15 sierpnia w Polsce obchodzone są dwa ważne święta – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz Święto Wojska Polskiego. Tego samego dnia, 95 lat temu, na Rówieńszczyźnie urodziła się Anna Walentynowicz – legenda polskiej «Solidarności».
Działalność Anny Walentynowicz jest dowodem na to, że jedna osoba może zmienić bieg historii. Według amerykańskiego tygodnika «Time», bohaterka tego tekstu znajduje się na liście 100 kobiet, które zdefiniowały wydarzenia XX wieku.
Anna urodziła się 15 sierpnia 1929 r. w wielodzietnej chłopskiej rodzinie ukraińskiej Nazara i Pryśki Lubczyków we wsi Sinne (obecnie Sadowe) na Rówieńszczyźnie. Podczas II wojny światowej rodzina Teleśnickich z sąsiednich Pustomytów, u których pracowała, wywiozła ją bez wiedzy rodziców pod Warszawę, mówiąc, że jej wieś spalili Niemcy, a cała jej rodzina zginęła. Później Anna Lubczyk zaczęła pracować w Stoczni Gdańskiej, wyszła za mąż za Kazimierza Walentynowicza.
Rozpoczynając działalność zawodową w Polsce wymyśliła sobie nową biografię. Mówiła, że urodziła się w polskiej rodzinie w Równem, jej ojciec Jan był ogrodnikiem, a matka Aleksandra – krawcową, starszy brat nazywał się Andrzej. Według tej wersji życiorysu, w 1935 r. Anna rozpoczęła naukę w szkole, którą przerwała II wojna światowa. Wcześnie straciła rodziców: ojciec zginął we wrześniu 1939 r., matka zmarła na zawał serca. Brata wywieźli sowieci w głąb ZSRR, później zaginął bez śladu. Anną opiekowali się sąsiedzi, z którymi w 1941 r. trafiła pod Warszawę, a w 1945 r. – pod Gdańsk.
Anna Walentynowicz odegrała kluczową rolę w powstaniu i działalności Wolnych Związków Zawodowych oraz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego «Solidarność» w Polsce. Była znaną opozycjonistką, więc jej biografia, a dokładniej jej oficjalna wersja, była znana Polakom. W latach 90. pojawiła się również na kartach autobiograficznej książki «Cień przyszłości». Jednak, jak się okazało już po śmierci Anny Walentynowicz, w rzeczywistości historia jej pochodzenia była zupełnie inna.
Pierwsze publikacje o ukraińskich korzeniach Anny Walentynowicz pozostały niezauważone dla szerszej publiczności. Pojawiły się one po tym, jak tarnopolski krajoznawca Jefrem Hasaj, usłyszawszy w radiu list jej ojca Nazara Lubczyka o poszukiwaniach córki, postanowił mu pomóc.
W 1996 r. Anna Walentynowicz po raz pierwszy przyjechała na Rówieńszczyznę. Jej ojciec zmarł kilka miesięcy wcześniej. O tym, jak jej szukał, jak mu pomagano, jak Anna najpierw przyjechała do Tarnopola, a potem do rodziny w Sadowem, Jefrem Hasaj napisał w artykule «Spotkanie po półwieczu: losy ludzkie». Został on opublikowany w hoszczańskiej gazecie rejonowej «Ridnyj Kraj» 11 stycznia 1997 r. (wieś Sadowe należała wtedy do rejonu hoszczańskiego, – red.). W marcu 1997 r. artykuł Jefrema Hasaja «Droga do rodzinnego gniazda» opublikowała gazeta obwodowa «Wisti Riwnenszczyny».


Artykuł Jefrema Hasaja
Dopiero po katastrofie smoleńskiej w 2010 r., w której zginęła Anna Walentynowicz, publikacje w ukraińskich mediach o jej ukraińskim pochodzeniu stały się bardziej zauważalne dla ogółu.
14 kwietnia 2010 r. Ukraińska Redakcja «Radia Swoboda» opublikowała artykuł «W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęła Ukrainka, której los zmienił kiedyś los Polski». Autorka Walentyna Odarczenko (Romaniuk) z Równego napisała: «Polacy nazywali Hannę «Sprawiedliwością» albo «Matką Solidarności». Jednak wtedy, jak i później, nawet jej koledzy często nie zdawali sobie sprawy, że ramię w ramię z nimi, najpierw o prawa socjalne, a później o niepodległość Polski, walczy Ukrainka».
W 2011 r. dwumiesięcznik «Wołanie z Wołynia» opublikował ten materiał Walentyny Odarczenko pod tytułem «Anna Walentynowicz».
16 kwietnia 2010 r. w rówieńskim obwodowym tygodniku «OGO» ukazał się artykuł Natalii Pastuchowej «Z prezydentem Polski w katastrofie lotniczej zginęła rówieńczanka». Autorka opisuje reakcję ukraińskich władz i mieszkańców miasta na katastrofę polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem, zaznaczając, że nie wszyscy wiedzą: wraz z prezydentem Polski zginęła nasza rodaczka Anna Walentynowicz, polska działaczka społeczna ukraińskiego pochodzenia.
Ten temat został również poruszony w artykule Jurija Kuźmina «Sadiwczanka, która odmówiła Lechowi Wałęsie, była znajomą Lecha Kaczyńskiego i zginęła z nim tym samym dniu i czasie». Autor napisał: z duszami setki Polaków poleciała w niebo ukraińska dusza». Przedstawił biografię rodaczki ze wsi Sadowe i zaznaczył, że Anna Walentynowicz pół wieku po wyjeździe z Wołynia spotkała się ze swoimi braćmi Wasylem i Iwanem.
Najwięcej materiałów w czasopismach rówieńskich opublikowano przed rocznicą katastrofy smoleńskiej w 2011 r. Ich bohaterką była właśnie Anna Walentynowicz. Od tego czasu ukraińskie media informują, że polska legenda «Solidarności» była Ukrainką. Zazwyczaj piszą o tym, że zginęła razem z prezydentem Polski w katastrofie lotniczej, o jej rodzinie, działalności w Wolnych Związkach Zawodowych, nagrodach i odznaczeniach.
Wersję o ukraińskim pochodzeniu Anny Walentynowicz w Polsce przyjęto z niedowierzaniem. Do dziś można natrafić na rozpowszechnianie oficjalnej wersji jej biografii.
W 2016 r. na Rówieńszczyznę przyjechał profesor Igor Hałagida, historyk, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku. Zbadał i opisał wcześniej nieznane fakty dotyczące pochodzenia i dzieciństwa Anny. Już 8 września na stronie «Historycznej Prawdy» opublikowano przetłumaczony tekst profesora Hałagidy z biuletynu IPN «Pamięć.pl» pod tytułem «Ukraińska matka polskiej Solidarności. Nieznane dzieciństwo Anny Walentynowicz».
W 2020 r., z okazji dziesiątej rocznicy katastrofy smoleńskiej, w Polsce wydano książkę «Walentynowicz. Anna szuka raju» autorstwa Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, w której opowiedziano o ukraińskich korzeniach i rodzinie Anny Walentynowicz.
W 2010 r. dziennikarz Mirosław Czech pisał, że odkrycie ukraińskich korzeni Anny Walentynowicz nie zmienia faktu, że czuła się Polką i na trwałe zapisała się w historii Polski jako legenda «Solidarności». Stanowi to przyczynek do lepszego zrozumienia jej biografii i przestrogę dla historyków, by nie ufali bezgranicznie bohaterom swoich opowieści.
Anna Walentynowicz była aktywną działaczką społeczną, broniła praw robotników w komunistycznej Polsce, była jedną z tych, którzy domagali się wzniesienia pomnika robotnikom zabitym przez władze komunistyczne w 1970 r. w Gdańsku.
Pod koniec lat 70. zaangażowała się w działalność opozycyjnych Wolnych Związków Zawodowych, których celem była nie tylko walka o prawa pracownicze i obywatelskie, ale także o prawo społeczeństwa do wpływania na demokratyczne zarządzanie państwem.
8 sierpnia 1980 r. Annę Walentynowicz zwolniono z pracy. Kiedy 14 sierpnia robotnicy stoczni w Gdańsku rozpoczęli strajk, jednym z ich głównych postulatów było przywrócenie jej do pracy.
Ze względu na swoją działalność Walentynowicz wielokrotnie doświadczała prześladowań ze strony władzy komunistycznej: była aresztowana, więziona, przetrzymywana w szpitalach psychiatrycznych. W 2006 r. polski IPN znalazł potwierdzenie, że w 1981 r. była śledzona przez 100 funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Mimo to nie zrezygnowała z walki o prawdę i sprawiedliwość.
Po 1989 r., kiedy ustrój w Polsce zmienił się na demokratyczny, kontynuowała działalność społeczną i polityczną: odwiedzała Polaków w Kazachstanie i Uzbekistanie, organizowała wystawy i konferencje, upamiętniała ofiary komunizmu oraz wspierała badania historyków. Jej zasługi przez długi czas nie były odpowiednio doceniane. Dopiero w 2006 r. otrzymała Order Orła Białego – najwyższe odznaczenie państwowe w Polsce.
«Walka o niepodległość trwa» – po 1989 r. Anna Walentynowicz często powtarzała te słowa, które są aktualne i dziś. Uważała, że niepodległość to nie tylko brak okupanta, ale także troska o prawdę, sprawiedliwość i suwerenność. To stanowisko może służyć za wzór dla Ukraińców, którzy obecnie bronią suwerenności państwowej i integralności terytorialnej swojego kraju w obliczu rosyjskiej agresji.
Życie Anny Walentynowicz jest związane z historią Polski i walką o jej niepodległość. Jednocześnie na Ukrainie jej nazwisko i działalność nabierają nowego znaczenia. Obecnie jest tu coraz częściej doceniana.
W 2019 r. z okazji 90. rocznicy jej urodzin odbyły się uroczystości w Równem i Dubnie.
9 kwietnia 2019 r., przed dziewiątą rocznicą katastrofy smoleńskiej, w Sadowem odsłonięto tablicę pamiątkową ku jej czci. W wydarzeniu uczestniczyli jej wnuk Piotr Walentynowicz i przedstawiciele Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku.
10 kwietnia 2020 r., z okazji dziesiątej rocznicy katastrofy smoleńskiej, Walentyna Romaniuk zaprezentowała ukraińskie tłumaczenie autobiografii Anny Walentynowicz «Cień przyszłości», wydanej dzięki wsparciu Anatolija Werteleckiego, siostrzeńca Anny Walentynowicz. Nakład był niewielki, więc później dodrukowano go dzięki wsparciu Rówieńskiej Rady Obwodowej, Akademii Ostrogskiej i Instytutu Polskiego w Kijowie.
W październiku 2020 r. prezydent Polski Andrzej Duda odsłonił popiersie Anny Walentynowicz przed Ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie.
8 lipca 2022 r. Rówieńska Rada Miejska przemianowała ulicę Briułłowa na ulicę Anny Walentynowicz.
W 2023 r. w Równem powstało Centrum imienia Anny Walentynowicz, założone przez Stowarzyszenie «W trosce o dom ojczysty» imienia Anny Walentynowicz z Warszawy.
W październiku 2023 r. Centrum, wspólnie z Narodowym Uniwersytetem «Akademia Ostrogska», zorganizowało międzynarodową konferencję «Solidarność narodów» poświęconą relacjom polsko-ukraińskim oraz postaci Anny Walentynowicz.
Obecnie Centrum imienia Anny Walentynowicz staje się miejscem dialogu i współpracy polsko-ukraińskiej, przede wszystkim w sferze kultury. W jego planach jest wzniesienie pomnika Anny Walentynowicz w Równem.
«Relacje polsko-ukraińskie zawsze były intensywne i wielowymiarowe, odzwierciedlając skomplikowaną historię i wspólne wyzwania obu narodów. Jednym z wyrazistych symboli tych relacji jest postać Anny Walentynowicz, jej biografia i działalność. Jej niezwykłe życie odzwierciedla trudną historię obu narodów, ilustrując tezę «dwa narody – jeden los». Życiowa droga Anny Walentynowicz dowodzi, że ważne jest ponowne przemyślenie wydarzeń historycznych oraz szukanie dróg do porozumienia i pojednania» – powiedział Serhij Szturchecki, przewodniczący Niezależnego Związku Zawodowego Dziennikarzy Ukrainy, partner Centrum imienia Anny Walentynowicz w Równem, docent Katedry Dziennikarstwa i PR na Narodowym Uniwersytecie «Akademia Ostrogska».
Wspomniał również o teorii «tysiąca cięć», którą często używają propagandyści do podkreślania historycznych różnic i konfliktów. «Jednak w kontekście relacji polsko-ukraińskich, biorąc pod uwagę działalność osób takich jak Anna Walentynowicz, możemy zaproponować alternatywną teorię «tysiąca opatrunków». Symbolizuje ona procesy leczenia i odbudowy relacji, oparte na wzajemnym zrozumieniu, współpracy i wspólnych wysiłkach» – zaznaczył Serhij Szturchecki.
Kateryna Hlodia
Na głównym zdjęciu: Anna Walentynowicz i Lech Wałęsa podczas mszy w czasie strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Autor: Tadeusz Kłapyta, CC BY-SA 3.0.