Na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie znajduje się grób, który odwiedzam za każdym razem, gdy bywam w tym mieście. Jest to miejsce pochówku Józefa Łobodowskiego, polskiego pisarza, publicysty, tłumacza, historyka i działacza społecznego. Polaka zakochanego w Ukrainie, którą uważał za swoją drugą ojczyznę. I nie zdradził tej miłości do końca swoich dni.
Józef Łobodowski jest autorem 12 zbiorów poezji, siedmiu powieści, kilkuset artykułów oraz licznych przekładów z języka ukraińskiego, rosyjskiego, białoruskiego, hiszpańskiego i włoskiego. Dziś mija 35. rocznica jego śmierci.
Niewiele osób zna go zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie. Pracując nad filmem o Łobodowskim «Naznaczony Ukrainą», który tworzyłam wspólnie z polskim dziennikarzem Wojciechem Pokorą, przeprowadziliśmy sondaże na placach Lublina i Łucka. Ani jedna osoba, zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie, nie odpowiedziała poprawnie na pytanie, kim jest Józef Łobodowski. To przykre. Przecież trudno przecenić jego pracę, tłumaczenia oraz rolę w kwestiach porozumienia i pojednania polsko-ukraińskiego.
Dopiero teraz jest przywracany z zapomnienia. Wśród badaczy życia i twórczości Łobodowskiego jest Switłana Krawczenko, doktor habilitowany w zakresie komunikacji społecznej, profesor Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki. Jest autorką monografii «Józef Łobodowski – twórca, myśliciel, buntownik i ukrainofil. Życie i twórczość». Polski pisarz Bernard Nowak opublikował zbiór tekstów publicystycznych Łobodowskiego «Przeciw upiorom przeszłości» w języku polskim i ukraińskim, a także jego prozę.
Łobodowski to nieprzeciętna osoba. Był wybitnym intelektualistą, posiadał głęboki analityczny umysł i dar przewidywania. Był buntownikiem, który często przeciwstawiał się losowi i nigdy nie zdradził swoich przekonań i uczuć.
Poświęcił swoje życie sprawie stosunków ukraińsko-polskich i dołożył wszelkich starań, aby przezwyciężyć ten wielowiekowy konflikt. «Pijane narody, rozbijające się nawzajem we mgle, muszą kiedyś wytrzeźwieć. Niechże to stanie się prędzej» – napisał. Jest to niezwykle bolesne i gorzkie, że za to wytrzeźwienie płacimy najwyższą cenę.
Józef Łobodowski ubolewał nad losem narodu ukraińskiego, cierpiącego z powodu terroru sowieckiej Rosji. Opisał tragiczne skutki polityki władz sowieckich, a zwłaszcza sztuczny głód zorganizowany w celu przygnębienia i eksterminacji narodu ukraińskiego.
Wołyń odegrał ważną rolę w życiu Łobodowskiego. W 1937 r. na zaproszenie wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego przybył do Łucka, żeby redagować tygodnik «Wołyń». Pisarz znał ten region bardzo dobrze. Bywał tu, pełnił służbę wojskową. Tu zakochał się w rówieńskiej poetce Zuzannie Ginczance. To właśnie na Wołyniu napisał ponad 10 artykułów o Ukrainie, kulturze ukraińskiej, historii i problemach stosunków polsko-ukraińskich.
«Naprawdę kochał Łuck, Wołyń. Bardzo mi się podobały te wołyńskie legendy, natura Polesia. Pod wpływem pobytu na Wołyniu powstało wiele jego wierszy: «Dumy wołyńskie», «Polesie», «Noc wołyńska», «Kisielin». W tekstach tych opisuje piękno przyrody, legendy, historię, wspomina postacie związane z muzyką i historią. Jest jasne, że ta miłość, to zrozumienie Ukrainy były w głębi jego serca, w głębi duszy. I ten kontekst, Wołyń, pozostał w twórczości Łobodowskiego do końca życia» – mówi Switłana Krawczenko.
Zdając sobie sprawę, że w komunistycznej Polsce nie ma perspektyw, wyjeżdża do Hiszpanii. Ale nawet w Madrycie nie ustaje w pracy nad problemami stosunków polsko-ukraińskich.
Łobodowski marzył o powrocie do Ojczyzny, ale nie otrzymał na to pozwolenia, ponieważ krytykował sowiecką Polskę i sowiecką rzeczywistość. Jako autor był w Polsce zakazany, mimo to do końca życia pozostawał obywatelem polskim. Miał nadzieję, że kiedyś przyjedzie do Ojczyzny, ale w końcu uświadomił sobie, że już nigdy tam nie wróci.
Józef Łobodowski zmarł w Madrycie 18 kwietnia 1988 r. Zgodnie z jego wolą ciało zostało poddane kremacji, a prochy przywieziono do Polski i pochowano w grobie matki na lubelskim cmentarzu.

Koncepcje Łobodowskiego są aktualne do dziś. Wierzył, że Ukraina i niektóre kraje Europy Wschodniej mogą stać się w przyszłości wiarygodnymi sojusznikami w walce Polski o niepodległość. A dzisiaj widzimy: jeśli Ukraina znajdzie się pod całkowitą okupacją Rosji, to kraje bałtyckie i Polska będą kolejnymi jej ofiarami. Łobodowski wiedział, że Rosja zawsze będzie zagrożeniem ze Wschodu. Ciągle o tym pisał i zwracał na to uwagę. Troszczył się przede wszystkim o ocalenie Polski, w której interesie była i jest niepodległa Ukraina.
Od maja 2023 r. jedna z ulic Łucka będzie nosić imię Józefa Łobodowskiego.
Tekst i zdjęcia: Sofia Kalużna