Stosunki rówieńsko-polskie: Dwa miesiące wolnego
Artykuły

Dzień dziecka wprawdzie już za nami, ale w Polsce można go świętować jeszcze raz, bo właśnie zaczęły się tu wakacje i dzieciarnia wyległa na podwórka albo rozjechała się na letnie kolonie i obozy.

Przed Polakami dwa miesiące wolnego! Nie to, co na Ukrainie, gdzie uczniowie i nauczyciele mają bite trzy miesiące laby (poza czerwcowym udawaniem, że coś tam niby robią myjąc ławki czy układając książki na półkach biblioteki). Nie to, co w Tunezji, gdzie wakacje trwają pół roku (od maja do października) z powodu upałów. W Polsce mamy skromniutkie dwa miesiące (od 25 czerwca do 1 września) biorąc pod uwagę, że od początku sierpnia półki sklepowe załadowane przyborami szkolnymi i księgarnie pełne podręczników już nie dają człowiekowi spokojnie cieszyć się letnim wypoczynkiem.

Wakacje przywodzą mi na myśl czas dzieciństwa i utwierdzają mnie, że zawód nauczyciela, to mój dobry wybór. Skończywszy rok szkolny, jako nauczyciel, właśnie przyjechałam do domu w Polsce. Po podróży, tato zrobił mi, jak kiedyś, kanapki na kolację. Z masłem i kiełbasą. Odzwyczajona od takich kombinacji (jem z serem i oliwą) po cichutku pozbyłam się jadła wynosząc je do ogródka ptakom. W dzieciństwie było podobnie, tyle, że niechciane kęsy wyrzucało się za kredens w kuchni, gdzie w najlepszym przypadku schludnie usychały, a w najgorszym przetwarzały się na bioreaktor wydając dziwne zapachy zza mebli. Poczułam się jednak jak dziecko. Jak dziecko, przed którym bite dwa miesiące wolnego!

Polskie wakacje niniejszym uważam za otwarte! Na drugi dzień rano wyjrzałam przez okno. Garstka sąsiedzkich dzieci kopała w piaskownicy, a jedno próbowało sforsować ogrodzenie otaczające osiedle. «Szczęściarze» – myślę sobie. «Dali im trochę przestrzeni!». Na Ukrainie można się jeszcze pobawić na niestrzeżonym podwórku. W Polsce już rzadziej, bo osiedla są coraz bardziej chronione, zamykane i niedostępne. W Londynie czy w Tuluzie, gdzie studiowałam, wałęsające się po ulicach dzieci wzbudzałyby podejrzenia. Zresztą tam nie ma takich podwórek, jak u nas (w Polsce czy na Ukrainie)! Nie można przemieszczać się z osiedla na osiedle, biegać po śmietnikach, kryć się w klatkach, jeździć windami bawiąc się w chowanego czy w ganianego. Po pierwsze wszystko to nie jest tak blisko i nie jest dostępne. Po drugie z kim? Po trzecie po co? Dzieciaki spotykają się w szkołach wożone i odwożone samochodami przez rodziców. W Polsce, w dużych miastach też już tak jest. A na Ukrainie dziesięcioletnie dzieciaki przychodzą do mnie na zajęcia same, a potem wracają do domu. «Mam je puścić z powrotem same?» – pytam przestraszona rodzica przed zajęciami. «Tak, ona już zna drogę!» – macha ręką mama. Przewrażliwienie ukraińskich rodziców na punkcie bezpieczeństwa dzieci nie osiągnęło jeszcze takiego poziomu, jak w Polsce. Pamiętam, jak jechałam w Równem zatłoczonym busem. Wsiadła matka z dzieckiem. Siedząca obok wejścia kobieta bez pytania wzięła dzieciaka na kolana. Dzieciak bez protestu rozsiadł się na niej wygodnie, bez mrugnięcia okiem. Matko Boska! Znając współczesnego europejskiego rodzica kobieta ta natychmiast oskarżona zostałaby o pedofilię, a matka o zaniedbanie dziecka! Takie czasy!

Za moich czasów wychodziło się po prostu na dwór, żeby pobawić się z innymi dziećmi. Tak spędzało się większość wakacji. Była tylko jedna zasada: nie oddalać się i wrócić jak się ściemniało. Gdzież teraz kto na to pozwoli? Strach się bać! Jeszcze sąsiad na policję zadzwoni, że dzieci niedopilnowane pałętają się po ulicach! A kiedyś, jak się zrobiło ciemno, mama wychylała się przez okno i w ciemność krzyczała na całe podwórko: «Eeeewaaaaa, do domuuuuuu!» I wszystkie dzieci wiedziały, że czas do domu! Dzisiaj to u nas niedopuszczalne. Biedne dzieci na smyczy pod nazwą «komórka» są inwigilowane przez starszych, gdzie by się nie ruszyły! Aplikacja powie Ci, gdzie się znajduje twoje potomstwo z dokładnością do metra kwadratowego! Straszne czasy dla dzieci! Nawet już wody się napić nie można z jednej butelki! A kiedyś gumę się żuło na spółkę (po 10 minut każda osoba) i wszyscy żujący żyją do teraz i nie umarli na żadną straszną chorobę! «Daj gryza» czy «daj łyka» to była zwyczajna prośba na porządku dziennym. Piło się jedną oranżadę na pół podwórka i jadło jednego wafla. W dobie AH1N1 takie procedery okazały się jednak niemal śmiertelne.

Na Ukrainie są jeszcze trzepaki, na których można fikołki porobić. W Polsce era trzepaków minęła wraz z rewitalizacją starych osiedli. Dzisiaj, kto chce mieć czysty chodnik, idzie do specjalnej pralni. A wiadomo przecież, że nie o trzepanie dywanów chodziło tylko o bycie ze sobą. Trzepak to było miejsce spotkań, gdzie człowiek uczył się nie tylko akrobacji (kto nie wybił zębów?), ale nawiązywał kontakty, uczył się rozmawiać, żartować, kłócić się, palić papierosy albo pokątnie poznawał tajemnice z życia dorosłych. Tak spędzało się tam całe lato. I nie trzeba było komórek, monitoringu, uciążliwo-troskliwej i narzucająco-kontrolnej obecności dorosłych. Wszyscy, którzy tak spędzali wakacje żyją do dziś, mają się dobrze i nie popadli w patologię, ani nikt ich nie porwał.

Na Ukrainie duch beztroskiego lata jeszcze można wyczuć patrząc na biegającą, roześmianą dzieciarnię przed blokami. W Polsce taki odpoczynek powoli odchodzi do przeszłości. A szkoda, bo dobrze mieć nieraz niezorganizowane, niezaplanowane i niezapięte na ostatni guzik wakacje. Takie, na których nie musisz koniecznie nauczyć się nurkować, wspinać czy podszlifować angielski. A możesz po prostu sobie pobyć wolnym. I takich wakacji Wam życzę prosto z Polski!

Ewa MAŃKOWSKA,
Ukraińsko-Polski Sojusz imienia Tomasza Padury

CZYTAJ TAKŻE:

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: 10 LAT HISTORII

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: ODWILŻ

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: CZAS ZEMSTY

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: DOMNIEMANY BANDEROWIEC

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: NIEWIDZIALNE GRANICE

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: KTO TY JESTEŚ? POLAK STARY

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: SHOW-DYKTANDO «PO POLSKIEMU»

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: NA GRANICY (PRAWA)

STOSUNKI RÓWIEŃSKO-POLSKIE: PRAWDZIWIE BEZ WIZ!

Powiązane publikacje
Nie tylko Maria Skłodowska-Curie. Nobliści z polskimi korzeniami
Artykuły
Kojarzeni z Polską laureaci Nagrody Nobla to nie tylko doskonale przez nas pamiętani Maria Skłodowska-Curie, Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Czesław Miłosz, Lech Wałęsa, Wisława Szymborska i Olga Tokarczuk. To także rzesza m. in. naukowców, szczególnie fizyków i chemików, którzy urodzili się i wychowywali na terenie Polski (w jej dawnych i obecnych granicach), a i przebywając zagranicą, często nosili Polskę w sercu.
06 października 2022
Ocaleni od zapomnienia: Władysław Michalski
Artykuły
Akta śledztwa wszczętego w 1939 r. wobec Władysława Michalskiego, policjanta ze Zdołbicy na Rówieńszczyźnie, zawierają tylko kilka kartek. Tak wyglądała większość spraw karnych wobec funkcjonariuszy polskiej policji, których władze radzieckie aresztowały według poprzednio ułożonej listy natychmiast po wkroczeniu na tereny Polski.
06 października 2022
ABC kultury polskiej: «Kwiat Jabłoni» – muzyka, która pochwyci was w swoje objęcia
Artykuły
Ich utwór «Dziś późno pójdę spać» do września 2022 r. odtworzono na YouTube ponad 40 mln razy. Do dziś wydali płyty: «Niemożliwe», «Mogło być nic», «Live Pol’and’Rock Festival» i «Wolne serca». Piszą i śpiewają o tym, co ich dotyka, porusza, o świecie otaczającym człowieka i jego przeżyciach wewnętrznych. Szybki sukces zespołu «Kwiat Jabłoni» zaskoczył nawet jego założycieli.
05 października 2022
W Łucku rozmawiano o Kornelu Filipowiczu – klasyku literatury polskiej pochodzącym z Tarnopola
Wydarzenia
Zespół Międzynarodowego Festiwalu Literackiego «Frontera» zorganizował w Łucku spotkanie z czytelnikami i prezentację mikroserii książek Kornela Filipowicza, które ujrzały światło dzienne w tarnopolskim wydawnictwie «Krok».
04 października 2022
Rodzinne historie: Jadwiga Gusławska i jej Krzemieniec
Artykuły
Jadwiga Gusławska z Krzemieńca to współzałożycielka i pierwszy prezes Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej imienia Juliusza Słowackiego. Była redaktorem naczelnym gazety «Wspólne Dziedzictwo» wydawanej w Krzemieńcu w latach 2001–2004. Należała do grona osób, dzięki którym odradzało się Muzeum Juliusza Słowackiego. Pani Jadwiga jest społeczniczką działającą na rzecz polskiej mniejszości na Ukrainie, a także autorką piszącą do «Monitora Wołyńskiego». Dziś poznajemy jej rodzinne historie.
04 października 2022
Związki frazeologiczne: Woda z mózgu
Artykuły
Robienie tzw. wody z mózgu jest dość powszechnym zjawiskiem, do zaistnienia którego wystarczą podatni na wszelkie nawet najbardziej głupie sugestie przedstawiciele rodzaju ludzkiego. Ponieważ takowych na świecie jest jak mrówek, toteż manipulowanie opinią szarych mas przychodzi zazwyczaj zwolennikom tego typu rozwiązań bez trudu.
03 października 2022
Podczas pikniku transgranicznego w Łucku promowano dziedzictwo przyrodnicze
Wydarzenia
W Łucku został zorganizowany piknik transgraniczny. W programie wydarzenia znalazły się quest ekologiczny, otwarte dyskusje oraz piesze wycieczki po mieście – podaje Wydział Informacyjny Łuckiej Rady Miejskiej.
03 października 2022
Trwa rekrutacja do projektu «Szkoła dobrej jakości»
Konkursy
Fundacja Wolność i Demokracja zaprasza szkoły polonijne do udziału w projekcie «Szkoła dobrej jakości».
01 października 2022
Wystawa porcelany w Łucku. Można zobaczyć na niej eksponaty ze zbiorów muzeów w Łucku i Stalowej Woli
Wydarzenia
29 września w Wołyńskim Muzeum Krajoznawczym odbył się wernisaż inkluzyjnej wystawy «Sztuka dla każdego. Porcelana». Wydarzenie zostało zorganizowane w ramach projektu «Muzea pogranicza – przestrzeń dialogu międzykulturowego».
30 września 2022