Zapraszamy Państwa na łamy dzisiejszego numeru «Monitora Wołyńskiego». Piszemy w nim m.in. o Duchu Polesia Anatolu Suliku z Kowla, poległych na wojnie Andriju Maszłaju z Równego i Albercie Świcy z Łucka, losach rodziny Witalija Dmytrenki z Łucka.
Gazeta jest dostępna w wersji papierowej w polskich organizacjach na terenie obwodu wołyńskiego, rówieńskiego i tarnopolskiego oraz w wersji elektronicznej w zakładce «Archiwum PDF» na naszej stronie.
***
Duch Polesia – tak mówią o Anatolu Suliku ci, którzy go znali. Te słowa są wyryte na jego pomnikach w Kowlu i Ostrówkach. Wspominają o nim też jako o człowieku z długimi rozwiewającymi się włosami przemierzającym Wołyń na swoim rowerze «Ukraina». Obowiązkowym elementem tego «pojazdu» był cement, narzędzia, śpiwór oraz inne rzeczy niezbędne do porządkowania cmentarzy i spania tam, gdzie zastała go noc. Mija właśnie 10 lat od dnia jego śmierci. Na str. 1–3 proponujemy Państwu niekończącą się opowieść o Anatolu Suliku.
Na wojnie z Rosją zginęli Andrij Maszłaj z Równego oraz Albert Świca z Łucka. Andrij pochodził z rodziny zasłużonej dla Kościoła i polskiej wspólnoty. 3 kwietnia pożegnano go w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem. Albert Świca, pochodzący z rodziny sybiraków, oficjalnie na razie jest uznawany za zaginionego. Wg informacji przekazanych rodzinie przez dowództwo, z powodu silnego ostrzału wszystkie próby zbliżenia się do pozycji w celu zabrania jego ciała zakończyły się niepowodzeniem. Więcej na str. 10.
Witalij Dmytrenko pod koniec lat 50. – na początku 60. był ministrantem w kaplicy położonej na cmentarzu katolickim w Łucku (od lat 70. jest tam sowiecki memoriał). Pamięta, jak na modlitwę do kaplicy ukradkiem przychodziła Irena Kostecka, wówczas starsza drużynowa pionierów w jego szkole, później – pierwsza prezes Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej. Na tym cmentarzu do dziś leżą szczątki jego kuzyna zmarłego w wieku niemowlęcym. W czasach sowieckich rodzinie udało się umieścić nagrobek na memoriale. Zapraszamy na rodzinne historie Witalija Dmytrenki, które publikujemy na str. 4–5.
W ZSRR było cyniczne przysłowie: «Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie». Plotka głosi, że wyszło z ust samego Ławrentija Berii. Nie wiadomo na pewno, czy to prawda, czy nie, ale funkcjonariusze sowieckich organów ścigania aktywnie stosowali tę zasadę w praktyce. Przykładem tego jest historia Stanisława Sztathauza urodzonego w Marianówce gmina Kołki. Służył w Dubnie, uczestniczył w Kampanii Wrześniowej, po czym powrócił do Marianówki. W 1940 r. NKWD skazało go na 5 lat łagrów. Więcej na str. 6–7.
Zgromadzeniu Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny została przekazana druga część klasztoru w Jazłowcu. Obecnie jego prawe skrzydło jest w opłakanym stanie i wymaga remontu. Piszemy o tym na str. 16.
W dzisiejszym numerze także:
– pierwszy etap «V Triathlonu Intelektualnego. Architektura krajobrazu mojego domu» (str. 8);
– łucki kapłan obronił doktorat (str. 8);
– Święta Wielkanocne w Dubnie i Łucku (str. 9);
– projekt jednoczący seniorów z polskich stowarzyszeń w Równem i Zdołbunowie (str. 12).
Zapraszamy do lektury!
***
Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023. Publikacje wyrażają jedynie poglądy autora/autorów i nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Projekt «Polska Platforma Medialna – Ukraina 2023–2025» realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja.