Białe czapy śniegu na pogryzionych przez czas nagrobkach z piaskowca. Na płytach ledwie widoczne napisy i daty. Tych ostatnich nie wyryto wczoraj. 1987, 1912, 1820 itd. Lwów. Cmentarz Łyczakowski. Kamienny zapis historii, ludzkich losów, ludzkiego życia. Taki kadr z życia.
Ciepło. Pierwsze zielone trawki choć nieśmiało, ale już z ogromną determinacją przebijają twardą, zmarzniętą jeszcze ziemię. Słońce świeci jakoś inaczej i krakowskie gołębie też jakoś inaczej gruchają. Wiosna. Idą święta. Na Starym Kleparzu przekupki rozłożyły chrzan, jajka, pęczki zielonej borówki, bukiety kolorowych kwiatów i palmy. Kolejny kadr tak zwanego normalnego życia.
Takimi kadrami musiał widzieć rzeczywistość Erno Erb, malarz samouk. Otaczający go świat to niewyczerpane źródło jego inspiracji. Był nim zafascynowany, a prezentowane w całej krasie i okazałości przetaczające się przed jego oczyma sceny ludzkiego bytowania znajdowały swoje uwiecznienie w pracach malarza.
Urodził się we Lwowie pod koniec XIX w. Śmiało można nazwać go «pisarzem» codzienności lub kronikarzem zwykłego dnia, zwyczajnych, może nawet pospolitych ludzi. Prace Erba to jak stopklatki z długiego filmu pt. «Życie». Na jego obrazach odnajdujemy najzwyklejsze scenki rodzajowe: straganiarki, kwiaciarki, place targowe, spracowanych chłopów i dyskutujących Żydów. Na płótnie uwieczniał pejzaże i martwe natury. Grube, mocne pociągnięcia pędzla jak szerokim gościńcem prowadzą widza do przeszłych czasów, w których możemy zanurzyć zmysły i całą naszą świadomość. Jego obrazy są tak plastyczne, tak sugestywne, że wszelkie słowa stają się zbyteczne, by w jednej chwili przenieść się na starą, lwowską ulicę lub malowniczy podmiejski zaułek.
Niezwykle bogata faktura grubo kładzionych farb pozwoliła malarzowi na uzyskanie wyjątkowego efektu – nieomal trójwymiarowości. Ten niepowtarzalny, własny styl artysta wypracował samodzielnie. Nie było to rzeczą łatwą, albowiem jako samouk nie otrzymał żadnego wykształcenia artystycznego, nie terminował u znanych malarzy, a jednak jego warsztat malarski jest imponujący i robi wrażenie. Z równą maestrią, co farbami olejnymi, posługiwał się pastelami i akwarelą. Najczęściej wykorzystywał jasną, świetlistą paletę barw – czym niewątpliwie zbliżał się do kolorystów. W jego pracach widać, jakie szczególne miejsce zajmuje kolor, jaki to ważny instrument, którym można wyrazić wszystko, włącznie z własną osobowością i temperamentem.
Sztuka, jaką uprawiał Erno Erb, jest zrozumiała dla każdego, łatwa w odbiorze, miła dla oka i łagodząca duszę. Nie ma jednak nic wspólnego z banałem lub przesadzoną prostotą. Jego obrazy nie budzą kontrowersji i są jak lek na skołatane nerwy.
Erno Erb był artystą wszechstronnym. Malował polichromie w synagogach, wykonywał dekoracje i kostiumy dla teatrów wodewilowych.
Swoje obrazy wielokrotnie wystawiał w Towarzystwie Sztuk Pięknych we Lwowie i Krakowie, a także w warszawskiej Zachęcie. W 1932 r. prace malarza pojawiły się na wystawie w USA.
Był artystą wyjątkowym i jak wielu jemu współczesnych musiał zmierzyć się z okrucieństwem wojny. Okazała się od niego silniejsza i przebieglejsza. Podzielił los innych zamordowanych geniuszy. Zginął prawdopodobnie w 1942 r. podczas likwidacji lwowskiego getta.
Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
CZYTAJ TAKŻE:
ABC KULTURY POLSKIEJ: A JAK ASAMBLAŻ
ABC KULTURY POLSKIEJ: B – JAK BEKSIŃSKI ZDZISŁAW