To był prawdziwy skandal, gdy na pogrzebie jednego z najbardziej rozpoznawalnych i czytanych poetów Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego zjawiła się jego kochanka Teodora Lebenthal. Bezceremonialnie odsunęła od trumny jego żonę oraz córki i wpiła się w usta zmarłego w namiętnym pocałunku.
Mógłby ktoś przypuszczać, że autor kultowego już wiersza «W malinowym chruśniaku», czyli Bolesław Leśmian, był prawdziwym adonisem posturą przypominającym rzymskiego gladiatora, niezwykłej urody mężczyzną, amantem o twarzy anioła, za którym szalały kobiety. Nic bardziej mylnego.
Jego przyjaciele nazywali go żartobliwie chrabąszczem w kapeluszu, zasuszonym ptaszkiem lub karzełkiem z baśni. Franciszek Fiszer zwykł mawiać: «Przyjechała pusta dorożka i wysiadł z niej Leśmian». Poeta mierzył sobie niecałe 160 cm wzrostu, jego łysiejąca czaszka bezwstydnie wyłaniała się z przerzedzonych włosów, a na domiar złego był człowiekiem wątłego zdrowia.

Bolesław Leśmian, 1933 r. Public domain
Jednakże niezwykła biegłość, a wręcz wirtuozeria słowa, inteligencja i błyskotliwy dowcip sprawiały, że Bolesław Leśmian był prawdziwym pożeraczem damskich serc dając tym samym dowód, co prawdziwe kobiety cenią sobie w mężczyznach i co je do nich przyciąga.
Urodził się 22 stycznia 1877 r. w Warszawie. Był synem Izaaka i Emmy Lesmanów. Nazwisko na Leśmian poeta zmienił w 1895 r., tuż po swoim debiucie literackim. Jak wielu artystów ówczesnych czasów, tak i on zaczynał od tzw. poważnego, dającego utrzymanie zawodu. Zgodnie z życzeniem ojca studiował prawo na Uniwersytecie Świętego Włodzimierza w Kijowie.
Jak należy przypuszczać, niespecjalnie go ten kierunek uszczęśliwiał i nie był to zapewne najradośniejszy okres w życiu przyszłego mistrza pióra. W 1902 r. Bolesław postanowił odwiedzić swoją ciotkę Gustawę, siostrę ojca mieszkającą w Iłży. To tam spływa na niego wielka miłość do piętnastoletniej wówczas kuzynki Celiny.
Leśmian miał wówczas 23 lata. Wybuchł romans. Dziewczyna była inteligentna, bystra i dowcipna. Nie urzekała jednak urodą, a mimo to poeta zakochał się w niej bez pamięci. Prawdopodobnie słynny malinowy chruśniak, który był niemym świadkiem młodzieńczej miłości, rozpościerał się na pagórkach miasteczka:
«W malinowym chruśniaku przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem […]»
(«W malinowym chruśniaku»)
Leśmian oświadczył się Celinie, ta jednak odrzuciła propozycję małżeństwa. Wolała wyjechać do Paryża, aby tam studiować malarstwo. Poeta, zaniedbując swoją ówczesną pracę w kancelarii, podążył za nią. W Mieście Świateł poznał koleżankę z roku Celiny, Zofię Chylińską i to na nią przeniósł swoje uczucia. W 1905 r. zostali małżeństwem, a w podróż poślubną pojechali we troje. Bolesław, Zofia i kuzynka.
Leśmianom urodziły się dwie córki, ale jego żona Zofia zwykła była mawiać, że wychowuje troje dzieci. Leśmian bowiem był dość nieporadnym życiowo człowiekiem, miał skłonności do hazardu i był niepoprawnym kobieciarzem. Jedną z jego kochanek własna córka obiła ponoć parasolką do nieprzytomności, gdy spotkała ją spacerującą z ojcem po Ogrodzie Saskim w Warszawie.
Żona poety całkowicie zrezygnowała z malarskiej kariery, by prowadzić kancelarię męża, zajmować się domem i opiekować się jego twórczością literacką. W 1920 r. ukazuje się tom «Łąka», który krytyk literacki Stefan Kołaczkowski określił jako pełen «[…] zmysłowego mistycyzmu i demonicznej lubieżności»:
«[…] Kochajże mnie! Nuże do pieszczoty!
Potwór błaga cię o nią! Przyjm moje zaloty!
Wnijdź naga i bezwstydna w mej nędzy bezdomność
I tak pieść, by wargami pożreć mą ułomność! […]»
(«Zaloty»)
Dora Lebenthal to ostatnia, a jednocześnie najważniejsza muza poety. Lekarka, która dla Leśmiana zmieniła religię licząc na małżeństwo, pozbyła się też dość pokaźnego majątku, by pomóc ukochanemu spłacić długi. Wciągnął go w nie nieuczciwy wspólnik.
To właśnie ona była przy nim w dniu pogrzebu i jako pierwsza, odsuwając żonę i córki, szła za karawanem. Bolesław Leśmian zmarł na atak serca 5 listopada 1937 r. pozostawiając po sobie niezwykłą poezję pełną miłości, erotyzmu, neologizmów i nawiązań do folkloru. Po prostu magiczną.
Jako przykład jego mistrzostwa podajmy jeszcze jeden fragment wiersza:
«Przypominam – wszystkiego przypomnieć nie zdołam:
Trawa… Za trawą – wszechświat… A ja – kogoś wołam.
Podoba mi się własne w powietrzu wołanie –
I pachnie macierzanka – i słońce śpi – w sianie […]»
(«Z lat dziecięcych»)
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Przetłumaczone na język ukraiński książki Bolesława Leśmiana
***
Aktualizacja od Autorki 10.03.2025.
Drodzy Czytelnicy!
W tekście artykułu „ABC kultury polskiej: Chrabąszcz w kapeluszu – Bolesław Leśmian” pojawiła się informacja dotycząca imienia ojca Bolesława Leśmiana. Być może niektórzy z Państwa poczuli niejaki dyskomfort czytając, że miał na imię Izaak, a nie jak sądziliście Józef. Spieszę z wyjaśnieniem. Jak możemy przeczytać na portalu Lubimy czytać „12.01.1887 roku Izaak Lesman zmienił wyznanie na rzymskokatolickie, przyjął chrzest i zmienił imię na Józef. Świadkami chrztu byli Maurycy Nowicki i Teofil Nowaczyński”. Ufam, że tak sprecyzowana wiadomość jeszcze mocniej zachęci drogich Czytelników do sięgnięcia po wiersze Bolesława Leśmiana, co było, jak szczerze przyznaję, głównym celem mojego artykułu.
Z wyrazami szacunku
Gabriela B. Woźniak-Kowalik