r. Zawiałow, oficer operacyjny wydziału ekonomicznego Zarządu NKWD w Obwodzie Wołyńskim, aresztował Franciszka Lelicińskiego.
Na wołowej skórze by nie spisał, ile to już razy, na wszelkie możliwe sposoby, omawiane były wakacyjne tematy. Czyli wszystkie, które z miłym czasem wypoczynku wiążemy. Dobrze byłoby, gdybyż ten niczym nieskrępowany potok myśli i słów tylko i wyłącznie z pięknymi wspomnieniami się łączył. Niestety, takie marzenie jawi się jedynie jako nieosiągalny w rzeczywistości cel, do którego dążą wszyscy śmiertelnicy rewelacyjnych wspomnień urlopowych spragnieni.
Jeśli wyruszysz do źródeł Sanu zielonym szlakiem z Bukowca, najpierw zobaczysz po prawej stronie Bukowe Berdo, Halicz i Rozsypaniec, następnie dotrzesz do ponaddwustuletniej lipy po prawej stronie, potem po lewej ujrzysz cmentarz w nieistniejącej wsi Beniowa.
Jedno z pewnością można o nim powiedzieć, że miał ciekawe życie zawodowe i osobiste. Związany ze Lwowem, w którym spędził pierwszych 20 lat życia, potem mieszkał w Rzeszowie, Łodzi, Krakowie, w Poznaniu i w Warszawie. Był reżyserem i aktorem. Urodził się 100 lat temu, w czerwcu 1924 r.
6 listopada 1939 r. Kociubenko, funkcjonariusz czekistowskiego referatu dzielnicowego nr 2 w Kowlu, aresztował Aleksandra Wyszemirskiego, byłego pracownika magistratu.
W ramach obchodów Dnia Miasta w Łucku odbył się okrągły stół poświęcony problemom mniejszości narodowych w warunkach wojny.
«Jestem maniewiczaninem od czwartego pokolenia. Moja rodzina mieszka tu prawie od założenia miasteczka» – mówi Serhij Sołobczuk. W rozmowie z «Monitorem Wołyńskim» podzielił się wspomnieniami o swojej polsko-ukraińskiej rodzinie.