Emanuel Małyński (1873–1938) zdawał się być uosobieniem ducha epoki – czasów, kiedy niebo przestało być granicą, a stało się wyzwaniem. Jego ambicje i odwaga budziły podziw zarówno na Wołyniu, jak i poza nim, choć ich cena bywała wysoka. Małyński, człowiek zamożny i hojnie wspierający postęp techniczny, zainwestował swoje środki i czas w rozwój lotnictwa, znacznie przyczyniając się do jego rozkwitu w początkach XX wieku.
Doskonale pamiętam mój pierwszy wyjazd za zachodnią granicę. Działo się to niedługo po znaczącym roku 1989. Byłam młodą studentką i oto spełniałam swoje wielkie marzenie, żywcem wyjęte z socrealistycznej ojczyzny. Chodziło o podróż do Paryża, stolicy wszelkich ach i och.
Pod koniec roku 2014 dr Tetiana Samsoniuk z Równego zaproponowała naszej redakcji cykl publikacji o Polakach represjonowanych przez władze sowieckie w latach 1939–1941.
We wrześniu br. zaczął się osiemnasty rok współpracy Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tucholi z Kozackim Bractwem Strzeleckim w Łucku. Można powiedzieć, że współpraca nasza weszła w pełnoletność. U jej zarania sekundowali jej ówczesny ordynariusz diecezji łuckiej Kościoła Katolickiego biskup Marcjan Trofimiak, kanclerz ks. Jan Buras, Konsul Generalny RP w Łucku Tomasz Janik i biskup Michał, hierarcha Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego w Łucku.
Rozstrzelanie teścia jako «wroga ludu», zesłanie do Kazachstanu, walka o kościół i tragedia współczesnej wojny – historię swojej rodziny «Monitorowi Wołyńskiemu» opowiadają dziś Walentyna Łukomska i jej córka Ludmiła Maszłaj, parafianki kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem i członkinie Towarzystwa Kultury Polskiej im. Władysława Reymonta.
Bohater tego eseju, nauczyciel w miasteczku Torczyn koło Łucka, został represjonowany za to, że był przewodniczącym miejscowego ośrodka partii OZN.
Są takie miasteczka, które przyciągają jak magnes. Zawsze powracasz do nich z przyjemnością i drżeniem serca jak do rodzinnego domu z dawnych, szczenięcych lat, gdzie był twój ogród, tajemniczy strych, najsmaczniejsze jabłka i gruszki u sąsiadów.
Przy okazji wielkich świąt narodowych, okrągłych rocznic, wyjątkowych dni zaznaczonych w kalendarzu na czerwono, padają poważne, zadawane najczęściej, nie wiedzieć czemu, smutnym głosem pytania. Pytania fundamentalne, odnoszące się do tego, czym jest wolność, patriotyzm i co współczesny człowiek w demokratycznym kraju żyjący może uczynić, aby mógł dumnie patriotą się nazywać.
«Wieczne Odpoczywanie», «Zdrowaś Maryjo» czy jakakolwiek modlitwa szeptana w skupieniu nad grobem za spokój duszy, brzmi w tych miejscach zupełnie inaczej. Cmentarna cisza nie jest chłodna i nie przejmuje do szpiku kości strachem przed niezbadanym życiem wiecznym. Raczej jest mistycznym przeżyciem, któremu towarzyszy ciepły szelest opadłych liści lub szum wiatru w gałęziach starych drzew.
Emanuel Małyński pozostawił po sobie testament, który jest nie tylko aktem ostatniej woli, ale też świadectwem jego wielkiego serca. Sporządzony 7 października 1937 r. w Poznaniu przez notariusza Stefana Piechockiego, dokument ten odzwierciedla jego praktyczny, pełen pasji charakter.