«Ktoś przyjechał. Wychodzę, a tam siedzi jakaś kobieta. Pamiętam, jak była ubrana… Mówią mi: to jest twoja matka» – opisuje swoje spotkanie z mamą po długiej rozłące Janina Zaniczkowska z Kutrowa koło Beresteczka.
Michał Reczuch brał udział w kilku wojnach, został uhonorowany najwyższym odznaczeniem wojennym Rzeczypospolitej Polskiej – Orderem Virtuti Militari. Bohater tego eseju odniósł kolejne zwycięstwo, gdy udało mu się wyjść żywym z sowieckich obozów.
Mija kolejny rok i następna kartka z napisem 1 listopada spada z kalendarza. Atmosfera, jaka towarzyszy temu dniowi, zawsze sprzyja zadumie, refleksji, wspomnieniom. Rodzina i przyjaciele zmarłych nieodmiennie, ze wzruszeniem i łzą w oku, zapalają znicze i kładą kwiaty na grobach tych, którzy przez wiele lat doczesnej wędrówki byli dla nich mentorami i drogowskazami na poplątanych ścieżkach życia.
29 stycznia 1940 r. starszy oficer operacyjny Horochowskiego Oddziału Rejonowego NKWD sierżant bezpieczeństwa państwowego Wołkow aresztował we wsi Koniuchy w rejonie łokaczyńskim Andrzeja Trybulińskiego. Zatrzymany został osadzony w więzieniu w Łucku.
Każdy, kto choć przez chwilę i przelotnie zajmował się robieniem zdjęć, wie doskonale, że w fotografii portretowej najważniejsze są oczy. Tę oczywistą prawdę znał najwybitniejszy polski fotograf przyrody Włodzimierz Puchalski.
Wielu historyków i pasjonatów genealogii zmagało się z próbą ustalenia dokładnej daty urodzenia polskiego ziemianina Emanuela Małyńskiego, proponując różne wersje. Dopiero najnowsze odkrycia w archiwach rzuciły światło na tę zagadkę.
Oprócz materiałów historycznych na łamach «Ziemi Wołyńskiej» ukazywały się etnograficzne. Jedną z takich publikacji był artykuł Zygmunta Leskiego z Łucka poświęcony pieczywu wołyńskiemu.
W 1811 r. baronowi Friedrichowi Heinrichowi von Farenheidowi zmarła trzyletnia córeczka Ninette. Bardzo rozpaczał po jej śmierci, tak jak polski poeta Jan Kochanowski po stracie swojej Urszulki. Aby zapewnić jej nieśmiertelność postanowił wybudować grobowiec w kształcie piramidy.
«W 1957 r. tata chciał wyjechać do Polski. Zaczął załatwiać dokumenty. Tymczasem kagebiści, w tajemnicy przed ojcem, wezwali do siebie mamę i powiedzieli: droga jest długa, możecie nie dojechać. Zastraszyli ją tak bardzo, że kategorycznie odmówiła wyjazdu. Bała się, dlatego nic tacie nie wyjaśniła» – mówi Halina Sokalska.
Prapremiera tej sztuki w Polsce odbyła się 27 marca 1999 r. w Teatrze Nowym w Łodzi. Do dzisiaj jest grana z powodzeniem, bawi widzów i rozśmiesza do łez. Jej zakończenie za każdym razem jest zagadką dla aktorów i widzów. Aktorzy muszą reagować na zeznania i pytania świadków – widzów, stosownie do tego reagować i prowadzić drugą część spektaklu zgodnie z tym, co powiedzą siedzący na widowni.