«W 1912 r. moi dziadkowie przeprowadzili się z Chicago do Strzelczysk. Wybudowali tu duży, okazały dom. Wszyscy w nim dorastaliśmy» – powiedziała «Monitorowi Wołyńskiemu» Zofia Michalewicz, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej.
Ilekroć siadam do felietonu i zastanawiam się, kogo lub co wziąć tym razem na tapetę, tylekroć przychodzi mi do głowy myśl, aby przyjrzeć się nieco bardziej zawodowi mieszczącemu się w kategorii polityka. Jednakże za każdym razem moi najbliżsi odradzają mi ów temat mówiąc, że to śliska sprawa i lepiej pozostawić ją w świętym spokoju.
Ta niezwykła kobieta urodziła się 25 grudnia 1872 r. w krakowskim Podgórzu. Świat otrzymał w prezencie osobę, która z niczego, bo zaledwie z 12 słoiczków kremu wywiezionego z rodzinnego domu, stworzyła imperium.
Jednocześnie dwa uroczyste wydarzenia obchodzili wierni łuckiej katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła: rocznicę konsekracji swojego kościoła i uroczystość wprowadzenia do niego kopii cudownego obrazu.
Na początku swego istnienia kościół zachwycał pięknem każdego, kto przekraczał jego progi, następnie został całkowicie splądrowany, popadł w ruinę, a po pół wieku odrodził się na nowo. Jednak do dziś w świątyni przechowywana jest jedna relikwia, która była świadkiem pierwszych odprawianych w niej nabożeństw.
Proponujemy uwadze Czytelników artykuł Mariana Małuszyńskiego poświęcony zamkowi łuckiemu. Należy zaznaczyć, że publikacja ta stanowi część obszernej monografii napisanej przez niego w 1938 r., która nigdy nie została wydrukowana.
Ludzie zajmujący się polityką, zwłaszcza tą poważną, a zagraniczną w szczególności, muszą wielokrotnie gryźć się w język, aby jakimś nieprzemyślanym słowem nie popełnić, delikatnie rzecz ujmując, gafy.
Sto lat temu, 17 września 1924 r. powstał Korpus Ochrony Pogranicza (KOP). Przez dokładnie piętnaście lat, do agresji ZSRR na Polskę w 1939 r., strzegł polskiej wschodniej granicy.
«Moi rodzice pochodzili z polskich katolickich rodzin. Zawsze mieliśmy wiarę. Modliliśmy się tylko po polsku. Do dziś modlę się po polsku» – powiedziała Franciszka Holik ze Zdołbunowa. Jest członkinią miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej. Jej rodzinna historia jest związana z dzisiejszym obwodem żytomierskim.
23 marca 1940 r. Zawiałow, oficer operacyjny wydziału ekonomicznego Zarządu NKWD w Obwodzie Wołyńskim, aresztował Franciszka Lelicińskiego.