Jarosław Marek Rymkiewicz zmarł 3 lutego 2022 r. Był poetą, eseistą, krytykiem literackim, dramaturgiem i publicystą politycznym.
Jego rodzina nosiła nazwisko Szulc, ale pod wpływem wszystkich okropieństw II wojny światowej rodzina zmieniła je na Rymkiewicz – było to nazwisko rodowe matki ojca poety – Władysława.
Rymkiewicz ukończył polonistykę na Uniwersytecie Łódzkim. Pracował w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, współpracował z Pracownią Literatury Romantyzmu, był też członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Portret Jarosława Rymkiewicza, Public domain
Przede wszystkim był jednak poetą. Jego debiut w 1957 r. tomikiem zatytułowanym «Konwencje» zapowiadał drogę i zainteresowania poetyckie. Przez całe życie był zwolennikiem klasycyzmu jako konwencji literackiej, przez który można wyrażać siebie nawiązując do przeszłości i robiąc to w formie mocno zdyscyplinowanej. Sięgał też do pojęcia archetypu Carla Gustawa
Junga i istnienia podświadomości zbiorowej, która funkcjonuje przez cały czas w społeczeństwie ludzkim.
Jako poeta pisał przede wszystkim o śmierci i przemijaniu, o fizyczności śmierci, rozkładzie ciała oraz podkreślał związek człowieka z przyrodą. Bliscy mu byli szczególnie poeci baroku: Daniel Naborowski, Jan Andrzej Morsztyn i Józef Baka. Obrazami brzydoty i okropieństwa istnienia nawiązywał także do poezji Stanisława Grochowiaka. Krytycy zwracali także uwagę na wampiryczny charakter jego wierszy, który wiązał go z uwielbianym przez niego romantyzmem, oraz na ich surrealizm. W jego poezji mamy wiele aluzji literackich, krytycy pisali, że Rymkiewicz nie może istnieć bez innych poetów, musi zawsze do kogoś lub czegoś nawiązywać.
Jest znany także z tworzenia cykli, na przykład powracający w jego wierszach drozd czy ksiądz Baka, jeż i kot. Charakterystyczną cechą formy jego poezji jest dwuwersowa strofa i niesamowity rytm każdego wiersza. W jego twórczości istotne znaczenie ma także ironia wobec świata, istnienia, przemijania materii i rozpadania się jej w niebyt oraz widoczna bezradność sztuki w dojściu do prawdy ostatecznej o człowieku i naturze świata. Polecam Państwu trzy tomiki: «Znak niejasny, baśń półżywa», który znalazł się w finale nagrody «Nike», «Do widzenia gawrony» z 2006 r. oraz «Zachód słońca w Milanówku» – ten tomik zdobył I miejsce w konkursie «Nike».

Książki Jarosława Rymkiewicza, Public domain
Polskim czytelnikom Rymkiewicz przybliżał literaturę XIX wieku. Pisał o Juliuszu Słowackim w książce «Juliusz Słowacki pyta o godzinę», o Adamie Mickiewiczu w utworze zatytułowanym «Żmut» opisującym życie młodego poety i «Mickiewicz. Encyklopedia» oraz o Bolesławie Leśmianie w «Leśmian. Encyklopedia».
Był też dramaturgiem. Jego pierwszy utwór dramatyczny to jednoaktówka «Król w szafie» opowiadająca historię wygnanego władcy. Ciekawym pomysłem była «Lekcja anatomii profesora Tulpa» nawiązująca do znanego obrazu Rembrandta. Do tej sztuki mam szczególny osobisty sentyment, ponieważ w czasach licealnych przedstawialiśmy ją na scenach Domu Kultury w Nowogardzie. Interesująca jest farsa zatytułowana «Król mięsopust» wykorzystująca motyw znany i popularny w literaturze, a potem w filmie – zamiany ról. Tutaj służący staje się królem i musi nauczyć się zachowywać jak monarcha.
Rymkiewicz napisał również wiele esejów. 33 zatytułowane «Wieszanie» to przypowieści – rozliczenia z polską historią. W esejach pod tytułem «Kinderszenen» poeta opowiada o swoim dzieciństwie ukształtowanym przez II wojnę światową, która naznaczyła go śmiercią i cierpieniem. Szczególne piętno wywarło na nim Powstanie Warszawskie z 1944 r., ofiary, śmierć i zburzenie stolicy. Było to dla niego szaleństwo zabijania i zniszczenia.
Napisał też ciekawy esej o Samuelu Zborowskim, który dostał nakaz królewski banicji, ale go nie wykonał i został ścięty. Tu widać znowu typowe dla Rymkiewicza rozmowy z Polakami, którzy już nie żyją, a trwają w naszej świadomości ich słowa i czyny.
Paweł Goźliński pisał o Rymkiewiczu tak: «U niego wszystko jest snem. A jednocześnie śmiercią, bo przecież sen jest bratem śmierci. Jawa to jest śmierć, sen to jest droga, która prowadzi do śmierci. A co z życiem? Nie ma go wcale. Życia nie ma. To znaczy jest, ale tylko jako złudne nazwanie snu, który jest śmiercią».
Tak zestawiał w jednym z wierszy śmierć zwierzęcą i ludzkie okrucieństwo:
«Ślimaki zaraz mróz siarczysty złapie
Biały mróz w czarnej esesmana czapie,
Wielki na krety na sikorki pomór,
Jadą pociągi do gazowych komór».
Jarosław Rymkiewicz zajmował się także tłumaczeniem. Przekładał poezję Thomasa S. Eliota i Wallace’a Stevensa, Federica García Lorki oraz Pedro Calderóna de la Barci. Szczególnie utworów tego ostatniego użył do wypowiadania swojego poglądu na świat. W 2009 r. wydane zostały także wiersze bliskiego mu poety Osipa Mandelsztama.
Jarosław Marek Rymkiewicz jest wart poznania. Zawsze był sobą, wyrażał swój pesymizm wobec istnienia i świata. Śmierć była mu bardzo bliska. Z pesymizmem i bezsilnością w poznawaniu świata był za pan brat. Pisał: «Cokolwiek jeszcze zrobię i cokolwiek napiszę, tajemnica świata nie przybliży się do mnie i nie oddali ode mnie. Pozostanie w tym samym miejscu, w którym była zawsze – nieruchoma, nieprzenikalna, niedostępna, wszelkie próby odczytania jej kończą się na niczym».
Z jego całej twórczości bije pragnienie poznania sensu świata, życia, twórczości i śmierci. Teraz, zdaje się, może rozmawiać z duchami przodków i z tymi, którzy do niego wkrótce dołączą. Rozmawiajmy więc z poetą czytając jego poezję, eseje i dramaty. Pożegnajmy się z człowiekiem, którego już wśród nas nie ma fragmentem wiersza, a jakże, dystychem:
«Już tam jestem a tu jeszcze bywam
Już się śmierci imieniem nazywam».
Wiesław Pisarski,
nauczyciel języka polskiego skierowany do Kowla przez ORPEG