Podobnie jak wielu jego rówieśników, za namową rodziców, a zwłaszcza ojca, rozpoczął studia prawnicze w Petersburgu. Jednakże zainteresowania młodego Ferdynanda kierowały się zgoła w inną stronę. Już w gimnazjum był gorliwym i pilnym uczniem rysunku oraz kompozycji.
Zatem tuż po rozpoczęciu studiów jurystycznych natychmiast został wolnym słuchaczem na petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 1892 r. młody Ruszczyc, albowiem o nim dziś mowa, raz na zawsze porzuca studia prawnicze i przenosi się na uczelnię artystyczną.
Ferdynand Ruszczyc, Public domain
Ferdynand Ruszczyc, urodzony 10 grudnia 1870 r. w Bohdanowie (obecnie Białoruś), to jeden z najwybitniejszych malarzy okresu Młodej Polski. Jego ojcem był Edward Ruszczyc, wywodzący się ze starego ziemiańskiego rodu, natomiast matka Alwina pochodziła z Danii. Prawdopodobnie z tego powodu w domu zawsze panowała atmosfera otwartości oraz tolerancji – nawet w kwestii religii.
Siostry Ferdynanda zostały wychowane jako protestantki, a on sam został ochrzczony w kościele katolickim. Ruszczyc to znakomity pejzażysta, któremu nieobce były metafora i symbolizm. Jego niezwykły obraz «Nec Mergitur» pierwotnie nazwany «Purpura» jest zanurzony w atmosferze baśni, pełen rozmachu, zrodzony z wyobraźni i obserwacji artysty.
Ten piękny galeon dryfujący po spienionych falach symbolizuje Polskę, groźny żywioł morza to odwołanie do trudnej historii niosącej w swym nurcie zniewoloną ojczyznę, samotną i opuszczoną, a jednak wspaniałą, mimo poszarpanych żagli oraz przebytych burz. Heroiczną i walczącą, dzielnie zmierzającą do bezpiecznego portu wolności.
«Nec Mergitur», 1904–1905, Public domain
Malując wzburzone wody artysta odwoływał się do wiedzy, jaką przyswoił sobie obserwując fale rozbijające się o skaliste brzegi Krymu. Pisał wówczas: «To morze, które u stóp moich wiecznie, jak zdawało się, coś tajemniczego opowiadało, które dzień i noc, od tylu tysięcy lat spokoju nie ma». Przenosząc na płótno białe grzywy morskiej wody dokonywał ciągłych poprawek. Z pokorą słuchał uwag swojej matki Alwiny Ruszczyc i to za jej sugestią w 1905 r. dokonał zmian w niemal gotowym obrazie.
«Maluję fale (…) Radzę się mamy. Wraca jeszcze raz i radzi koniecznie usunąć zbyt jasną i rozpraszającą uwagę pianę. Ma słuszność» – pisał. Wygląda to trochę, jakby dorosły syn trzymał się ciągle matczynej spódnicy, ale bezsprzecznie powstał fenomenalny obraz. Ta szczególna więź, jaka łączyła go z matką, sprawia, że po skończeniu studiów i kilku podróżach malarz wraca do rodzinnego majątku w Bohdanowie i właśnie tu tworzy większość swoich obrazów.
Niezwykle często podkreślał, że tylko w tym miejscu, które jest jego gniazdem, czuje się w pełni komfortowo i jedynie jego bliscy rozumieją go w pełni oraz wspierają w podejmowanych decyzjach i pracy. Mówił: «Podziwiam trafność sądów mamy o malarstwie. Uwagi jej są dla mnie nieoszacowane. Zastępuje mi mentora. (…) Z uwag Jej czerpię wskazówki i zachętę do pracy».
Pełne uzależnienie od matki. Jednakże takiemu artyście można tak drobną ułomność wybaczyć, zwłaszcza że rozmowy z nią przynosiły wspaniałe efekty, doskonale widoczne w pracy malarza. Walory estetyczne widział Ruszczyc nawet w najbardziej niepozornych i wręcz banalnych sytuacjach. Zwykłe, pospolite krajobrazy pod jego pędzlem nabierały atmosfery niezwykłości.
Samotna chmurka na letnim niebie przeistaczała się w piękny obraz «Obłok». Potrafił także prozaiczną, codzienną rzeczywistość przenieść w inny fantastyczny wymiar traktując naturę w taki sposób, jak czynili to romantycy – niezależnego bytu przepełnionego duchem. Płótno «Ziemia», przedstawiające orzącego z wielkim trudem człowieka, to obraz artysty, który znalazł także swoje miejsce w filmie. Właśnie to dzieło stało się inspiracją dla jednego z malarskich ujęć w filmie Andrzeja Wajdy «Popiół i diament».
«Ziemia», 1898 r., Public domain
Ferdynand Ruszczyc był patriotą, a także niezwykle pracowitym człowiekiem. Czynnie uczestniczył w walkach o Wileńszczyznę, podczas wojny polsko-bolszewickiej wstąpił do tzw. Armii Ochotniczej. Na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie piastował czterokrotnie tytuł dziekana Wydziału Sztuk Pięknych, a w 1935 roku z rąk prezydenta Ignacego Mościckiego otrzymał tytuł profesora honorowego tejże uczelni.
Przemęczenie i kompletne lekceważenie własnego zdrowia nie mogły przejść bez echa. W 1932 r. malarz uległ częściowemu paraliżowi i tylko dzięki niezwykłej troskliwości żony i córki częściowo wrócił do zdrowia, choć nigdy nie odzyskał władzy w prawej ręce. Do końca życia rysował już tylko lewą dłonią. Zmarł 30 października 1936 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu.
Ukochany dwór, rodzinne gniazdo artysty, nie oparł się niestety wichrom historii. Podczas II wojny światowej majątek znalazł się na linii frontu. Obrazy zostały wywiezione przez Armię Czerwoną, a wszelkie zabudowania spłonęły niemal całkowicie. To, co zostało z zabudowań, wkrótce rozebrano, a park wycięto. Pozostał jedynie cmentarz i groby rodziny Ruszczyców.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
CZYTAJ TAKŻE:
ABC KULTURY POLSKIEJ: ZIMA W MALARSTWIE
ABC KULTURY POLSKIEJ: JAN STYKA – MALARZ PANORAMICZNY
ABC KULTURY POLSKIEJ: W STARYM KINIE
ABC KULTURY POLSKIEJ: KAZIMIERZ SICHULSKI, MALARZ Z DUSZĄ KABARECIARZA
ABC KULTURY POLSKIEJ: WOJCIECH GERSON – CZŁOWIEK RENESANSU
ABC KULTURY POLSKIEJ: MARIA JAREMA – ABSTRAKCJA JEST WOLNOŚCIĄ
ABC KULTURY POLSKIEJ: WILCZY MALARZ