W numerze 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r. ukazał się artykuł o pałacu książąt Lubomirskich w Równem. Niestety dziś zabytek ten już nie istnieje, ale tym cenniejsza jest publikacja, którą teraz proponujemy uwadze Czytelników.
Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.
Autorem artykułu jest Zbigniew Rewski, polski historyk sztuki i konserwator, który w latach 1936–1939 pełnił funkcję konserwatora zabytków województwa wołyńskiego. W tym krótkim okresie udało mu się wiele zrobić dla konserwacji zabytków Wołynia. Wspomnimy jedynie o rozpoczętych przez niego remontach zamków w Łucku, Dubnie, Starym Oleksińcu, Roztokach i Ostrogu, ratowaniu kilkudziesięciu świątyń katolickich i prawosławnych, utrwaleniu i restauracji cennej polichromii w dwudziestu obiektach.
Oprócz pełnienia obowiązków służbowych Rewski brał czynny udział w działalności Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Łucku, napisał wiele artykułów naukowych i popularnonaukowych na temat zabytków Wołynia.
Postać Zbigniewa Rewskiego omówimy szerzej w osobnej publikacji, natomiast tu proponujemy jego artykuł z «Ziemi Wołyńskiej».
O ratowaniu dzieła dawnej sztuki architektonicznej w Równem
Na przełomie wieków XV i XVI ks. Maria Nieświcka wzniosła tu zamek na wyspie, osłaniany przez mokradła nad rzeczką Uście.
Palony i niszczony w wiekach XVI i XVII-tym przeszedł w roku 1723, po ks. Ostrogskich, Koniecpolskich i innych, drogą kupna, w posiadanie ks. Jerzego Aleksandra Lubomirskiego, późniejszego wojewody sandomierskiego.
Ks. Lubomirscy, jako jeden z najpotężniejszych u nas rodów magnackich fundują i stawiają, w charakterystycznym pod tym względem okresie baroku, liczne budowle sakralne i świeckie. Wiśnicz, Łańcut, Kraków, Rzeszów, Lwów, Częstochowa, Dąbrowa, Warszawa, Łubnice, Dubno, Równe, Uściług, Międzyrzec Korecki – oto najważniejsze z miejsc tej działalności. Dzięki dużej kulturze wchodzą oni w kontakt z najlepszymi pracującymi u nas architektami, takimi jak: Trapola, Tylman z Gameren w w. XVII-tym, Deza de Vanjou, Andrzej Adam Baehr, Ittar, Paweł Fontana, W. Lenartowicz i inni w wieku XVIII-tym przyczyniając się w ten sposób do powstania nie jednego dzieła prawdziwej sztuki architektonicznej.
J. A. ks. Lubomirski w latach 1723–1738 przebudowuje pozostałości po spalonym w r. 1694 zamku na pałac. Roboty ukończone zostały dopiero przez syna wojewody – Stanisława. Jego też herby i żony widnieją po dziś ponad narożnymi szkarpami pałacu. Dokoła pałacu założono park. W drugiej połowie XVIII-go w. pałac przechodzi na syna Stanisława – Józefa, który prowadzi przy pałacu zarówno roboty dekoracyjne, jak i architektoniczne. Malarze Cormaroni i Villani tworzą tu malowidła ścienne, Łukaszewicz – portrety. Park zostaje przekomponowany na angielski, podobno przez architekta angielskiego Bourguignona. Rzeźbiarz Leblass, sprowadzony z Oleska, wyposaża park w posągi.
Widok tego parku z nieistniejącym już stawem, mostem i altaną przekazuje nam litografia Pillera z r. 1824, z obrazu lwowskiego malarza Antoniego Langego. Widoczna jest tam również niezachowana dotąd oficyna boczna, łącząca się arkadami z głównymi pałacem. Styl tej architektury wskazuje nam na powstanie bocznego skrzydła w początkach XIX-go wieku.
Opublikowana przez Askenazego korespondencja w. ks. Konstantego ujawniła dzieje jego «pierwszej miłości polskiej» do księżniczki Heleny Lubomirskiej w latach 1800–1801, związane z pobytem Wielkiego Księcia na Wołyniu i w Równem. Ciekawe, iż tej to okoliczności Równe zawdzięczało powstanie dwu najstarszych widoków miasta, malowanych dla Wielkiego Księcia przez księżniczkę – najpewniej malarkę-amatorkę, nieznaną leksykonom artystów.
Syn Józefa – Fryderyk ks. Lubomirski wybudował w Równem w pierwszej połowie XIX-go wieku murowany dwór (obecnie siedziba Sądu Okręgowego) i tam zamieszkał.

Gmach Sądu Okręgowego. Zdjęcie 1939 r.
Od tego czasu pałac stawał się coraz bardziej opuszczony. Nie porzucili go jedynie dwaj stojący przed frontem rycerze, wykuci przez barokowego artystę. Tym niemniej jeszcze w roku 1927 pałac posiadał rzecz najważniejszą dla konserwacji gmachów – dach. Nieodbudowanie dachu po ostatnim pożarze przyśpieszyło ogromnie proces niszczenia zabytku.

Jeden z rycerzy, którzy stali przy wejściu do pałacu. Pocztówka 1932 r.
Wypada zastanowić się nad jego wartością artystyczną i naukową.
Pałac ten swą zasadniczą bryłą, założoną na prostokącie z narożnymi pawilonami (dłuższymi od strony frontowej i krótszymi od przeciwległej), zdradza wczesno-barokowy układ, wywodzący się jeszcze z zamków i pałaców renesansowych. Wymienić by tu można np. pałac Luksemburski w Paryżu, a u nas dawny pałac Słuszków w Wilnie (obecne więzienie).
Bryła pałacu rówieńskiego, skomponowana z kilku członów, jest podporządkowana części środkowej. Okna rozstawione po dwa, parami, nadają poszczególnym bryłom wyraz prężności. Statyczność a zarazem pienność gmachu podkreślają pilastry, idące przez całą wysokość pałacu. Budowlę wieńczył wysoki dach mansardowy, podkreślający tu cechę barokowej płynności i malowniczości bryły. Nad całością dominowała jednak monumentalność, uzyskana dzięki proporcjom i skoordynowaniu poszczególnych partii. Natomiast czysto dekoracyjna kolumnada od frontu, oraz wtłoczony po środku ryzalit od przeciwległej strony pałacu należy uważać za pochodzące z późniejszego okresu przebudowy.
Zasadniczo bryłę pałacu datowalibyśmy co najmniej na lata 1723–1738, nie wykluczając możliwości, iż częściowo mogła wyrosnąć na starych fundamentach. Również dekoracja fasad – płasko profilowane pilastry, wytłoczyny pomiędzy kondygnacjami, zdobione sztukaterią w motywy pasterskie, oraz najcharakterystyczniejszy w tym pałacu szczegół architektoniczno-rzeźbiarski, narożne szkarpy, należy odnieść do okresu rokoka z połowy XVIII-go w. Wspomniane szkarpy, założone na rozczłonkowanym profilu, zwężają się uskokami, przechodząc z podstawy, jakby w trzon półkolumny, zwieńczony rokokowym kartuszem z kamienia, od strony frontowej pałacu, a dwie inne szkarpy – wazonem. Boki szkarp flankują woluty. Szkarpy te nawet same dla siebie stanowią piękną kompozycję, bardzo rzadko u nas spotykaną.

Pałac Lubomirskich, pocztówka 1927 r.
Jest godnym uwagi faktem, iż najbliższe im podobieństwo wykazują narożniki pałacu ks. Lubomirskich we Lwowie, przebudowanego w 1763–1767 przez tegoż samego ks. Stanisława, który dokończył przebudowy pałacu w Równem. Ciekawą jest przy tym okolicznością, iż lwowską budową kierował jeden ze znakomitszych u nas architektów – komendant twierdzy kamienieckiej, gen. Jan de Witte, przy współudziale budowniczego Sebastiana Fesingera. Witte jest – jak wiadomo – autorem wspaniałej architektury kościoła oo. Dominikanów we Lwowie. Styl jego prac cechuje organiczność kompozycji przy wielkim bogactwie form późno-barokowych. Dr Hornung wyraża domysł, iż Witte współdziałał przy przebudowie pałacu w Równem. Przemawiającą za tym cechę wytworności a zarazem jednolitości kompozycji wykazały wspomniane szkarpy, tak bliskie jednocześnie szkarpom pałacu lwowskiego. Również odpowiadałyby temu dachy wytworne w linii i podporządkowane wyższej środkowej ich części.
Pałac ten przedstawia zatem jeszcze dziś wartości artystyczne, a ponadto posiada on na Wołyniu własną indywidualną fizjonomię i należy tu do nielicznych zachowanych zabytków architektury pałacowej z pierwszej połowy XVIII-go w. Oprócz niego wymienić można tylko pałac w Wiśniowcu. Ponadto gmach ten usytuowany na osi prostopadłej do głównej arterii miasta mógłby odegrać również rolę urbanistyczną, wzbogacając układ planu miasta, w razie rozwinięcia go w tym kierunku.
Są – o ile mi wiadomo – projekty, by pałac przystosować do wymagań gmachu ratusza. Na przeszkodzie realizacji stanął brak środków. Wydaje mi się, że obecnie przy okazji planu inwestycyjnego dla m. Równego, przy okazaniu pomocy przez Fundusz Pracy, byłoby możliwe powrócić do tego zamiaru.
Koszt robót remontowych, według opinii architektów Urzędu Wojewódzkiego, nie przekroczyłby 200 000 zł. Równe pozyskałoby w ten sposób monumentalny i stylowy gmach Zarządu Miejskiego, uratowano by cenny zabytek, a jednocześnie byłoby to wyrazem dużej kultury miasta, znanego w całej Polsce ze swych świetnie organizowanych Targów.
Zdanie, z którym można się u nas spotkać, iż zabytków ancien regime-u nie warto konserwować ze względów społecznych, uważam za zbyt ciasne nie tylko ze względów konserwatorskich, lecz ogólnokulturalnych. Dzieło sztuki ma przede wszystkim wartość estetyczną, stojącą poza poglądami społeczno-politycznymi. Przykładem pod tym względem winno świecić stanowisko Francji, która w czasie Wielkiej Rewolucji zniszczyła między innymi grobowce swych królów, a rząd obecnej Republiki łoży wielkie sumy na konserwację resztek tych grobów w kościele St. Denis.
Francja ma odwagę spojrzeć obiektywnie swej przeszłości w oczy i dopatrzeć się obok negatywnych również i pozytywnych wartości.

Ruina pałacu Lubomirskich, pocztówka 1939 r.
Pozytywną wartość pałacu w Równem stanowi fakt, iż jest on cennym zabytkiem architektury, który winien być uratowany przez zużytkowanie go na tę czy inną instytucję-ratusz, względnie mający powstać Dom Społeczny.
Ponadto ks. Lubomirscy mają tytuł do wdzięczności z racji zasług wobec miasta Równego.
Dbali oni w wiekach XVIII-tym i XIX-tym o jego rozwój. W r. 1765 powstał z ich inicjatywy pierwszy plan miasta, wykonany przez Touchera. Niejedna świątynia, bez różnicy wyznania zawdzięczała im swe uposażenie i fundację. W r. 1839 kosztem 200 090 zł p. wznieśli oni gmach gimnazjum (obecnie siedziba Kuratorium). Po dziś dzień część instytucji publicznych mieści się w stylowych budowlach, wzniesionych przez ks. Lubomirskich, by wymienić: Sąd Okręgowy, Kuratorium, bursa.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich
Na głównym zdjęciu: Pocztówka z widokiem pałacu Lubomirskich, 1925 r.