Wszelkie konkursy oraz festiwale organizowane na całym świecie oprócz funkcji rozrywkowej spełniają także inną, niezwykle ważną rolę. Są swego rodzaju drogowskazami dla wszystkich melomanów, wielbicieli świetnego i ambitnego kina, a także miłośników dobrej książki. Niewątpliwie świętem słowa pisanego, na które wszystkie mole książkowe w Polsce oczekują z ogromną niecierpliwością, jest konkurs Nike.
Dla mniej zorientowanych wyjaśnienie: nazwa nie pochodzi od dość znanej firmy produkującej odzież sportową, a od bogini zwycięstwa i dlatego mówimy zawsze o nagrodzie Nike, a nie Najki.
Nagroda literacka Nike to najważniejsza polska nagroda literacka, którą powołano do życia w 1997 r. na wzór brytyjskiego Bookera. Pomysłodawcą projektu była Henryka Bochniarz, ekonomistka, polityk i businesswoman w jednym. Zgodnie z zasadami konkursu zmagania obejmują twórczość związaną ze wszystkimi gatunkami literackimi – poezją, prozą, dramatem i dotyczą tylko autorów żyjących.
Istotnym zapisem w regulaminie jest to, że nie można jej podzielić między kilku pisarzy. Zawsze należy także wybrać laureata, który jest wyłaniany w trzech etapach trwających od maja do października. W pierwszym etapie jury nominuje 20 autorów, spośród których siedmiu zostanie finalistami. Z tej ostatniej grupy w dniu wręczenia nagrody, czyli w pierwszą niedzielę października, następuje wybór laureata.
Tę cenną nagrodę, postrzeganą jako trampolinę dla ambitnych książek, przyznaje się za jedną, konkretną publikację. Laureat otrzymuje piękną statuetkę oraz czek na dość dużą kwotę. Wśród zwycięzców można odnaleźć wiele znanych nazwisk polskich pisarzy i publicystów. Między innymi Myśliwski, Tokarczuk, Pilch, Szczygieł, Stasiuk. Do tego zacnego grona należy także Wioletta Grzegorzewska, z którą mieliśmy przyjemność spotkać się w Łucku, a wywiad z pisarką pojawił się na łamach «Monitora Wołyńskiego».
Przy okazji tego znaczącego konkursu warto wspomnieć o twórcy figurki uskrzydlonej bogini, jaką otrzymują nagrodzeni twórcy. Jest nim Kazimierz Gustaw Zemła, jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych współczesnych polskich rzeźbiarzy.
Każdy, kto choćby raz przejazdem odwiedził Katowice, na pewno zapamiętał dwa obiekty. Jednym z nich jest wyjątkowa hala sportowa zwana przez Polaków Spodkiem, a drugim wspaniały, monumentalny Pomnik Powstańców Śląskich mający formę trzech orlich skrzydeł, które symbolizują trzy powstania śląskie.

Hala widowiskowo-sportowa Spodek w Katowicach. Autor Marek Mróz, CC BY-SA 4.0
Cała konstrukcja tego drugiego obiektu, będąca odlewem z brązu, waży 60 ton. Kazimierz Zemła, jej autor, mówił, że sztuka, a w szczególności rzeźba, to podróżowanie w czasie. Myśli powoli nabierają trójwymiarowości by wreszcie stać się realnym tworem.
Artysta w tak sugestywny sposób pisał kiedyś o swojej pracy: «Zacząłem mylić kolory. Kolor nie był dla mnie poezją tylko farbą. Nie wiedziałem, czy dać tu błękitny, czy żółty; to było mi całkiem obojętne. Nie posługiwałem się kolorem jako formą wyrazu. Posługiwałem się dotykiem. Właśnie poprzez dotyk rzeźba stała mi się bliska. Musiałem dotykać. Oddawałem tworzywu moją energię. Część mnie zostawała w rzeźbach».
W tym roku tę upragnioną przez wielu parających się pisaniem statuetkę otrzymała Zyta Rudzka za powieść «Ten się śmieje, kto ma zęby».
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Na głównym zdjęciu: Pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach. Autor Lestat (Jan Mehlich), CC BY-SA 3.0