«Urodziłam się na Białorusi, we wsi Samarowicze w rejonie zelwieńskim w obwodzie grodzieńskim. Cała moja rodzina jest stamtąd. Z dziada pradziada jesteśmy katolikami» – zauważa 76-letnia Józefa Parfeniuk.
Im więcej lat upłynie od czasu, gdy zasiadaliśmy w ławach szkolnych, tym bardziej wydają się nam one jednym, wielkim pasmem samej szczęśliwości i beztroski. We własnych wspomnieniach, które proporcjonalnie do przybywających krzyżyków stają się coraz barwniejsze, najwięcej uwagi poświęcamy tym dobrym, radosnym dniom z przeszłości.
To był prawdziwy skandal, gdy na pogrzebie jednego z najbardziej rozpoznawalnych i czytanych poetów Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego zjawiła się jego kochanka Teodora Lebenthal. Bezceremonialnie odsunęła od trumny jego żonę oraz córki i wpiła się w usta zmarłego w namiętnym pocałunku.
Mieszkaniec Kowla Antoni Sobieski został oskarżony o to, że był konfidentem polskiej policji. Przeciwko niemu zeznawało kilkunastu byłych pracowników szpitala psychiatrycznego «Zofiówka» w Otwocku, w którym był prezesem związku zawodowego.
Dla czasopisma «Ziemia Wołyńska» pisali nie tylko znani fachowcy i doświadczeni amatorzy, ale także młodzi krajoznawcy. Przedstawiamy naszym czytelnikom esej Zdzisława Wattego, ucznia II klasy Państwowego Liceum w Kowlu.
Krzyk ofiar, rozdzierający i przejmujący do szpiku kości, coraz bardziej jest zagłuszany przez wrzask ochrypłych głosów maklerów z całego świata. Jęki umierających w błocie i własnej krwi żołnierzy pokrywa niezrozumiały bełkot dobiegający coraz śmielej i wyraźniej z tzw. politycznych gabinetów.
To już trzeci rok życie moich przyjaciół, jak również i moje jest odmierzane kolejnymi zbiórkami i transportami z pomocą dla Ukrainy. O przyczynie tego zaangażowania nie będę się rozpisywał, bo jest ogólnie znana. Pomimo zmęczenia darczyńców oraz coraz trudniejszego docierania do serc i sumień, udaje nam się kompletować mniejsze lub większe transporty. Ten ostatni ma jednak ze wszech miar wymiar szczególny!
«Trzecia rocznica ruskiej agresji na Ukrainę przywołuje wspomnienia pierwszych dni wojny w działalności Stowarzyszenia «Wołyński Rajd Motocyklowy». Był szok, niedowierzanie, że wojna tuż przy naszej granicy, ale i natychmiastowe działanie» – mówi Henryk Kozak, prezes WRM.
«Nawet przyjaciele ojca, którzy wyjechali do Polski, zawsze ze szczególną miłością wspominali rzekę Stochód. Jako dzieci biegaliśmy tutaj pływać i łowić ryby na wędkę. Z tatą pływaliśmy na łodzi po rozlewiskach» – opowiada Michał Kurhanowicz z Lubieszowa.
Na miejscu dzisiejszego boiska piłkarskiego przy ulicy Mychajła Hruszewskiego w Kowlu stał niegdyś majestatyczny kościół Świętego Stanisława. Ten monumentalny gmach był prawdziwą perłą architektoniczną, którą można było zobaczyć będąc daleko poza granicami miasta.