Rozmawialiśmy o rodzinach Bagińskich i Truchanowskich z Żytomierszczyzny z Janem i Ireną Bagińskimi, członkami Towarzystwa Kultury Polskiej w Kostopolu. Drogi bohaterów tej publikacji skrzyżowały się w Romanowie. Są razem już od 52 lat.
Zofia Hołdowańska pochodzi z polsko-ukraińskiej rodziny z okolic Horochowa. Razem z córką Bogdaną, która zgłębia genealogię rodu, opowiedziała nam o przeszłości swojej rodziny.
Raisa Sejmiwska jest członkinią Towarzystwa Kultury Polskiej i parafianką kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kostopolu. Dziś opowiada o życiu swojej rodziny na Żytomierszczyźnie i Rówieńszczyźnie, a także w Niemczech i Kraju Krasnojarskim w Rosji.
Antonina Trawczyńska z Kostopola pochodzi z polsko-ukraińskiej rodziny. Urodziła się w Małych Siedliszczach, wsi, której obecnie nie ma na mapie Ukrainy. O ówczesnym życiu i o rodzinnej historii z pierwszej połowy XX w. moja rozmówczyni opowiedziała zapraszając mnie do swojego domu.
Mieczysław i Nadia Łabeńscy z Towarzystwa Kultury Polskiej w Kostopolu opowiadają o życiu swojej rodziny na Żytomierszczyźnie i Rówieńszczyźnie w okresie międzywojennym, o represjach w latach 30. XX w. oraz urządzaniu się w okresie powojennym. W latach 90. rodzina Łabeńskich brała czynny udział w budowie kościoła w Kostopolu, a także angażowała się w odrodzenie polskiego życia kulturalnego w mieście.
Aleksander Świca z Łucka pod koniec lat 90. związał swoje życie ze Stowarzyszeniem Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu. Mój rozmówca opowiada o swoich polskich, a także ukraińskich, żydowskich i bułgarskich przodkach, którzy mieszkali na terenie obecnego obwodu żytomierskiego i chmielnickiego.
Z Leonidą Borziakową z Łucka, która pochodzi z obwodu chmielnickiego, rozmawialiśmy o życiu jej rodziny na Podolu, Wołyniu i w Kazachstanie, w szczególności o śmierci dziadków na hiszpankę, o członkach rodziny represjonowanych w okresie Imperium Rosyjskiego i ZSRR oraz ocaleniu wujka w 1943 r.
Wiktor Panasiuk jest moim wykładowcą, erudytą, jedną z najbardziej nieprzeciętnych postaci Wydziału Historii Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki. Jego niezwykle ciekawe metody nauczania, uzupełnione przez tolerancję, zawsze przypominały studentom, że nie bez powodu wybrali zawód historyka.
Wanda Rad jest najstarszą członkinią Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu, do którego należy od założenia organizacji. 7 stycznia obchodziła 97 lat. Od urodzenia mieszka na Starym Mieście w Łucku, niedaleko Zamku Lubarta. W jej domu rozmawialiśmy o międzywojennym Łucku, pracy w Niemczech w czasie II wojny światowej i powojennej adaptacji do pokojowego życia w sowieckich realiach.
Przodkowie Wiktorii Czernieckiej ze Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu to Mazurzy osiedleni niegdyś na Podolu. Prawie 20 lat temu moja rozmówczyni przeniosła się do Łucka z Szaróweczki w obwodzie chmielnickim, gdzie mieszkało wiele pokoleń jej rodziny. Dziś poznamy rodzinne historie Mazurów z Podola.