Maria Pustelnik z rodu Chudzickich jest prawnuczką uczestnika Powstania Styczniowego, założycielką i od 30 lat niezmienną prezes Polsko-Ukraińskiego Kulturalno-Oświatowego Towarzystwa im. Adama Mickiewicza w Czortkowie. «Walczyłam o niego» – mówi o odnowionym z jej inicjatywy polskim cmentarzu wojskowym w mieście. Dzisiaj opowiada nam historię swojej rodziny.
Powstaniec styczniowy
«Mój pradziadek Karol Chudzicki pochodził z Lubelszczyzny. Jako młody chłopak brał udział w Powstaniu Styczniowym w latach 1863–1864. Po klęsce wraz z innymi szlachcicami przekroczył Zbrucz i znalazł się na terytorium Cesarstwa Austrii. Spędził pewien czas w więzieniu na zamku w Czortkowie. Następnie władze austriackie postanowiły wysłać uczestników Powstania Styczniowego do pracy w Nowym Świecie. Wszyscy mieli zostać skierowani do Włoch, a stąd – do Ameryki. Niektórym udało się jednak uciec. Moim zdaniem, rząd austriacki sam im na to pozwolił. Po ucieczce powstańcy osiedlili się w Galicji. Ich groby są tu w każdym mieście. Wśród powstańców, którzy pozostali w Galicji, był też mój pradziadek» – mówi pani Maria.

Karol Chudzicki, początek XX w.
Karol Chudzicki osiedlił się Niżborgu (obecnie wieś w rejonie czortkowskim obwodu tarnopolskiego). Ożenił się z Antoniną pochodzącą z miejscowej polskiej rodziny. Mieli córkę Antoninę oraz dwóch synów, Jana i Leona, dziadka pani Marii.

Karol Chudzicki z synem Leonem (siedzą) i Janem Chudzickim (stoi), 1910 r.
Jan Chudzicki był zawodowym malarzem i miał w Czortkowie własną pracownię. W naszym kościele Świętego Stanisława zachowało się jego dzieło «Modlitwa Jezusa w Ogrodzie Oliwnym». Wraz z wkroczeniem władz radzieckich w 1939 r. rozpoczęły się represje wobec przedstawicieli polskiej inteligencji. Jana Chudzickiego aresztowano i zesłano na Syberię. Po drodze zmarł, a jego ciało zostało wyrzucone z pociągu. Niestety, nie wiadomo, gdzie jest pochowany. Jan Chudzicki był polskim patriotą, za co zapłacił życiem» – mówi moja rozmówczyni.

Jan Chudzicki, 1939 r.
Jej dziadek i babcia, Leon i Magdalena Chudziccy, byli zamożną rodziną. Leon Chudzicki miał duży kamieniołom w Siniakowie – obecnie jest to część Czortkowa. Uprawiał też duże pole.
«Niestety dziadek Leon zmarł tragicznie – mówi Maria Pustelnik. – Dostał duże zamówienie: miał dostarczyć kamień na jakąś budowę. Pomimo święta religijnego, wraz z synami i innymi pomocnikami, poszedł wysadzać materiał skalny. W czasie pracy zmarł. Spadły na niego wielkie fragmenty skał. Inne osoby spośród jego pomocników też zginęły. Później nasza rodzina wypłacała ich bliskim rentę. To było jeszcze przed II wojną światową, w latach 30. XX w.».
Ojciec pani Marii, Adolf Chudzicki, był najmłodszym dzieckiem Leona Chudzickiego. Urodził się w 1905 r., ukończył siedem klas szkoły, miał wykształcenie muzyczne – grał na skrzypcach.
«Pomagał ojcu, czyli mojemu dziadkowi Leonowi, w kamieniołomie i był z nim w dniu jego śmierci. Został ciężko ranny, ale przeżył. Później przez problemy zdrowotne nie brano go nawet do wojska. Około 1933 r. ojciec poślubił Wandę Konopacką spod Borszczowa, moją matkę. Mama urodziła się w 1907 r. w wielodzietnej i niezamożnej polskiej rodzinie, o której niestety wiem niewiele, gdyż mama o niej prawie nie opowiadała. Wiem, że jej brat, Zygmunt Konopacki, był w Armii Andersa, po wojnie mieszkał w Londynie» – zaznacza pani Maria.
Dodaje: «Ojciec miał brata Stanisława Chudzickiego. Również mieszkał w Siniakowie, miał zakład produkcji kiełbas. W okresie międzywojennym wujek Stanisław zbudował duży dom z urządzeniami chłodniczymi. W tamtych czasach był w Czortkowie dobrze znany».
Potomkowie Adolfa Chudzickiego
«W rodzinie Adolfa i Wandy Chudzickich urodziło się troje dzieci. W 1935 r. urodził się syn Henryk, w 1946 r. – ja, w 1948 r. – młodsza siostra Halina. Z nich wszystkich obecnie żyję tylko ja. Ojciec zawsze martwił się, że żadne z dzieci nie odziedziczyło jego talentu muzycznego. Bardzo dobrze śpiewał i grał na skrzypcach. Przed ustanowieniem władzy radzieckiej mieliśmy konie, krowy i duże gospodarstwo. Ojciec prowadził też pasiekę. Według standardów radzieckich byliśmy bogatymi kułakami» – mówi pani Maria.

Adolf Chudzicki z żoną Wanda (stoją) i Leon Chudzicki (siedzi w centrum), okres międzywojenny
Jej rodzina mieszkała w Siniakowie, należała do parafii kościoła Świętego Stanisława w Czortkowie, a po jego zamknięciu w 1946 r. jeździła do kościołów w Krzemieńcu, Borszczowie oraz Rydodubach w rejonie czortkowskim. Podczas powojennej kolektywizacji Chudzickim odebrano ich gospodarstwo: «Chcieli wywieźć nas na Syberię jako kułaków. Jednak przewodniczący rady wiejskiej przyjaźnił się z ojcem, dlatego zostaliśmy ostrzeżeni o możliwym niebezpieczeństwie. Pewnej nocy zebraliśmy się i pojechaliśmy w okolice Borszczowa, gdzie nikt nas nie znał. Byłam jeszcze mała i mam tylko fragmentaryczne wspomnienia z tego okresu. Po pewnym czasie wróciliśmy do domu. Ojciec poszedł do pracy w cegielni, a ja przygotowywałam się do szkoły» – wspomina pani Maria.
O swoich przygodach w szkole opowiada tak: «W rodzinie rozmawialiśmy tylko po polsku. Języka ukraińskiego nie rozumiałam. Kiedy w Siniakowie poszłam do pierwszej klasy, na lekcjach odpowiadałam również po polsku. Wszystkie dzieci się śmiały, a nauczycielka mówiła, że mam uczyć się ukraińskiego. Potem mama znalazła osobę, która nauczyła mnie ukraińskiego, więc szybko oswoiłam się ze szkołą».
«Zostaliśmy na Ukrainie»
Po II wojnie światowej rozpoczęły się masowe przesiedlenia Polaków z Czortkowa do Polski. Na ich miejsce przybywali stamtąd inni przesiedleńcy. Zdecydowana większość krewnych Marii Pustelnik również wyjechała do Polski. Na Ukrainie została tylko jej najbliższa rodzina. Moja rozmówczyni wspomina, że jej ojciec również chciał wyjechać, ale los zarządził inaczej.
«W Czortkowie mieszkali krewni mojej matki, Michał i Antonina Bernatowie. Z nimi mieszkała też chora mama Antoniny. Po śmierci męża Antonina poprosiła moją mamę, byśmy jej pomogli i zaczekali z wyjazdem do Polski. Dlatego przenieśliśmy się do Czortkowa. Było to po 1953 r. Czas mijał, a my już nigdy nie wyjechaliśmy do Polski, bo nie mogliśmy uzyskać pozwolenia na repatriację. Ojciec przez całe życie zarzucał mamie, że zostaliśmy w Czortkowie. Był człowiekiem wykształconym i lubił prowadzić gospodarstwo, trudno było mu przystosować się do życia pod władzą radziecką. Zaczęły się dla nas trudne czasy» – kontynuuje pani Maria.
«Trudno było zarobić na życie. Mama sprzedawała kwiaty, ja pasłam krowy. Brat Henryk po służbie w wojsku ukończył szkołę kolejową i się ożenił. Mieszkał i pracował w Czortkowie. Miał żonę i troje dzieci. Moja młodsza siostra Halina zmarła w wieku 33 lat. Po jej śmierci wzięliśmy z mężem pod opiekę jej synów, Michała i Anatola» – mówi Maria Pustelnik.
Po ukończeniu studiów moja rozmówczyni wstąpiła do Szkoły Pedagogicznej. Wykształcenie wyższe zdobyła w Iwano-Frankiwsku, gdzie uzyskała dyplom nauczyciela szkoły podstawowej. Początkowo pracowała w szkole w Czortkowie, następnie przeniosła się do pracy w przedszkolu.
«W 1969 r. wyszłam za mąż za Bogusława Pustelnika s. Eduarda. Pochodził z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny, ale czuł się Polakiem. Jego rodzice chcieli, aby związał swoje losy z Polką. Mąż urodził się w 1939 r. Dobrze malował, a z zawodu był nauczycielem języka angielskiego. Poznaliśmy się na jednej z uroczystości szkolnych. Rozmawialiśmy ze sobą po polsku. Z mężem mieliśmy wspólne zainteresowania, wspólny język i polskie pochodzenie. Oboje dużo czytaliśmy i interesowaliśmy się życiem kulturalnym. Nawet w czasach radzieckich często jeździłam do Polski, ponieważ miałam tam rodzinę» – mówi pani Maria.
W 1970 r. urodziła się jej córka Ludmiła: «Studiowała języki obce w Czerniowcach, ale zawsze marzyła o karierze dziennikarskiej, a nawet w tajemnicy przede mną i mężem poszła do pracy w gazecie «Młody Bukowiniec». Była na stażach w Austrii i Niemczech. Następnie studiowała politologię w Stanach Zjednoczonych na stypendium Fulbrighta, później studiowała także dziennikarstwo. Pracowała przez pewien czas w «Głosie Ameryki». Obecnie mieszka z rodziną w Karolinie Południowej.

Maria i Bogusław Pustelnikowie z córką Ludmiłą i siostrzeńcem Michałem

Bogusław Pustelnik z wnukiem, 2016 r.
Polskie towarzystwo i szkoła
«Nasz kościół w Czortkowie po II wojnie światowej został zamknięty i przekształcony w magazyn. Losy księży były tragiczne. Wiem, że w czerwcu 1941 r. podczas wycofywania się radzieckie organy bezpieczeństwa zakatowały ośmiu księży. Czterech pochowano wówczas w grobowcu na miejscowym cmentarzu. Pozostałych czterech spoczęło nad rzeką Seret. W 1991 r., kiedy Ukraina odzyskała niepodległość, dzięki staraniom ks. Reginalda Wiśniowskiego odbyła się ekshumacja księży zamordowanych nad Seretem. Ich szczątki przeniesiono do wspólnego grobowca na cmentarzu. Pamiętam, że wtedy było bardzo dużo ludzi. Aby uczcić pamięć męczenników zebrali się przedstawiciele różnych konfesji» – mówi pani Maria.
«Pod koniec lat 80. moja znajoma pojechała do rodziny w Kaliszu i spotkała się z biskupem Romanem Andrzejewskim. W rozmowie wspomniała o mnie, powiedziała, że moja rodzina zachowała polskie tradycje. Wtedy biskup zaproponował, abym przyjechała z grupą dzieci na wycieczkę do Polski. Otrzymałam od niego specjalne zaproszenie» – opowiada moja rozmówczyni. Aby uzyskać zgodę na tę podróż, musiała przyjść na wizytę do kierownictwa KGB w Tarnopolu. Mimo pewnych trudności udało się im wyjechać do Polski.
W 1992 r. do Czortkowa przyjechał Konsul Generalny RP we Lwowie Henryk Litwin z żoną i prezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Emilią Chmielową: «Zaczęli przekonywać mnie i mojego męża o konieczności zarejestrowania polskiego stowarzyszenia. Obiecali wszelkiego rodzaju wsparcie i mówili, że nadszedł czas na ożywienie polskiego życia kulturalnego. Zgodziłam się. W grudniu 1993 r. zarejestrowaliśmy Polsko-Ukraińskie Kulturalno-Oświatowe Towarzystwo im. Adama Mickiewicza w Czortkowie. Bardzo mi pomagała Anna Wołkowa, która wówczas pracowała w szkole muzycznej. Gdyby nie ona, byłoby mi o wiele trudniej. Emilia Chmielowa i Henryk Litwin przyjeżdżali do nas do Czortkowa jak do pracy (uśmiecha się – aut.)».
Nowo powstałej organizacji udało się zarejestrować szkołę, która posiada własny statut. Dla zajęć szkolnych wynajęto pomieszczenia w Szkole nr 6 w Czortkowie. «Później dostaliśmy podręczniki oraz inną niezbędną literaturę i stopniowo zaczęliśmy uczyć dzieci w polskiej szkole. Do dzisiaj ukończyło ją ponad półtora tysiąca uczniów. W ubiegłym roku zmarła nasza nauczycielka, członkini zarządu Ulana Nawłoka, która miała objąć stanowisko prezesa towarzystwa» – mówi Maria Pustelnik.
Pani Maria przez całe 30 lat niezmiennie zarządza Polsko-Ukraińskim Kulturalno-Oświatowym Towarzystwem im. Adama Mickiewicza w Czortkowie.

Chór «Jaskółka», działający wcześniej przy Towarzystwie im. Adama Mickiewicza w Czortkowie

Obchody 20-lecia Polsko-Ukraińskiego Towarzystwa w Czortkowie, 2013 r.


Obchody Święta Niepodległości Polski i 25-lecia Towarzystwa.

Maria Pustelnik z uczniami
Znaleźć grób pradziadka
«Moi rodzice szukali grobu Karola Chudzickiego, ale bez powodzenia. Przekonałam się jednak, że Pan wynagradza upartych. Celem mojego życia było odnalezienie grobu pradziadka.
Za czasów radzieckich na cmentarzu było duże wysypisko śmieci. W drugiej połowie lat 90. chowano jedną kobietę i zaczęto sprzątać to wysypisko. Znaleziono pod nim wtopioną w ziemię płytę z napisem: «Tu spoczywa Karol Chudzicki i jego żona Antonina». Wszyscy w kościele wiedzieli, że to mój pradziadek i że szukam jego grobu. Kiedy powiedzieli mi o tym znalezisku, wynajęłam ludzi, aby posprzątali i wywieźli te śmieci.
Następnie postawiłam skromny nagrobek i krzyż ku czci mojego pradziadka, uczestnika Powstania Styczniowego Karola Chudzickiego» – mówi Maria Pustelnik.


Grób Karola Chudzickiego, 2023 r.
W tym samym czasie, w latach 90., rozpoczęła prace nad odnowieniem pochówków polskich żołnierzy, którzy zginęli w latach 1919–1920. To z jej inicjatywy pod koniec lat 90. sprawą wojskowego cmentarza w Czortkowie zajęła się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
«Walczyłam o ten cmentarz, a do Przewoźnika jeździłam bardzo często» – zauważa pani Maria, mając na myśli sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika, który zginął w Katastrofie Smoleńskiej w 2010 r.
Na początku lat 2000 w Czortkowie na grobach polskich żołnierzy odrestaurowano krzyże i postawiono kopię głównego pomnika, gdyż oryginalny został poważnie zniszczony. 1 listopada 2007 r. po raz pierwszy odprawiono tu nabożeństwo i zapalono świece.

Polski cmentarz wojskowy w Czortkowie, 2023 r.

Maria Pustelnik z wolontariuszami akcji «Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia» na cmentarzu wojskowym w Czortkowie, 2017 r. Zdjęcie Łesi Pyniak
Teraz na cmentarz często przyjeżdżają polskie delegacje, opiekuje się nim Towarzystwo im. Adama Mickiewicza. Przed pełnoskalową rosyjską inwazją nekropolia była kilka razy porządkowana przez wolontariuszy z Polski w ramach akcji «Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia». Wspólnie z nimi pracowali uczniowie sobotniej szkoły działającej przy Towarzystwie. W 2021 r. Fundacja Europy Środkowo-Wschodniej przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeprowadziła renowację tego miejsca pamięci.
Maria Pustelnik ma polskie nagrody i wyróżnienia: odznakę «Zasłużony dla Kultury Polskiej», Srebrny Medal Stowarzyszenia «Wspólnota Polska», Medal «Pro Memoria» za zachowanie pamięci o tych, którzy walczyli o niepodległość Polski, oraz Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP.
Serhij Hładyszuk
Na głównym zdjęciu: Maria Pustelnik, 2023 r.
Fot. Serhij Hładyszuk.
Pozostałe zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Marii Pustelnik.
