Marcin Świetlicki urodził się w Krakowie. Debiutował na łamach czasopism «Na przełaj» i «Radar». Jest przede wszystkim poetą, ale też powieściopisarzem i wokalistą zespołu «Świetliki». Wydał wiele tomików poezji, powieści kryminalne «Dwanaście», «Trzynaście» i «Jedenaście», prozę poetycką, albumy płytowe i mini albumy. Na Facebooku prowadzi stronę Marcin Świetlicki INFO.
Dorastał w latach 80., kiedy jego pokolenie naturalną koleją losów buntowało się przeciw światu dorosłych i schematom zastanym w życiu i w literaturze. Czas, miejsce i splot wydarzeń określiły to, czym się zajmuje i kim jest.
Zadebiutował w 1992 r. tomikiem poezji «Zimne kraje». Krytycy zaszufladkowali go do tak zwanego pokolenia bruLionu. Przy czasopiśmie «bruLion» skupili się poeci urodzeni około 1960 r. Wśród nich był Świetlicki. Połączył ich bunt, niechęć wobec tradycji martyrologii, skandal, prowokacja, indywidualizm, szukanie nowych środków wyrazu. Nie stworzyli zwartej grupy, każdy z nich poszedł własną drogą, ale wszyscy znaleźli swoje środki literackie, aby przedstawiać świat, który po 1989 r. znowu się gwałtownie zmienił. Mówi się, że najważniejszym polskim poetą przełomu wieków jest właśnie Marcin Świetlicki. Od początku swojego pisania do dziś skutecznie ucieka przed zaszufladkowaniem.
Jak powiedział w jednym z wywiadów, bycie poetą określiło go na całe życie. Jego widzenie ludzi, świata, zbiorowisk ludzkich stłoczonych w miastach, krystalizowało się przez poezję, potem przez piosenki, które wykonywał na scenie z różnymi zespołami i solistami, a także w prozie oraz w rysunkach.
Co stanowi o sile poezji Świetlickiego? Przede wszystkim język, który został wzięty z naszego dnia codziennego. Jest takim, jakim poeta słyszy go wokół, nie jest w żadnym wypadku moralizatorski, sztuczny i koturnowy. Następną cechą poezji twórcy «Zimnych krajów» jest rytmizacja, co wiąże się z wykonywaniem jego wierszy w formie piosenek na scenie. W wielu utworach znajdziemy także powtarzane w danym wierszu wersy, tak jakby poeta chciał podkreślić ich ważność i utrwalić w pamięci czytelnika. Powtarzają się też motywy: ciemne okulary, papierosy, alkohol, podmiot liryczny zagubiony w mieście, poczucie zagrożenia, lęku i wyobcowania. Zapewne z jego zamiłowania do powieści kryminalnych, szczególnie autorstwa Raymonda Chandlera, w jego poezji znajdujemy takie słowa: rewolwer, nóż, zabijać, trup. Jest w niej także dużo chłodu, nocy, przemijania i śmierci.
Świetlicki nie lubił i nie lubi patosu. Woli ironię i autoironię, żart, śmiech i wskazywanie na absurdy rzeczywistości. Jego twórczość to ciągłe poszukiwanie i ucieczki w różne strony literatury. Poeta jest nonkonformistą, nie godzi się na układy z ludźmi i światem. Przyjmuje postawę heroiczną wobec rzeczywistości, która jawi mu się często jako absurdalna, ale ten heroizm jest wyrażony językiem potocznym, często zbrutalizowanym, a nawet zwulgaryzowanym. Świat i człowiek zostają opisane przez najzwyklejsze codzienne czynności. W twórczości Świetlickiego prawdą jest podkreślanie obecności poezji we wszystkich aspektach naszego życia jak i dowodzenie, że wszystkie aspekty naszego życia są obecne w jego poezji.
Świetlicki jako dziennikarz pracował w redakcji «Tygodnika Powszechnego». Był tam korektorem. Z tego okresu pochodzi książka napisana wspólnie przez niego i Grzegorza Dyducha zatytułowana «Katecheci i frustraci» wydana pod pseudonimem Marianna G. Świeduchowska, w której w ironiczny sposób opisuje siebie i środowisko skupione wokół tygodnika.
W latach 2000–2003 wspólnie z Grzegorzem Dyduchem prowadził program telewizyjny «Pegaz» poświęcony kulturze. Zagrał także w dwóch filmach: «Małżowina» Wojciecha Smarzowskiego z 1998 r. o pisarzu, który wynajmuje stare mieszkanie w Krakowie, aby napisać drugą swoja książkę, i «Anioł w Krakowie» w reżyserii Artura Więcka z 2002 r. o niepoprawnym Aniele Giordano, który za złe zachowanie zostaje skazany na pobyt na Ziemi i codzienne wykonywanie jednego dobrego uczynku.
Jako wokalista i melorecytator o zachrypniętym głosie od 1992 r. występuje z zespołem «Świetliki». Jest autorem większości tekstów grupy. Grzegorz Dyduch gra zaś w zespole na gitarze basowej, barytonowej i na kontrabasie. Krytycy muzyczni zaliczają «Świetliki» do grona zespołów alternatywnych. Grupa powstała w 1992 r., aby stworzyć muzyczną oprawę specjalnie dla wierszy poety.
«Trzeba się śmiać. Strach śmiechem przezwyciężać» – twierdzi Marcin Świetlicki w jednym z wywiadów. Swoja twórczością, zachowaniem, sytuuje siebie na marginesie życia literackiego. Jest wiecznym outsiderem. Nie pisze, aby pocieszać nas, lecz by prowokować do myślenia, niepokoić i drażnić. Mówi się, że Świetlicki się kończy, on sam ciągle wyrusza na ostatnią, pożegnalna trasę ze «Świetlikami», ale miejmy nadzieję, że jeszcze przeczytamy niejeden wiersz i wiele cennych fraz o naszym życiu, mieście, popkulturze i polityce. Krytyk literacki Piotr Śliwiński napisał w «Tygodniku Powszechnym» w 2015 r.: «On jest poetą religijnym (…), któremu zależy na tym, by znaleźć dowód na istnienie oraz istnieć jako dowód».
Warto sięgnąć po jego wiersze, powieści, posłuchać «Świetlików», przeczytać autobiografię «Nieprzysiadalność», wsłuchać się w słowa piosenki «Finlandia» z 2005 r., która kończy się, niestety, ponuro i proroczo: «Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza».
Wiesław Pisarski,
nauczyciel języka polskiego skierowany do Kowla przez ORPEG
Na zdjęciu: Marcin Świetlicki otrzymuje Nagrodę Literacką Gdynia, 2009 r. Autor: Nagroda literacka gdynia; fot. Patryk Lewandowski – Praca własna, CC BY-SA 3.0.