Instytut Polonika informuje o kolejnym projekcie, który będzie realizować na Wołyniu. Tym razem pracownicy Instytutu przeprowadzą prace konserwatorskie we wsi Hołoby koło Kowla.
Historia to żywioł okrutnej ironii. Niedługo po tym, jak idea republikanizmu osiągnęła w I Rzeczypospolitej pełną dojrzałość, nastąpiło załamanie, a nasza ojczyzna zniknęła z mapy świata.
Maj to miesiąc, w którym zaczynają kwitnąć kasztany, a tysiące polskich licealistów przystępują do jednego z najważniejszych egzaminów swojego życia, czyli do matury. W odpowiednim czasie, nieco później, to samo uczynią ich ukraińscy rówieśnicy.
Antonina Trawczyńska z Kostopola pochodzi z polsko-ukraińskiej rodziny. Urodziła się w Małych Siedliszczach, wsi, której obecnie nie ma na mapie Ukrainy. O ówczesnym życiu i o rodzinnej historii z pierwszej połowy XX w. moja rozmówczyni opowiedziała zapraszając mnie do swojego domu.
Dostałam wiadomość. Smutnego SMS-a. Czytam, że po ciężkiej chorobie zmarł nasz kolega z liceum. To już trzeci. Odszedł w Szwajcarii, do której wyjechał zaraz po studiach. A przecież tak niedawno, na wyciągnięcie ręki, bawiliśmy się wszyscy na kolejnym «leciu» naszej matury.
Na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie znajduje się grób, który odwiedzam za każdym razem, gdy bywam w tym mieście. Jest to miejsce pochówku Józefa Łobodowskiego, polskiego pisarza, publicysty, tłumacza, historyka i działacza społecznego. Polaka zakochanego w Ukrainie, którą uważał za swoją drugą ojczyznę. I nie zdradził tej miłości do końca swoich dni.
Rodzina Bronisława Bończyka, policjanta z Kalisza, straciła z nim kontakt na początku września 1939 r., kiedy wraz ze swoim oddziałem ewakuował się w kierunku Lubelszczyzny. Opracowane przeze mnie dokumenty NKWD z archiwum w Równem, pozwalają na zrozumienie tego, co działo się z nim później.
Wpisał się już na stałe w życie kulturalne Poznania. Nie sposób wyobrazić sobie stolicy Wielkopolski bez tego budynku. Stoi w centrum miasta, przy ulicy 27 Grudnia od 1875 r.
13 kwietnia 1943 r. z komunikatu Radia Berlin świat dowiedział się, że w Katyniu bolszewicy zamordowali «około 1/3 pełnego stanu oficerów dawnej armii polskiej». W kolejnych dziesięcioleciach w tym dniu tradycyjnie przypominano o zbrodni pod Smoleńskiem, a w 2007 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił dzień 13 kwietnia Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.
Mieczysław i Nadia Łabeńscy z Towarzystwa Kultury Polskiej w Kostopolu opowiadają o życiu swojej rodziny na Żytomierszczyźnie i Rówieńszczyźnie w okresie międzywojennym, o represjach w latach 30. XX w. oraz urządzaniu się w okresie powojennym. W latach 90. rodzina Łabeńskich brała czynny udział w budowie kościoła w Kostopolu, a także angażowała się w odrodzenie polskiego życia kulturalnego w mieście.