Zaczyna się od lekko żółknących liści, chłodniejszego wiatru i tego nieokreślonego zapachu w powietrzu, który bezbłędnie wróży nową porę roku. Jesień. Ta złota, mieniąca się feerią barw, babim latem, stadami motyli na krzakach mimozy, sadami okraszonymi czerwienią jabłek i ciężkim fioletem śliwek, koszami pełnymi borowików, kochana jest właściwie przez wszystkich.
Przeciętny człowiek uśmiecha się do jesiennego, słonecznego dnia i cieszy na widok czerwonych kulek jarzębiny wplecionych w bukiety. Ale jesień to także smagający twarz zimny deszcz, plucha, mgły unoszące się nad pustymi polami, pajęczyna z kroplami rosy na gałązkach wrzosu, nostalgia za czymś kompletnie nieokreślonym i smutek ściskający gardło.
Taka jesień to moja jesień. Taki cichy, prawie bezgłośny płacz, który duszę wyrywa z zawiasów. Kocham to uczucie, tę wrażliwość na świat, na jego przemianę, na to co nieodwracalne a fascynujące. Ta sąsiadka lata i zimy od zawsze inspirowała poetów, malarzy, muzyków. Artystów. Piękne poematy tworzyli o niej Leopold Staff, Julian Tuwim, czy Krzysztof Kamil Baczyński, który w wierszu «Nokturn» pisał tak:
«Gorzko pachną samotną jesienią
te wieczory bez Ciebie umarłe,
kiedy marzę zaplątany w jesień,
kiedy serce mnie dławi pod gardłem.
Kiedy liście żółtawym odblaskiem
spełzną na dół na ściśnięte pięście,
w mgłach daleko zagubiona radość,
w mgłach daleko zagubione szczęście…»
A Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, wybitna polska poetka, w «Jesieni» dodawała:
«Chodzi w szalu czerwonym i złotym.
Przegląda się w owalu jeziora.
Lecz jest chora. I nic nie wie o tym,
że ją pochowają w tym szalu».
Także malarzy inspirował ten samotny, wyjątkowy okres w roku, a jego melancholijną poetykę możemy odnaleźć choćby w obrazach Józefa Chełmońskiego. Pia Górska tak w swoich wspomnieniach opisała pierwsze spotkanie z tym artystą:
«Pewnej jesiennej niedzieli 1894 r. pojechałam z moją nauczycielką panną Olgą Biernacką na Mszę do Radziejowic (…). Weszłyśmy do kościoła i usiadły w pobliżu ołtarza. Obok nas klęczał na ziemi człowiek w fałdzianym brązowym płaszczu, brodaty, już trochę siwiejący. Wyglądał jak kwestarz franciszkański. (…) Msza dobiegła końca, organy odezwały się z chóru i ksiądz zaintonował wraz z ludźmi «Święty Boże, Święty Mocny, Zmiłuj się nad nami». Wtenczas stało się coś dziwnego z człowiekiem ubranym w burkę; skurczył się, zmalał, zakrył twarz rękoma i zobaczyłam jak jego siwiejąca broda poczyna lekko drgać. Płakał. Nie! To nie kwestarz. (…) I nagle olśniła mnie pewność, że ten klęczący człowiek, którego duszą targnęła polska pieśń, to właśnie poeta Polskości – Chełmoński».
Jednym z najbardziej znanych dzieł mistrza, nawiązujących do jesieni, obok «Babiego lata» jest obraz «Jesień». Ciemne, przesycone brązem płótno emanuje ciszą i spokojem jesiennego zmierzchu. Zapach palonych gałązek i trawy, bydło pasące się na ugorze i dwóch pastuszków zdają się być na wyciągnięcie ręki. Realistyczny obraz polskiej wsi, takiej jaką ją widział Chełmoński. Malarz nie tylko obserwował naturę, lecz wręcz nią żył.

Józef Chełmoński, «Jesień», 1897 r. Public domain
Jesień to także genialne piosenki, które stały się absolutnymi przebojami wszechczasów. Na pewno należy do nich «Wspomnienie» Juliana Tuwima, do którego muzykę skomponował Marek Sart, a całość cudownie wykonał Czesław Niemen:
«Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła …»
Pod względem dostarczanych wzruszeń i tajemniczości jesień jest z pewnością najwspanialszą porą roku.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Józef Chełmoński, «Babie lato», 1875 r. Public domain