Maria i Karol Bielakowie. Gdzieś tu zakpił los...
Artykuły

Osoba pani Marii w charakterze opiekunki do dzieci pojawia się w życiu dwóch rodzin. Rodzin, które los rzucił do Kolna i Łysych. Sama pani Maria trafiła też najpierw do państwa Kolasów, a następnie do państwa Derlatków w nietuzinkowy sposób.  

Urodziła się i wychowała w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Jej rodzice pochodzili z Wejda. «Za chlebem» wyemigrowali do USA i tam urodziły się im trzy córki. Jedna z nich zmarła w dzieciństwie, druga w trakcie nieostrożnej zabawy spłonęła, a wychowała się tylko Maria. Jej mama bardzo tęskniła do rodzinnych stron – tylko tu tak pięknie śpiewały ptaki i nigdzie indziej tak bardzo nie smakował chleb. Ponadto mąż nie stronił od alkoholu i uważała, że lepiej przenieść się tam, skąd do karczmy będzie daleko. Tym sposobem podjęto decyzję o powrocie do Polski i kupnie gospodarstwa w Tyczku. Rodzina jeszcze kilkakrotnie wracała do USA, by w końcu na stałe osiąść na kurpiowskim gospodarstwie. Nastoletnia już Maria początkowo wiązała swoją przyszłość z krajem urodzenia – do momentu, w którym poznała Karola.

Karol Bielaków mieszkał i pracował wtedy w Łysych. Był miłośnikiem jazdy na rowerze. W dokumentach zachował się dyplom z zawodów rejonowych P.W.L. Puszczy Kurpiowskiej Zielonej za zajęcie I miejsca w biegu kolarskim na 20 km, z czasem 37:25 min. Prawidłowo nazwisko przyszłego męża pani Marii brzmiało – Bielak. Przy sporządzaniu aktu urodzenia urzędnik tworzący dokument ze słuchu – zmienił pisownię nazwiska na «Bielaków».

W październiku 1937 roku zawarł związek małżeński z panną Marią Maciorą. Nie było im jednak dane długo cieszyć się życiem rodzinnym. We wrześniu 1939 roku młodego małżonka zagarnęła wojna. Karol Bielaków rozpoczął swój szlak bojowy w I Batalionie Lotniczym Wojska Polskiego. 17 września został w okolicach Kowla wzięty do niewoli przez jednostki Armii Czerwonej, a następnie był przetrzymywany w obozach jenieckich NKWD ZSRR, między innymi w obozie Zarządu Specjalnej Budowy Szosy Zachodnioukraińskiej nr 1. W lipcu 1940 roku przewieziony do Saporzyna, gdzie pracował na drodze Kijów – Lwów. Za ucieczkę 7 października 1940 r. został skazany przez Trybunał Wojenny Wojsk NKWD za działalność kontrrewolucyjną wśród innych jeńców na 7 lat pozbawienia wolności w «poprawczym obozie pracy» i 3 lata pozbawienia praw obywatelskich. Przewieziony do Lwowa, do więzienia na Brygitkach, gdzie przebywał około 6 miesięcy. Następnie trafił do Równego, do pracy na drogach. Po próbie ucieczki spędził 3 miesiące w więzieniu w Charkowie, skąd w 1941 roku został wywieziony do wyrębu lasu na Dalekosybirsk. W dalszej kolejności wydobywa rudę w kopalni w Krzywym Rogu. W 1942 roku przewieziony do obozu Biała Cerkiew, gdzie pracował przy wyrębie lasu i układaniu torów kolejowych. W lutym 1942 r. po wejściu Niemców zostaje zwolniony z obozu i udaje się do Taszkientu. W maju tego roku dociera do placówki polskiej, która skierowała go do Guzar w Uzbekistanie. Tu wstępuje do Wojska Polskiego. Szlak bojowy prowadzi od ZSRR przez Irak, Palestynę, Egipt do Włoch.

Opuszczona wkrótce po ślubie młoda żona, słabo zakotwiczona w polskiej rzeczywistości (wszakże dzieciństwo i młodość spędziła w zupełnie innych realiach – do końca życia biegle mówiła i pisała w języku angielskim) zaczęła odczuwać problemy zdrowotne. Cierpiała na nerwicę, leczyła się w Łysych. Często aplikowano jej zastrzyki. Tak się złożyło, że pracująca tam lekarka potrzebowała osoby do pomocy przy wychowywaniu czwórki dzieci. I tym sposobem pani Maria około 1944 roku podjęła obowiązki niani. Zajmowała się także prasowaniem.

Jej chlebodawczyni – pani Leokadia Kolasa to również osoba, która pojawiła w kurpiowskiej społeczności z bardzo daleka. Panieńskie nazwisko pani doktor brzmiało «Lubov Hoffman», spolszczone później na «Leokadię Gofmann». Urodziła się, wychowała i ukończyła studia medyczne w Leningradzie. Okoliczności, które zmusiły ją do opuszczenia rodzinnych stron, były tak bolesne, że do dnia dzisiejszego (a ma w chwili obecnej ponad dziewięćdziesiąt lat) nie chce ich wspominać.

W roku 1960 opiekunki do dziecka poszukiwali również państwo Derlatkowie z Kolna. Z racji kontaktów służbowych panie mamy znały się – obie pracowały bowiem w służbie zdrowia. Ponieważ dzieci państwa Kolasów były już odchowane – najmłodsza córka miała 8 lat – gorąco namawiana pani Maria zmieniła chlebodawców. Nie bardzo odpowiadały jej nowe warunki pracy, bo i dom murowany – a nie drewniany, i trochę nudno, ale że dziecko żal było zostawić – to i została. Jak się okazało, doczekała jeszcze narodzin i piastowania syna swojej wychowanki.

I tak upłynęło życie. Bez męża, który po wojnie jako żołnierz Armii Andersa nie miał po co wracać do Polski. Gdy czas historii stał się bardziej łaskawy, postanowił przyjechać.

We wspomnieniach dorastającej już wówczas panienki, którą «wyniańczyła» pani Maria, tak wyglądał dzień przyjazdu do Polski i powitania małżonków, po bagatela – 38 latach rozłąki, które zgotowało im życie. Wiosną 1977 roku pan Karol, podróżując z Anglii do Polski własnym autem, późnym wieczorem dotarł do Łomży. Nie chcąc niepokoić późną nocą obcej bądź co bądź dla niego rodziny, postanowił spędzić noc w samochodzie i dopiero rano dotrzeć do Kolna. Pobudkę zapewnili mu stróże prawa. Zainteresowani obecnością na ulicy samochodu z obcą rejestracją i śpiącym człowiekiem postanowili sprawdzić, czy nie dzieje się coś złego. I ruszył pan Bielaków do Kolna. Gdy zapukał do zamkniętych drzwi pod wskazanym adresem, na pytanie – kto? odpowiedział: Karol.

– Co za Karol? – usłyszał w odpowiedzi.

– Karol, no… mąż!

– Proszę podejść do okna – usłyszał polecenie.

Po pozytywnej weryfikacji tożsamości drzwi zostały otwarte.

I na ten moment powitania – niekoniecznie wylewnego – powróciła właśnie z kościoła pani domu.

– Kim jest nasz gość?

– Nooo… mąż.

Gospodyni z wielką serdecznością przywitała niespodziewanego przybysza. Pan Karol wprawdzie zapowiadał listownie swój przyjazd, ale nie była to precyzyjna data. Stąd też zaskoczenie witających. Nie mniej zaskoczona była po powrocie z kilkudniowej wycieczki córka, która nigdy dotąd nie zastała pustego, zamkniętego mieszkania. Zaniepokojona niecodzienną sytuacją, poszła zasięgnąć informacji do sąsiadów. «Inia» – tak nazywał swoją nianię – nigdy nie opuszczała na dłużej domu. Zagadka wyjaśniła się dopiero wieczorem, gdy wszyscy wrócili z samochodowej wycieczki po okolicy. Przez pewien czas pan Karol zamieszkał razem z «przybraną» rodziną swojej żony. Po kilkakrotnych jeszcze pobytach w Wielkiej Brytanii, po roku 1990 osiedlił się w Kolnie. I tu dobiegło kresu ich życie. Tak różne od zwykłego życia rodzinnego. A jednocześnie oddające prawdę tych nieodległych przecież lat – prawdę brzmiącą wręcz egzotycznie dla pokolenia współczesnych nastolatków.

Jolanta SIWIK,
dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kolnie
Tekst pierwotnie ukazał się w książce «Niech się święci cud pamięci»

P.S.: O tej historii dowiedzieliśmy się dzięki listowi od Pani Barbary Raszczyk

bielakow_reakcja 1

bielakow_reakcja 2

bielakow_reakcja 3

bielakow_reakcja 4

bielakow_reakcja 5

bielakow_reakcja 6

bielakow_reakcja 7

bielakow_reakcja 8

bielakow_reakcja 9

bielakow_reakcja 10

bielakow_reakcja 11

bielakow_reakcja 12

bielakow_reakcja 13

bielakow_reakcja 14

bielakow_reakcja 15

bielakow_reakcja 16

bielakow_reakcja 17

bielakow_reakcja 18

bielakow_reakcja 19

bielakow_reakcja 20

bielakow_reakcja 21

bielakow_reakcja 22

bielakow_reakcja 23

bielakow_reakcja 24

bielakow_reakcja 25

bielakow_reakcja 26

bielakow_reakcja 27

bielakow_reakcja 28

bielakow_reakcja 29

bielakow_reakcja 30

bielakow_reakcja 31

bielakow_reakcja 32

bielakow_reakcja 33

bielakow_reakcja 34

bielakow_reakcja 35

bielakow_reakcja 36

bielakow_reakcja 37

bielakow_reakcja 38

bielakow_reakcja 39

bielakow_reakcja 301

bielakow_reakcja 311

 

CZYTAJ TAKŻE:

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JEŃCY WOJENNI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW HUMNICKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN NOWAK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW STACHURSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: CYPRIAN LIBERA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN MALINOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JERZY SZMIGULANT

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: CZESŁAW SZYMAŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LEON KNAPIŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI WAGNER

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STEFAN SMOLIŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI MAŃKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁADYSŁAW NĘDZI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN PALKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: TADEUSZ LECHOWICZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MAKSYMILIAN ŚLIWIŃSKI

O KAROLU BIELAKOWIE RAZ JESZCZE

NIEOPŁAKANE DUSZE WOŁAJĄ O PAMIĘĆ (ciąg dalszy o Stefanii Kurzweil)

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WACŁAWA CAŁOWA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STEFANIA KURZWEIL

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MIECZYSŁAW KWIATKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JÓZEF PUTRYCZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: KAROL GODOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: KAROL BIELAKOW

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁADYSŁAW ZDANIEWICZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: HELENA BAŃKOWSKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN GAJEK

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026