Jeśli interesujesz się polskim filmem, te obrazy powinieneś poznać, nie tylko ze względu na wspaniałe role polskich aktorów, ale też dlatego, że wpisały się one na stałe w świadomość kilku pokoleń Polaków.
Co łączy «Misia» i «Psy»? Dlaczego o filmach mających tak różne stylistyki można pisać pod jednym tytułem, w jednym artykule? Dlaczego są arcydziełami?
Obraz Stanisława Barei zatytułowany «Miś» powstał w roku 1980. Był satyrą na absurdy życia w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Tytułowy, słomiany miś jest symbolem bylejakości, szarości, długich kolejek, tymczasowości życia w socjalistycznym świecie. Możemy zobaczyć, jak w kiosku sprzedaje się mięso spod lady, a w barze mlecznym sztućce są przytwierdzone łańcuchami do stołów tak, żeby nikt ich nie ukradł. Na lotnisku Okęcie widzimy tabliczkę, że najbliższy taras widokowy znajduje się we Wrocławiu.
Film Władysława Pasikowskiego «Psy» powstał w roku 1992. Opowiada o mrocznych latach przełomu, gdy milicję zamieniono na policję, o czasie, kiedy milicjanci musieli przejść weryfikację i zdecydować, co dalej robić ze sobą.
Reżyserowi udało się w ramach dobrze poprowadzonego wątku sensacyjnego ukazać dużą część prawdy o latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku – o przejściu ze świata absurdu socjalistycznego w świat kapitalistyczno-mafijnego przełomu, porachunków gangsterskich, oczerniania się i wybielania, palenia i niszczenia dokumentów, oszustw, handlu narkotykami i kradzionymi samochodami.
Co może łączyć te dwa różne obrazy? Są one opowieścią o nas samych z lat, które istnieją już wyłącznie w naszej pamięci. Komedia «Miś» w swej karykaturalno-kabaretowej formie ukazuje nas wpisanych w ramy absurdalnego socjalistycznego życia, a «Psy» przedstawiają lata dziewięćdziesiąte, lata polskich przemian, jako pozbawione moralności szukanie szybkiego wzbogacenia się, czas przekrętów i oszustw. Po szarzyźnie przychodzi wolność i z tą wolnością trzeba coś zrobić. Odnaleźć się, zachować moralność lub ją utracić, spalić ubeckie papiery lub je zachować, współpracować z komunistami czy odciąć się od nich, być dalej uczciwym lub ukraść pierwszy milion i potem zostać biznesmenem.
«Miś» ma formę kabaretowych skeczy z socjalizmu z główną rolą Stanisława Tyma jako Ryszarda Ochódzkiego, a «Psy» są bardzo dobrym filmem sensacyjnym ze świetną rolą Bogusława Lindy. «Miś» jest epopeją, w której widzimy się w krzywym zwierciadle Barei z lat «najlepszego ustroju na świecie», a «Psy» epopeją pierwszych lat odzyskiwania wolności, dzikiego kapitalizmu, przemian ustrojowych, wyborów moralnych, życia mafijnego, szybkiego bogacenia się najsprytniejszych, brudnego zdobywania pieniędzy, powiązania świata sędziowskiego z przestępczym oraz odnajdowania się dawnych ubeków w nowej rzeczywistości.
Pasikowski zrobił świetny film sensacyjny z bogatym tłem dotyczącym przemiany jedynie słusznego ustroju na świat, w którym rządzi przemoc, a Bareja świetny obraz komediowy o tym, dlaczego socjalizm musiał upaść. Obaj nie skoncentrowali się tylko na fabule, ale przedstawili całe tło społeczno-obyczajowe, w jakim dzieje się akcja i rozgrywają perypetie bohaterów. Zarówno Ryśka, jak i Franza darzymy sympatią, mimo, że jeden robi przekręty jako prezes klubu «Tęcza», a drugi jest ubekiem, który strzelał do Polaków, pałował rodaków i teraz pali dokumenty mówiące o tym, co system robił z ludźmi.
W filmach są dwie przejmujące sceny: w «Misiu», kiedy Ewa Bem śpiewa pastorałkę o Jezusie, miś spada na ziemię i roztrzaskuje się, a w «Psach», kiedy ubecy niosą na ramionach pijanego kolegę i śpiewają «Balladę o Janku Wiśniewskim». W obu słyszymy chichot historii, która śmieje się z ludzkich marzeń i pragnień, z nadziei na lepszy, sprawiedliwszy świat.
Oba dzieła trochę inaczej, ale wiele mówią o nas - Polakach. Polecam je koneserom i miłośnikom kina polskiego. Te obrazy zasłużyły nie tylko na Oskara, ale na nieustanne przypominanie, bo «Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem; to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to, co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy».
Wiesław PISARSKI,
nauczyciel języka polskiego skierowany przez ORPEG do pracy dydaktycznej w Kowlu
Kultowe cytaty:
«Miś»:
«Właśnie do ciebie dzwonię, żeby ci powiedzieć, że nie mogę z tobą rozmawiać».
«Jedziecie do stolicy kraju kapitalistycznego. Który to kraj ma być może nawet tam i swoje... plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów!»
«Klient w krawacie jest mniej awanturujący się».
«– Bardzo porządna dziewczyna.
– Trudno, co robić».
«Psy»:
«– Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczpospolitej Polskiej?
– Bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej...»
«Nazywam się major Bień i mam stopień majora. Od wczoraj jesteście moimi podwładnymi, a ja jestem waszym bezpośrednim przełożonym. Teraz jesteście w policji, a nie w ubecji. Wiecie jaka jest różnica? W ubecji nic się nie robiło i brało się za to duże pieniądze, a w policji trzeba będzie harować non-stop i nie będzie za to żadnych kokosów. Nikt nie będzie tu miał trzydziestu nagan, bo po drugiej wyleci na zbity pysk i teść generał nie pomoże».
CZYTAJ TAKŻE:
ABC KULTURY POLSKIEJ: KULTOWA TRYLOGIA
ABC KULTURY POLSKIEJ: REJS DONIKĄD W OPARACH SOCJALISTYCZNYCH ABSURDÓW