Lato to czas, kiedy harcerze i harcerki wyruszają na wyczekiwane obozy, by spędzać czas w gronie przyjaciół, odkrywać nowe miejsca i zdobywać cenne umiejętności. Niezależnie od pogody, ruszają do przodu – żadna ulewa nie stanie na ich drodze do przygody i nauki.
Dokładnie pod tym tytułem w kwietniu 1973 r. miała miejsce premiera filmu Stanisława Barei. Komedii, która, jak większość filmów tego reżysera, w krzywym zwierciadle pokazywała ówczesne realia. W czasach tych dawno i słusznie minionych od wielkiego dzwonu cenzura pozwalała na wyemitowanie czegoś takiego, co stanowiło pewien wentyl bezpieczeństwa dla obywateli kraju nad Wisłą.
Kilka lat temu jedna z moich znajomych powiedziała mi, że jej ojciec nienawidzi Polaków. Zapytałam dlaczego. Powiedziała, że Polacy wysiedlili ich rodzinę z Chełmszczyzny do Ukrainy.
W nr 4 czasopisma «Ziemia Wołyńska» z 1938 r. ukazał się artykuł krakowskiego archeologa Gabriela Leńczyka «Wołyń wczoraj i dziś». Jego obserwacje pokazują historię tego regionu z niezwykłej, bardzo osobistej perspektywy.
Jak stare przysłowie mówi: «Każda myszka swój ogonek chwali», tak i my postanowiliśmy choć troszkę ten ogon zareklamować. Uczyć i zachęcać do nauki można na wiele sposobów.
Były funkcjonariusz policji Feliks Cepil został aresztowany przez NKWD w Kowlu 6 listopada 1939 r. Powodem aresztowania było oświadczenie członka ruchu komunistycznego.
XXXIII Letnie Igrzyska Olimpijskie mamy już za sobą. Podobnie jak na poprzednich, tak i teraz wielu sportowców na stałe zapisało się w historii i zajęło trwałe miejsce w panteonie gwiazd sportu. Dla każdego polskiego kibica wywalczony po 48 latach tytuł wicemistrzów olimpijskich w siatkówce mężczyzn jest i będzie powodem dumy, radości i wzruszenia, a bohaterowie tego sukcesu pozostaną na zawsze w pamięci Polaków.
Na cmentarzu katolickim w pobliżu nieistniejącej już wsi Ostrówki w obwodzie wołyńskim odbyła się kolejna msza żałobna w intencji niewinnie zamordowanych Polaków, miejscowych mieszkańców.
«Urodziłam się w Maniewiczach, na tej samej ulicy, gdzie obecnie mieszkam. Za rządów Polski nazywała się Główna, potem przemianowano ją na Czerwonoarmijską, obecnie to Kozacka. Chociaż dużo podróżowałam po świecie, nie opuściłam Maniewicz» – mówi 72-letnia Halina Kozłowa.
Zawsze wszyscy chcą wypić kawę pod wieżą Eiffla. Romantycznie i z widokiem na Paryż. Ja już piłam.