4 października w sali konferencyjnej biblioteki Wschodnioeuropejskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki pracownik Katedry Historii Światowej tej uczelni dr Oleh Razyhrajew przedstawił swoją kolejną monografię.
Ilu jest poetów zapomnianych, których nikt już nie czyta? Dziś, gdy wszyscy piszą, a coraz mniej czytają, czy pamiętamy, czy czytamy takich poetów jak Józef Łobodowski? Czy przyciąga nas ich styl, obrazowanie, bunt, chuligaństwo, marzenia, którymi żyli?
«To postać, która nas – Polaków, Ukraińców i Żydów – jednoczy» – powiedział literaturoznawca prof. Jarosław Poliszczuk podczas prezentacji tomiku «Zuzanna Ginczanka. Wiersze» w Łucku.
W Łucku wydano ukraiński przekład wspomnień wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego «Zamiast pamiętnika». Prezentacja odbyła się 26 października w Bibliotece Wschodnioeuropejskiego Uniwersytetu Narodowego imienia Łesi Ukrainki.
Ukazała się druga książka z dziedzictwa literackiego Sługi Bożego Adolfa Piotra Szelążka «Ukochani Diecezjanie… Listy pasterskie».
Na Ukrainie o Zuzannie Ginczance dowiedziano się dopiero na początku XXI w. W Równem jednak, gdzie spędziła dzieciństwo, nawet rok temu mało kto o niej wiedział. W ciągu ostatnich tygodni o poetce mówi całe miasto. Powodem – kontrowersyjny pomnik.
Wystawa «Urwany wiersz» poświęcona jest stuleciu urodzin polskiej poetki pochodzenia żydowskiego Sary Poliny Gincburg (1917–1944), która przyjęła pseudonim literacki Zuzanna Ginczanka.
«Sowieci myśleli, że człowiek to tylko statystyka, a tu mija 78 lat i znajduje się taka osoba, która daje tożsamość tym ludziom i uczy nas jak zachować pamięć» – powiedziała Jadwiga Demczuk podczas prezentacji książki Tetiany Samsoniuk w Łucku.
Pod koniec ubiegłego roku ukazała się książka pt. «Bł. Ks. Władysław Bukowiński. Na pograniczu dwóch światów. Publicystyka 1936–1939», wydana przez Wydawnictwo «Wołanie z Wołynia» (seria «Biblioteka Wołania z Wołynia», t. 118).
Nazwy wsi i ulic, które pozostały na Wołyniu z czasów komunistycznych przechodzą do przeszłości. Obecnie komisje ds. zmiany nazw opracowują polecenia dla władz lokalnych o nadawaniu ulicom nowych nazw, nie związanych z działaczami nauki i kultury kojarzonymi z agresorem, czyli z Rosją. W Łucku mamy jeszcze 100 takich nazw.