Niech podniesie rękę w górę każdy, kto w czasach magicznego dzieciństwa poznał animowaną opowieść zaczynającą się od słów: «Dawno, dawno temu w Krainie Deszczowców zaginął sławny badacz latających żab profesor Baltazar Gąbka. Z Krakowa wyrusza ekspedycja kierowana przez niemniej słynnego podróżnika – Wawelskiego Smoka, któremu w niebezpiecznej wyprawie towarzyszy książęcy kucharz Bartolini Bartłomiej. Ich śladem podąża tajemniczy Don Pedro...»
To oczywiście fragment słynnej bajki «Porwanie Baltazara Gąbki», na którą obok «Bolka i Lolka», «Misia Colargola», «Reksia», «Koziołka Matołka», «Misia Uszatka» wszystkie dzieci w Polsce, najpierw o 19:20 a później o 19:00 czekały z wypiekami na twarzy, wgapiając się w ekran telewizora. Całe pokolenia wychowały się na wspaniałych, polskich animacjach, które przez lata, w kraju nad Wisłą, nie mogły doczekać się należnego uznania.

Kratka z «Porwanie Baltazara Gąbki»
Przez dekady polscy twórcy wyznaczali trendy w kinie animowanym, przecierali szlaki dla nowych technik zdobywając przy tym, niezbyt zauważane w Polsce, prestiżowe nagrody na świecie. W kraju pozostawali zawsze w cieniu filmowców zajmujących się filmem fabularnym. Fani kina animowanego na całym globie doskonale znają produkcje «polskiej szkoły animacji».
O kinie animowanym dla dzieci zrobiło się głośniej gdy «Piotruś i wilk», zachwycająca lalkowa inscenizacja, powstała dzięki koprodukcji polsko-brytyjskiej została nagrodzona w 2007 r. jako najlepszy krótkometrażowy film animowany, najbardziej prestiżową i pożądaną nagrodą w świcie filmowym – Oscarem. «Piotruś i wilk» to zrealizowany w technice poklatkowej obraz będący adaptacją baśni muzycznej Siergieja Prokofiewa.
Wyróżnia się kunsztowną scenografią oraz wspaniałymi, doskonale ożywionymi lalkami. Zdjęcia do filmu powstały w Se-Ma-Forze oraz halach Łódzkiego Centrum Filmowego. Budżet produkcji opiewał na 5 milionów dolarów. Przy tworzeniu oscarowego filmu pracowało około 150 osób, zdjęcia trwały osiem miesięcy, a poprzedziły je trzyletnie prace przygotowawcze, które obejmowały między innymi tworzenie kunsztownych i niezwykle pracochłonnych lalek oraz inscenizacji.
Plan zdjęciowy, budowany z niebywałym rozmachem, składał się z dopracowanych w każdym szczególe dekoracji, z których jedna liczyła aż 170 metrów kwadratowych. Marek Skrobecki i Jane Morton, dwoje scenografów, zbudowali między innymi las składający się z tysięcy drzew, krzewów, trawy i kamieni. Wykonali go z naturalnych materiałów, a cały obszar zajmował 22 metry długości i 16 metrów szerokości.
Przed wojną polski film animowany skierowany do najmłodszych widzów właściwie nie istniał. Pierwsza produkcja została zrealizowana w 1947 r., czyli 77 lat temu, przez Zenona Wasilewskiego i nosiła tytuł: «Za króla Krakusa». W ciągu tych siedemdziesięciu kilku lat film animowany dla dzieci rozwinął wspaniale swoje skrzydła, aby wreszcie zostać uhonorowanym wymienionym Oskarem.
Pierwsze realizacje powstawały na zamówienie telewizji i to dzięki obecności na małym ekranie kreskówki zdobywały międzynarodową popularność. Powstałe w latach 60-tych i 70-tych serie Władysława Nehrebeckiego o Bolku i Lolku, czy też Lechosława Marszałka o Reksiu stawały się absolutnymi hitami.

Kratka z «Boleka i Loleka»
Stworzony, pod kierunkiem Tadeusza Wilkosza, w łódzkiej wytwórni Se-Ma-For «Miś Uszatek» bił wszelkie rekordy popularności. Cały serial liczył 104 odcinki. Bolka i Lolka wyświetlano przez 24 lata w 80 krajach świata. Animacje karierę robiły zawrotną. Do najważniejszych i najlepszych autorów takiego dziecięcego kina zaliczyć należy: począwszy od pionierów Zenona Wasilewskiego i Lechosława Marszałka, przez Władysława Nehrebeckiego, Edwarda Sturlisa, Witolda Giersza, Tadeusza Wilkosza, Ryszarda Antoniszczaka, aż po Leszka Gałysza, którego dziełem był słynny «Jacek i Placek».
Jeśli więc jest ktoś, kto choć na chwilę chciałby zanurzyć się na powrót w bezgrzesznych latach dzieciństwa, to włączenie jakiejkolwiek kultowej polskiej animacji, kreskówki lub filmiku z ulubionymi bohaterami zapewne w tym zacnym procederze pomoże mu bardzo.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG