Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego to najstarszy konkurs skrzypcowy na świecie. Jego laureatami były największe muzyczne sławy, takie jak Agata Szymczewska, Piotr Janowski czy Wadim Brodski.
Jeden z najwybitniejszych kompozytorów w historii Polski, skrzypek oraz pedagog, Henryk Wieniawski, przyszedł na świat 10 lipca 1835 r. w Lublinie, zmarł w Moskwie 31 marca 1880 r., a został pochowany w Warszawie na Cmentarzu Powązkowskim 7 kwietnia tegoż roku.

Portret Henryka Wieniawskiego. Public domain
Pogrzeb artysty był prawdziwą manifestacją wielbicieli jego talentu. W ostatniej drodze towarzyszyło mistrzowi około 40 tysięcy ludzi. Aby uczcić pamięć wielkiego artysty powołano do życia konkurs skrzypcowy jego imienia. Pomysłodawcą oraz organizatorem był bratanek Adam Wieniawski, także kompozytor, oraz wiceprezes i dyrektor Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, jak również dyrektor stołecznej Wyższej Szkoły Muzycznej.
Pierwsze zmagania młodych skrzypków odbyły się w 1935 r., dokładnie w setną rocznicę urodzin Henryka Wieniawskiego. Zgłoszenia nadesłało 160 artystów z 23 krajów, z czego do dalszych zmagań jury zakwalifikowało 82 osoby. Polskę, w tym inauguracyjnym konkursie reprezentowali: Grażyna Bacewicz, Bronisław Gimpel, Józef Chasyd, Henryk Chumek, Bronisława Rothstandt, Adolf Schenker, Nina Stokowska, Mieczysław Sztyglic, Mieczysław Szwalbe.
Konkurs wygrała francuska skrzypaczka Ginette Neveu. Drugie miejsce przypadło w udziale Dawidowi Ojstrachowi. Wśród wyróżnionych znalazła się między innymi Grażyna Bacewicz.
Następny konkurs odbył się dopiero w 1952 r., a ponieważ Warszawa była zniszczona, przeniesiono go do Poznania. Ówczesny minister kultury Stefan Dybowski 11 listopada podał do publicznej wiadomości, że Poznań został wyznaczony na stałą siedzibę międzynarodowych konkursów skrzypcowych.
W 1996 r. honorowym przewodniczącym jury był nie kto inny, tylko sam Yehudi Menuhin. Międzynarodowemu jury przewodniczył prof. Karol Stryja. Nie przyznano wówczas pierwszej nagrody, a drugą otrzymała Japonka Reiko Otani. Menuhin podczas gali rozdania nagród powiedział: «My, muzycy, stanowimy właściwie część takiej łagodnej mafii, mafii ludzi, którzy tworzą pewną sieć wyznających te same idee, mających poglądy takie same lub zbliżone na piękno, na profesjonalizm i stoją zespoleni w jednym szeregu».
Natomiast z życiem i twórczością Henryka Wieniawskiego związanych jest wiele anegdot. Jedną z nich opowiedziała inna wielka polska artystka Helena Modrzejewska. Aktorka w książce «Wspomnienia i wrażenia» opisuje zwyczaje, jakie panowały w Anglii podczas towarzyskich przyjęć, na które, aby uatrakcyjnić spotkanie, zwykło się zapraszać wybitnych artystów. Witano ich oczywiście z wielkim szacunkiem i niezwykle serdecznie, ale... «pierwszy ton orkiestry albo instrumentu solowego, jak skrzypce czy wiolonczela, dawał hasło do wszczęcia ogólnej głośnej rozmowy. Im głośniejsza była muzyka, tym głośniejszy gwar rozmów».
«W związku z tym obyczajem – wspomina dalej Modrzejewska – opowiadał mi Henryk Wieniawski, król skrzypków, jakim go w swoim czasie obwołano, że pewnego razu wysoko postawiona osobistość w Londynie zaprosiła go do gry w swoim domu. Kiedy wystąpił przed frontem gości, wszystkie oczy i lornetki zwróciły się ku niemu i wśród audytorium nie słychać było najmniejszego szmeru; każdy zachowywał się cicho i natężał uwagę; skoro jednak rozległy się tylko pierwsze tony «Cavatiny» Raffa, wszyscy zebrani w salonie zaczęli rozmawiać.
Wieniawski był człowiekiem nie tylko wielkiej ambicji, ale i sarkastycznego dowcipu. Postanowił dać nauczkę zebranym gościom. Wiedział, że zmusić ich do milczenia, a nawet powstania z miejsc może tylko hymn «God save the Queen». Dał sygnał akompaniatorowi i oto dźwięki «Cavatiny» przeobraziły się w melodię hymnu narodowego, granego fortissimo. Ku jego wielkiej satysfakcji ludzie przestali rozmawiać, a kto siedział, podniósł się z miejsca. Skoro jednak powrócił tylko do «Cavatiny», oni też natychmiast podjęli przerwane rozmowy. On znowu zaintonował hymn i zdobył kilka minut milczenia, ale jeszcze większy hałas niż dotychczas powstał przy zmianie melodii. Wieniawski nie dawał za wygraną. Powtarzał manewr ze zmianą melodii pięć czy sześć razy. Nauka poszła w las. Dziwiono się tylko, cóż to za dziwny utwór, w którym tyle razy powtarza się motyw hymnu». Taki to był ten Wieniawski.

Grób Henryka Wieniawskiego na warszawskich Powązkach. Public domain
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Dom w Lublinie, w którym urodził się Wieniawski. Autor: Ciacho5, CC BY-SA 4.0