Jego biografia jest niezwykła, a role teatralne i filmowe, które po sobie pozostawił, oraz wiersze, piosenki, kolędy i książki, które napisał, pobudzają do rozmyślań. Reżyser Jacek Bławat w wywiadzie z Sebastianem Łupakiem wyznał: «On kochał życie. Nie tyle kochał, co połykał, pochłaniał, jadł je łyżkami. Zawsze otwarty, dowcipny, celny w ripostach, a gdy trzeba cyniczny».
Jan Nowicki urodził się 5 listopada 1939 r. w Kowalu pod Włocławkiem w województwie kujawsko-pomorskim. Uczył się w siedmiu szkołach średnich, studiował w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie.
Jako aktor zadebiutował 7 października 1964 r. w Starym Teatrze w Krakowie, z którym był związany przez całe życie. Zagrał w ponad 240 filmach. Współpracował również ze słynnym kabaretem «Piwnica pod Baranami». Napisał dziewięć książek. Był aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, reżyserem, pedagogiem, pisarzem, poetą oraz felietonistą. Pracował przez rok jako górnik w kopalni Bytom VIII – Miechowice. Był też strażakiem-ochotnikiem w Kowalu.
Koniec życia spędził w Krzewencie w gminie Kowal. Uważał, że miejsce urodzenia jest dla człowieka najważniejsze. Z małych miasteczek i ze wsi pochodzi, według niego, wielu wspaniałych, utalentowanych ludzi. Ich przeznaczeniem jest wyjść w świat, czegoś dokonać, ale potem, na starość, wrócić tam, skąd się zaczęło.
Jan Nowicki żył zawsze zgodnie ze swoją naturą i charakterem. Był sobą – wolnym i niezależnym człowiekiem, wyrażającym swoje zdanie w różnych kwestiach. Sprawy najważniejsze dla naszej egzystencji zawsze były w kręgu jego zainteresowań. Mówił o Bogu: «Bóg nie musi być, żeby był. Bóg to jest gra wyobraźni, to jest jakaś nadzieja, dla tego, kto się boi przemijania i śmierci, to jest pocieszenie». Uważał, że są dwa pewniki naszego życia: narodziny i śmierć. Bliska mu była wizja Boga wykreowana przez księży Jana Twardowskiego i Józefa Tischnera. Uważał śmierć za rzecz naturalną. Bardziej bolał go nasz zanik pamięci o innych, dlatego między innymi napisał felietony w formie listów do swojego przyjaciela Piotra Skrzyneckiego, twórcy «Piwnicy pod Baranami», i wydał je w roku 2010 w książce pod tytułem «Między niebem a ziemią», a potem w roku 2015 w poszerzonym zbiorze zatytułowanym «Dwaj panowie».
Należał do najwybitniejszych polskich aktorów, grał wspaniałe, złożone role. Wśród nich trzeba wymienić postacie Mikołaja Stawrogina w «Biesach» Fiodora Dostojewskiego z 1971 r. w reżyserii Andrzeja Wajdy, Józefa K. w «Procesie» Franza Kafki z 1973 r. w reżyserii Jerzego Jarockiego, Wielkiego Księcia z «Nocy listopadowej» w reżyserii Andrzeja Wajdy i Rogożyna w przedstawieniu «Nastazja Filipowna» według «Idioty» Fiodora Dostojewskiego znowu w reżyserii Andrzeja Wajdy.
Z ról filmowych należy wymienić te, które na zawsze zapisały się w historii polskiego kina. Jan Nowicki był Kiettlingiem w «Panu Wołodyjowskim» w reżyserii Jerzego Hoffmana (1968 r.), Markiem w «Życiu rodzinnym» Krzysztofa Zanussiego (1970 r), Józefem w «Sanatorium pod klepsydrą» według prozy Brunona Schulza w reżyserii Wojciecha Jerzego Hassa (1973 r.), Janosem w filmie «One dwie» w reżyserii Marty Meszaros (1977 r.), Tomaszem Piątkiem w «Spirali» Krzysztofa Zanussiego (1978 r.) i najbardziej znanym polskim filmowym oszustem karcianym w «Wielkim Szu» w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego (1983 r.), księciem Hansem Friedrichem von Teuss w «Magnacie» Filipa Bajona (1986 r.), Panem Belzebubem w filmie «Lawa» według «III części Dziadów» Adama Mickiewicza w reżyserii Tadeusza Konwickiego (1989 r.).

Jan Nowicki w filmie «Pan Wołodyjowski», 1969 r.
Poczucie przemijania oraz zagadka życia i śmierci towarzyszyły mu od 25 roku życia, coraz intensywniej zaś w ostatnich latach jego egzystencji. Wyrażał to w swoich książkach, które napisał w ostatnim etapie swojego życia, między innymi: «Mężczyzna i one», «Moje psie myśli», «Spotkania w raju», «Szczęśliwy bałagan». Jest w nich zawarta duża dawka przemyśleń o przemijaniu życia, samotności i śmierci człowieka, ale też dużo humoru, anegdot i pogodnych wspomnień. Swoje rozważania podsumował jednym zdaniem w wywiadzie z Małgorzatą Domagalik: «Żyjemy w objęciach śmierci». W czasie prezentacji książki «Szczęśliwy bałagan» w Kielcach mówił też, że aktorstwo stawia na czwartym miejscu – po literaturze, muzyce i malarstwie. Żałował, że tak późno zajął się pisaniem.

Jan Nowicki, 2017 r. Autor: Mateusz Kostka, CC BY-SA 4.0
Artysta zmarł 7 grudnia 2022 r. i zgodnie ze swoją wolą po śmierci został ubrany w mundur strażacki, skremowany i pochowany na cmentarzu w Kowalu w grobowcu rodzinnym. Grobowiec został przez niego wcześniej sfinansowany, a prochy jego najbliższych zmarłych przeniesione do niego przed śmiercią Nowickiego. Według aktora człowiek powinien wcześniej wiedzieć, gdzie jest jego miejsce wiecznego spoczynku. To porządkuje życie, nadaje mu inny wymiar i uspokaja. Zgodnie z tą myślą na nagrobku widnieje napis: «Żyć możesz wszędzie, umieraj, gdzie dom».

Grób Jana Nowickiego w Kowalu, 2022 r. Autor: Rafał Jendrzejewski, CC0
Trzeba ze smutkiem przyznać, że wraz ze śmiercią Jana Nowickiego i zmarłymi przed nim aktorami polskimi odchodzi wielka epoka wybitnych artystów polskiej sceny teatralnej i filmowej XX wieku. Grali oni w czasie, w którym panowała socjalistyczna cenzura, ale jednak kultura miała się paradoksalnie dobrze i ludzie chcieli czytać wybitne książki, oglądać dobre filmy i spektakle teatralne. Nawet telewizja reżimowa dbała o kulturę wysoką.
Wiesław Pisarski,
nauczyciel języka polskiego skierowany do Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Jan Nowicki w filmie «Wielki Szu», 1983 r.