Do tej pory koncertowali w 50 krajach na świecie dając prawie 7 tysięcy pokazów. Pokonali ponad 2,3 miliona kilometrów, czyli okrążyli Ziemię około 57 razy, aby wystąpić przed przeszło 20 milionami widzów na sześciu kontynentach.
Liczby robią ogromne wrażenie, tak samo jak Zespół Pieśni i Tańca «Mazowsze». Gromkie brawa, owacje na stojąco, entuzjastyczne recenzje towarzyszą artystom od pierwszego koncertu, a z czasem ani trochę nie maleją.
Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca «Mazowsze» został powołany do życia na mocy dekretu, jaki nowa, socjalistyczna władza pod postacią Ministerstwa Kultury i Sztuki wydała 8 listopada 1948 r. W ten sposób ludową sztukę postanowiono wprowadzić na salony artystyczne.
Z pozoru karkołomne przedsięwzięcie z biegiem czasu okazało się strzałem w dziesiątkę. «Mazowsze» wraz z upływem lat stało się czymś więcej niż tylko zwykłym zespołem muzycznym, ludowym, teatrem czy nawet instytucją artystyczną.
«Mazowsze» to symbol polskiej tradycji, to wizytówka Polski rozpoznawalna w całym świecie. Realizację projektu powierzono Tadeuszowi Sygietyńskiemu, który już przed wojną przygotowywał dla Polskiego Radia audycje związane z folklorem. Wędrował wówczas po mazowieckich wsiach i skrzętnie zapisywał zasłyszane pieśni i przyśpiewki ludowe, które chłopi nucili i śpiewali w polu, na uroczystościach weselnych, świętach.
Marzył o tym, że kiedyś stworzy zespół, który umiałby publiczności z miasta przekazać ludową tradycję w sposób nietuzinkowy, niebanalny, a przede wszystkim profesjonalny i broń Boże nudny. W czasie wojny, razem ze swoją żoną Mirą Zimińską-Sygietyńską, przyrzekli sobie, że jeśli tylko uda im się przeżyć, to dołożą wszelkich starań, aby to marzenie stało się rzeczywistością.
Kiedy po wojnie wreszcie dostają zielone światło od władzy ludowej, rzucają się w wir pracy. Sygietyński przeszukuje wsie i miasteczka w poszukiwaniu utalentowanej młodzieży, dla której «Mazowsze» stanie się drzwiami do lepszego świata. Zaprasza na przesłuchania do Karolina, w którym zespół ma siedzibę. Poza tym opracowuje piosenki. Najchętniej robi to w nocy lub nad ranem, czasem w dość nietypowych miejscach.
«Dumka o ptaszku» rodzi się w zatłoczonym pociągu. Przez lata śpiewała ją jedna z największych późniejszych sław polskiej muzyki pop, wychowanka Karolina, Irena Santor. «Kukułeczka kuka, chłopiec panny szuka…» to fragment słynnej piosenki, którą Lidia Włodarska, jedna z solistek usłyszała od swojej babci i przyniosła ją do «Mazowsza».
Mira zajmuje się kostiumami. Kupuje oryginalne lub zamawia materiały u wiejskich kobiet. Ponieważ była zawodową aktorką, z powodzeniem przekłada ludowy materiał na język sztuki scenicznej. Przecież w świetle reflektorów na scenie strój ma żyć. Zachwycać. Emanować blaskiem, feerią barw. Czasem więc trzeba było wzmocnić kolor, doszyć dodatkową lamówkę, wstążkę, kokardkę.

Zespół Ludowy Pieśni i Tańca «Mazowsze» podczas spotkania świątecznego w Sejmie. 2013 r. Autor – Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL
Do zespołu trafiała młodzież, która miała nie tylko tańczyć i śpiewać, ale także wszechstronnie rozwijać się i kształcić. Sygietyńscy zaangażowali cały sztab doświadczonych pedagogów. Poza zwykłym egzaminem dojrzałości zdawano także eksternistyczną maturę liceum muzycznego. Wykładano historię muzyki, harmonię, aranżację, uczono dziewiętnastowiecznych tańców salonowych i podstaw baletu.
Mieszkańcy Karolina Sygietyńskiego traktowali jak dziadka – z miłością i szacunkiem. On nazywał ich «dziećmi». Po pierwszych wielkich sukcesach na krajowych scenach nadszedł czas na podbój świata. Pierwsze występy, nie mogło być w tamtych czasach inaczej, były w ZSRR, później NRD i kilku innych państwach bloku wschodniego. Był początek lat pięćdziesiątych i wymarzony wyjazd na Zachód. Najpierw Francja, a później reszta świata.
Każdy spektakl to wyjątkowe wydarzenie. Artyści podczas każdego koncertu prezentują około 20 tańców z różnych regionów Polski, zmieniając w tym czasie stroje przeciętnie od 7 do 10 razy. Na jeden koncert zabierają około 1000 kostiumów. Przedstawienie musi robić wrażenie i pozostać na długo w pamięci widzów.
Zespół Ludowy Pieśni i Tańca «Mazowsze» pojawił się także w produkcjach filmowych, takich jak «Żona dla Australijczyka» czy nominowanej do Oscara «Zimnej wojnie».
W 2013 r., w ramach specjalnego projektu, «Mazowsze» i didżej Gooral porwali Woodstock do tańca. Okazało się, że do muzyki folk siarczyście i z zachwytem tupały tysiące nóg fanów niekoniecznie takiej właśnie muzyki.
Kwintesencją występów zespołu jest zdanie, jakie pojawiło się w jednym ze szwajcarskich dzienników po koncercie «Mazowsza»: «Jeśli takie jest oblicze Polski, to niech żyje Polska!»
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Klatka z wideo «II Ogólnopolski Konkurs Wokalny im. Stanisława Jopka» na kanale Zespołu «Mazowsze» na YouTube