Rozstrzelanie teścia jako «wroga ludu», zesłanie do Kazachstanu, walka o kościół i tragedia współczesnej wojny – historię swojej rodziny «Monitorowi Wołyńskiemu» opowiadają dziś Walentyna Łukomska i jej córka Ludmiła Maszłaj, parafianki kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem i członkinie Towarzystwa Kultury Polskiej im. Władysława Reymonta.
Bohater tego eseju, nauczyciel w miasteczku Torczyn koło Łucka, został represjonowany za to, że był przewodniczącym miejscowego ośrodka partii OZN.
Są takie miasteczka, które przyciągają jak magnes. Zawsze powracasz do nich z przyjemnością i drżeniem serca jak do rodzinnego domu z dawnych, szczenięcych lat, gdzie był twój ogród, tajemniczy strych, najsmaczniejsze jabłka i gruszki u sąsiadów.
Przy okazji wielkich świąt narodowych, okrągłych rocznic, wyjątkowych dni zaznaczonych w kalendarzu na czerwono, padają poważne, zadawane najczęściej, nie wiedzieć czemu, smutnym głosem pytania. Pytania fundamentalne, odnoszące się do tego, czym jest wolność, patriotyzm i co współczesny człowiek w demokratycznym kraju żyjący może uczynić, aby mógł dumnie patriotą się nazywać.
«Wieczne Odpoczywanie», «Zdrowaś Maryjo» czy jakakolwiek modlitwa szeptana w skupieniu nad grobem za spokój duszy, brzmi w tych miejscach zupełnie inaczej. Cmentarna cisza nie jest chłodna i nie przejmuje do szpiku kości strachem przed niezbadanym życiem wiecznym. Raczej jest mistycznym przeżyciem, któremu towarzyszy ciepły szelest opadłych liści lub szum wiatru w gałęziach starych drzew.
Emanuel Małyński pozostawił po sobie testament, który jest nie tylko aktem ostatniej woli, ale też świadectwem jego wielkiego serca. Sporządzony 7 października 1937 r. w Poznaniu przez notariusza Stefana Piechockiego, dokument ten odzwierciedla jego praktyczny, pełen pasji charakter.
Gruzy i zdegradowane tereny można przekształcić na miejsca pamięci, które służą człowiekowi, jego kontaktowi z naturą oraz zachowaniu środowiska przychylnego dla różnych gatunków roślin, zwierząt oraz owadów.
W czwartą sobotę listopada Ukraina upamiętnia ofiary głodów. Było ich trzy, ale Wołyń dotknął dopiero ostatni z nich, ten z lat 1946–1947. Natomiast moja rodzina doznała wszystkich trzech.
Publikujemy wspomnienia Konstantego Teleżyńskiego, burmistrza Łucka w czasie okupacji austriackiej, zamieszczone w nr 4 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r. Nie ocenialiśmy i nie cenzurowaliśmy tekstu specjalnie, aby Czytelnik mógł spojrzeć na wydarzenia oczami uczestnika burzliwych wydarzeń tamtych lat.
Festiwal w Gdyni powstał z inicjatywy Dyskusyjnego Klubu Filmowego «Żak» i Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Poznanie jego losów pozwala na spotkanie z polską kinematografią na przestrzeni ostatniego półwiecza. Co roku wiele polskich produkcji ubiega się o statuetkę «Złotych Lwów» na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, co świadczy o wielkiej roli, jaką odgrywa on w polskim życiu filmowym.