Obaj urodzili się w tym samym 1947 r. Jeden w marcu, a drugi w kwietniu. Odeszli na zawsze z tego świata w wieku 77 lat prawie w tym samym dniu. Ósmego i dziewiątego lipca 2024 r. Może w Boskim planie potrzebni byli gdzieś w zaświatach, aby tam zachwycać, wzruszać, tworzyć. Dwaj mistrzowie, ikony polskiej kultury. Jerzy Stuhr i Tadeusz Woźniak.
Mistrzostwa Europy w piłce nożnej trwają w najlepsze. Polska reprezentacja, jak to ma w swoim zwyczaju od wielu lat, z wielkim hukiem i prędziutko pożegnała się z turniejem. Na otarcie łez zremisowaliśmy z Francją i z tego mamy się cieszyć.
Jan Parandowski był wybitnym znawcą literatury i kultury starożytnych Greków i Rzymian. W pracy i w życiu bliskie mu były harmonia godzenia natury z kulturą, sztuki z życiem codziennym, pędu życiowego z kontemplacją piękna. Cenił też dwie inne epoki literackie: renesans i oświecenie. W tym roku minęło sto lat od powstania «Mitologii. Wierzeń i podań Greków i Rzymian» – napisanej przez niego książki, którą zna każdy polski uczeń.
Aktorzy Jan Himilsbach oraz Zdzisław Maklakiewicz w życiu i w filmie stworzyli niepowtarzalną parę. Trafili na swój czas i swoje miejsce. Choć krytycy filmowi pisali, że ich talent nie został w pełni wykorzystany przez reżyserów, to pamięć o nich zostanie na zawsze w sercach Polaków. Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz to dwaj wspaniali aktorzy i niezwykły przykład przyjaciół do grobowej deski.
Jest 18 listopada 1981 r. W budynku głównym Biura Wystaw Artystycznych w Krakowie stoi instalacja, pod którą widnieje napis: «Wózek Romantyczny». Cały twór wygląda dość dziwnie.
Na jego grobie na cmentarzu Stare Powązki w Warszawie widnieje napis, o który poprosiła matka: «Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni». Wykonał go Jan Himilsbach, polski aktor – amator, który z zawodu był kamieniarzem.
Kazimierz Mikulski w środowisku bohemy spod Wawelu nazywany był krakowskim Chagallem lub zwyczajnie Balzakiem. Pierwsze przezwisko wynikało z jego charakterystycznej, poetycko-onirycznej tematyki obrazów. Drugie zaś zawdzięczał swojej rozpoznawalnej sylwetce, uderzająco podobnej do autora «Ojca Goriot».
16 marca br. zmarł Ernest Bryll, wybitny poeta, pisarz, tłumacz z języka irlandzkiego, czeskiego i jidysz, krytyk filmowy, dziennikarz, dyplomata, kierownik Teatru Telewizji. Ernest Bryll tworzył także oratoria, dramaty i musicale. Jego piosenki brzmiały ze scen z ust wielu polskich artystów. Twórczość Brylla zanurzała się w głąb polskiej i śródziemnomorskiej duszy, w środek kultury, której źródła płyną z Biblii, Grecji i Rzymu.
Wielką popularność wśród polskich widzów przyniósł mu serial «Królowa Bona» oraz film «Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny», a jego niezapomnianym hitem filmowym była komedia «C. K. Dezerterzy», która opowiada w stylu szwejkowskim historię żołnierzy różnej narodowości planujących ucieczkę z armii austro-węgierskiej. Obejrzało ją w kinie ponad 7 mln widzów.
Niech podniesie rękę w górę każdy, kto w czasach magicznego dzieciństwa poznał animowaną opowieść zaczynającą się od słów: «Dawno, dawno temu w Krainie Deszczowców zaginął sławny badacz latających żab profesor Baltazar Gąbka. Z Krakowa wyrusza ekspedycja kierowana przez niemniej słynnego podróżnika – Wawelskiego Smoka, któremu w niebezpiecznej wyprawie towarzyszy książęcy kucharz Bartolini Bartłomiej. Ich śladem podąża tajemniczy Don Pedro...»